06 września 2006

Powiem wam co mnie dziś wkurwia

Niestety nie wiadomy mi człowiek wykluł taką oto myśl:

Optymista: człowiek, który jeszcze nie czytał porannej gazety.
Na polu mojej skromnej intelektualnej bytności należałoby to przeformułować na:
Stoik: człowiek, który jeszcze nie czytał dzisiejszych feedów.
Ciężko zmusić umysł do poddania się strumieniowi rzeczywistości gdy zamiast krystalicznego nurtu jawi sie on jako ściek, posługując się terminologią Pratchett'a, tak gęsty że można go przeżuwać.
Kawę pijam dopiero po śniadaniu gdyż hamuje mój, i tak znikomy po przebudzeniu, apetyt. Codzienną dawkę feedów chyba też zacznę spożywać dopiero po konsumpcji płatków - owo przeżuwanie zbyt męczy mi szczęki, które to zaciskam ze złości.

Ale o so chosi?
IDG.pl zamieścił wywiad z nowym właścicielem serwisu Wykop.pl Niejaki Tomasz Drożdzyński jawi nam się jako tajemniczy inwestor. Nie udziela odpowiedzi dotyczących finansowych aspektów wielkiego kontraktu czy swojej działalności.
Czy ma Pan doświadczenie w branży internetowej?
Owszem. Od dłuższego czasu jestem właścicielem kilku zagranicznych, niszowych, lecz całkiem dochodowych serwisów internetowych.

Może Pan podać adres któregoś z tych serwisów?
Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.

Jaka mają Panowie umowę z Piotrem Chmolowskim, twórcą serwisu?
(blabla) Niestety o szczegółach naszej umowy nie wolno mi rozmawiać.

Ile zapłacił Pan za Wykop?
To jeden z tych szczegółów, o których nie wolno mi rozmawiać.

A jakiego rzędu była to suma - tysiące, dziesiątki tysięcy, setki tysięcy złotych?
Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie.
Mnie to poprostu śmieszy. Wogóle jest dziwna tendencja wśród ludzi aby nie mówić o pieniądzach. "Ile zarabiasz? Trochę. Ile płacisz za mieszkanie? Trochę. Ile kosztował Twój samochód? Trochę" Proszę wytłumaczcie mi w czym tajemnica. Rozumiem, że w dużych firmach są pewne kontrakty objęte tajemnicą z takich np. względów by konkurencja nie podkupywała pracowników(i mam tu oczywiście na myśli tych lepiej opłacanych, szczebel zarządający lub specjaliści) lub nie przebijała ofert. Czy ma to jednak sens przy kowocie 2000PLN czy kupnie serwisu z niecałymi 3000 userów?
Inna wypowiedź która przkuła moją uwagę dotycząca :
Czy w Wykopie pojawia się nowe formy reklamowe?
Nie zamierzamy "atakować" użytkowników natrętnymi reklamami i wielkimi animowanymi banerami. Świat już dawno zauważył, że tego typu reklama jest mało skuteczna i bardzo przeszkadza użytkownikom.
Świat z pewnością tak. Ale nasze rodzime krawaciarstwo jakoś nie bardzo. Z drugiej strony u nas nawet premiery kinowe mają kilku miesięczne obsuwy. No cóż w końcu bliżej nam do cywilizacji wschodu, tej w stylu imperium Czyngis-chana. Niestety w dalszej części pojawia się mały zgrzyt.
Pozostaniemy wierni reklamie kontekstowej oraz planujemy wprowadzenie sprzedaży linków sponsorowanych: nieinwazyjnych, niezwykle skutecznych.
"Skutecznych". Dziwi mnie, że ta nie lubiana forma reklamy może być skuteczna. Dlaczego nie lubiana? Nie bez powodu Google wypchnęło box z tymi linkami z listingu wyników wyszukiwania do sidebar'a, nie bez powodu swojego czasu wyszukiwarka Microsoftu była ostro krytykowana za zatrzęsienie owych. Jednak sprytnie przedstawione badania (pomijam tutaj ich wiarygodność) i rezultaty kampanii marketingowych mogą kreować "nieco" odmienny od faktycznego obraz.
Wielu Polaków zamieszka na stałe w Irlandii nim rodzimy rynek reklamy nie będzie przypominał post-transoformacyjnego dorabiania się na stadionie.

I 60 lat prof. Miodka nie poradzi
Jak już przy polityce jesteśmy warto pochylić się na losem dwóch wrocławian kórym grozi miesiąc ograniczenia wolności lub 1,5 tys. zł grzywny. Pobicie? Kradzież? Gdzie tam. Chcą ich posadzić za "Kurwa mać" przeciw Giertychowi.
Na transparent["KURWA MAĆ" - przyp.] zareagował przebywający we Wrocławiu biznesmen spod Złotoryi. Zażądał od policjantów interwencji. Ci spisali Raka i Kubowicza oraz pomagającego im nieść transparent Lakisa Juzwę.
W piątek miała się odbyć pierwsza rozprawa.
Czuję się spokojniejszy. Błyskawiczna reakcja policji. Przytomne postępowanie sądownictwa. Serce roście. Kraj w oczach pięknieje. Właściwie nic dodać nic ująć. Tylko tęsknie spoglądać przez cztery lata codziennie rano przejeżdżając koło Glasgow. Potem w jakimś kabarecie usłyszymy "a mnie za te cztery lata to kurwa nikt nie przeprosi". Za komuny może i szynki nie było, ale władza miała poczucie humoru choćby czasami. Posługując się wypowiedzią prof. Miodka należałoby umieścić na transparencie mniej więcej taki tekst:
Bardzo mnie irytują pomysły Pan ministra oświaty, które znienacka objawiają się w rodzimej prasie i serwisach informacyjnych.
Nasuwa mi to złe myśli o nim.
Dowód poprawności huja1
Inna sprawa, że ludziom się przekleństwa nie podobają, chodź nikt nie potrafi argumentować dlaczego. Nie mam tu na myśli jedynie starszych uczestników naszej pornorzeczywistości. Nie tylko w domu, ale i u znajomych (dwudziestokilku letnich) widze krzywe spojrzenia czy wręcz słyszę nagany za "brudną buzię". To ja się już klasycznie pytam "co z wami jest nie tak?". Kurwa chciałoby się dodać, ale zaraz wyjdę na hama lub inny piekielny wyziew. Słowniki nic przeciwko chujom nie mają, a tutaj takie coś. W czym taka mowa jest inna. Czy to nie złość i nienawiść powinniśmy piętnować zamiast czyjegoś sposobu wypowiadania się? A gdybym ja nie lubił dajmy na to wtrąceń z angielskiego? Francję tyle osób krytykowało za językowy puryzm. A dziś człowiek w ojczyźnie Kazika i Liroya nie może "wkurwić się soczyście".

Bo ona jest z lepszej gliny
Na koniec krótka sprawa pewnej "Pani". Jej chwalebna postać pojawia sie w artykule/reportażu o jednej z krakowskich szkół. Młodzież może i w tamtej szkole nie jest anielska, ale postawa prezentowana przez tą kobiete nie jest lepsza. Jeśli ich spisać na starty, ją tym bardziej.
Ewa D. ma 32 lata, dyplom z filologii angielskiej na UJ (wpływy europejskie w prozie Hemingwaya) i duże ambicje.
Jest takie powiedzenie, raczej krzywdzące chodź nie mnie to osądzać, "Kto nie ma ambicji ten do policji". Kiedyś polonistka na jednej z lekcji na której, delikatnie rzecz ujmując zboczyliśmy z tematu, powiedziała że nauczyciele w szkołach są z tzw. "negatywnej selekcji". Z polskiego na nasze oznacza tą iż są niejako z odrzutu. Jak zwykle uogólnienia i wyrabianie sobie zdania na echach przesłanek zawsze wychodzą stronniczo i niesprawiedliwie, ale ziarno prawdy tym jest.
Chciałaby być tłumaczem literatury, ale z tego nie da się utrzymać. Dlatego postanowiła uczyć. Skończyła kilka kursów z metodyki nauczania języka.
Te kilka kursów, to przekwalifikowanie się w 5 minut, dało jej podstawy do wysuwania następujących przemyśleń:
- Jeżeli nikt ich nie zechce uczyć, to co z nimi będzie?
- Nie wiem. Każdy odpowiada za siebie. Sami sobie są winni.
Może i jestem stronniczy, ale jak mówi to nauczycielka od siedmiu boleści coś się we mnie skręca. Coś chce zanucić:
I tylko kubeł na głowe i napieprzać w ten łeb.
Może coś się zmieni, a może tylko będzie checa i chlew.
Jestem ostatnia osobą, która powinna wypowiadać się na temat oświaty i nauczycieli jako takich, ale jeśli jakaś... kobieta, przychodzi do szkoły, do gimnazjum gdzie uczą się młodsze kilkunastolatki, jakby przychodziła do fabryki - niech się zamknie i nie stawia się ponad, niech nie pierdoli o ambicji.

1...2...3...4...5...6...7...8...9...
Tak troche post scriptum chciałem napomknąć o dziwnej manierze umieszczania tekstów w różnych portalach i serwisach. Ot mamy dłuższy kawałek z literkami który nie wiedzieć czemu zostaje podzielony na kilka stron. Czytasz kawałek musisz kliknąć dalej. I tak powiedzmy osiem razy. WTF? Co to jest gazeta? Jakie to ma podłoże, jaki sens. Wygodne na pewno nie jest.

05 września 2006

o w pysia!

Jeśli ten news to nie jest plotką no to ja pierdolę. Szczyt komercji. Żebyśmy mieli jasność: nie mam absolutnie nic do homoseksualistów. Jednak robienie geja z James'a Bond'a w filmie należącego do oficjalnego cyklu to... brakuje mi wręcz słów... przesada to za mało powiedziane. W dniu w którym zobaczę jak agent 007 przystawia się do faceta przestanę czytać wiadomości z obawy, że wyskoczy na mnie Apokalipsa.

PS: piszę tą notkę przy użyciu windowsowego narzędzia Klawiatura ekranowa i tabletu. Wiecie co? Da się tak pracować :)

LOL w nieszczęściu


Steve
Originally uploaded by nozzman.
Jak zapewne niektórzy wiedzą, a inni nie zmarł Steve "Uuhh what we have here" Irvin. Bardzo lubiłem jego programy w dzieciństwie. Tragiczny to koniec, ale z racji wykonywanego przez niego zawodu nie ma się co dziwić. Nie mniej jednak każdy kto znał temat jest zszokowany, że gość który tulił się do krokodyli zmarł i to w wypadku z jakąś płaszczką. Shit happens.

Są jednak tacy którzy na ową wiadomośc zakrzykneli "Huray!". Wiecie, te, zielone dranie ;)
Kilka śmiesznych fragmentów zawiera również wpis na blogu Scott'a Adams'a

PS: ogólnie polecam prace Nozzman'a.

02 września 2006

Tylko kosmitów mi żal

Gdzieś tam daleko w kosmosie gatunek szaraków przez tysiące lat ewoluuje i buduje cywilizacje. Może w trudzie walki z hardkorowymi gatunkami ala dinozaury czy inne poczwary (domyślam się że rozpalenie ogniska gdy za plecami sapie na nas tyranozaur to nie jest bułka z masłem). Jednak ów gatunek to prawdziwe warunkoodporne stoworzonka. Lata badań, poświęceń. Pokolenia wybitnych umysłów. I w końcu udaje im się wznieści na tzw wysoki poziom cywilizacyjny. Łypią sobie na lewo i prawo przez teleskop którego budowę rozumie znikomy odsetek osobników. Tak odkrywają nasza zieloną planetkę. Kolejne lata i wysyłają kilku szarych śmiałków w nieznane ku chwale wszechświata zamkniętych w metalowej puszce o napędzie, którego nazwa jest tak skomplikowana że nikt jej całej nie rozumie. Podrózują szybko lecz to nie wypad po dziwki na Brooklyn. Miliony kilometrów pokonywane nawet z prędkością swiatła to dalej, delikatie rzecz ujmujc, w chuj daleko. Nasi kosmiczni wpół-do-bracia umilają sobie czas grając w tenisa na wstędze Moebiusa bądź rozwiązując wielowymiarowe kostki Rubika. Nadchodzi jednak ten dzień kiedy mijają szarą bryłe naszego Księżyca, a nastepnie szaleńczo manewrując wśród syfu zgromadzonego przez rózne agence kosmiczne i korporacje na geostacjonarnej lądują na naszej planecie. Chwile zajmuje im zabawa w "Zbierz najwięcej krowich rectum w wespazjańską godzinę". Potem podrzucają Elivisa do Maryland, bo postanowił odwiedzić rodzinkę. A potem już całkiem poważnie chcą zająć sie poznawaniem naszej niezwykłej cywlizacji. Niezwykłym zrządzeniem losu, przypadkiem którego nie powstydziłaby się Słoneczna loteria, szarzy zdobywcy kosmosu już na samym początku zabierają się za nasze największe technologiczne osiągniećie ostaniego wieku - Internet. I trafiają na czat. Kroniki marsjańskie nie odnotowały czy był to system na Wp czy Onecie. Odnotowują tylko jedno - do dziś dnia, a minęło od tamtego czasu milion lat, nikt nie czuł się tak bardzo załadowany w wała. Szaraki opuściły Ziemię z tak zawrotną prędkością że nawet nie zauważyły jak wytrącają Plutona z orbity, o mało nie rozbijają się o Andromede i robią dziurę w czarnej dziurze.

Miliony lat świetlnych. Przedział wiekowy 12-25. Gdyby Chrystus dożył dzisiejszych czasów, dałby rabat faryzeuszom i sprzedał się sam.

01 września 2006

Co mnie dziś rozjebało

W serwisie Film na WP.pl pojawił się news informujący, iż Ridley Scott rozważa stworzenie sequel'a filmu Gladiator. Znany reżyser nie wie jednak jak wprowadzić ponownie do gry główną postać filmu graną przez Russel'a Crowe. Jednak czytelnicy serwisu nie mają z tym najmniejszych problemów...

A przecież też mogą go sklonować kosmici. Jest tyle możliwości, tylko żadna mi nie przychodzi do głowy :P
proponuje fafkulce

Pełna pomysłów głowa ma nawet propozycje dla innego reżysera/aktora:
Mel! Zrób jeszcze dwójkę Braveheart'a i Pasję II.
Druga część propozycji jest o tyle kusząca iż niezwykle łatwa do wykonania. Bohater może zmartwychwstać praktycznie na zawołanie i nikt nie zarzuci nieścisłości w scenariuszu. A skoro o nim już mowa - jest gotowy. Popełnił go podczas jednego ze swoich tripów Św. Jan, zwany przez kolegów pieszczotliwie Wizjerem (nie mylić z judaszem!).
Inny z kolei pomysł ma użytkownik pejka23:
Skoro akcja toczy się w Starożytnej Grecji (czy tam Rzymie), a oni wierzyli w bogów to niech zstapi na ziemię Zeus albo Jowisz (jeśli w Rzymie) i niech da mu trochę nektaru i ambrozji i gra gitara !!!
Również prosto, łatwo i przyjemnie.
Podsumowując: naprawdę nie wiem nad czym mistrz kamery sie tyle głowi.

Gdy jednak już pozbierałem się z podłogi z kolejnym ciosem w mięsień śmiechu przyszedł jeden z czytelników Newsroomu w serwisie Chip.pl w komentarzu pewnego newsa:
Gdybyś studiował to wiedziałbyś co to ortografia...
mario


Ja naprawdę nie wiem o co chodzi z tą jesienną depresją. Ciężko cokolwiek przeczytać i nie wić się ze śmiechu.

Krótka lekcja showbiznesu

Na naszym rodzimym rynku muzycznym ostatnio głośno o niejakiej Sarze May. Aby jasności stało się zadość uściślijmy, iż osoba o której mowa jest cycolistką. Zapytacie "a któż to taki?". Odpowiedź na to pytanie przyjdzie do was sama gdy przedstawię wam komentarz do pewnych słów bohaterki tego odcinka. Wypowiedź została zamieszczona w serwisie Muzyka portalu WP.pl

Jestem alternatywą dla inteligentnych słuchaczy
Musze przyznać całkowitą rację. Gdy z głośników popłynęły słowa piosenki "7 minut": "zaczekaj proszę cię tylko siedem minut, a może więcej, nawet dzień" wśród moich, nieco przypalonych tanimi winami, szarych komórek zapanowało niebywałe poruszenie. Chciały się chyba lepiej wsłuchać gdyż na urra rzuciły się do uszu, niestety tym samym je zatykając.
a do tego nie blondynką i takie zawody, która jest z nas ładniejsza mnie nie ruszają
Hmm. Fakt. Brunetka to nie blondynka. Mnożnik IQ zatem zupełnie inny. No i jak wiemy brunetki z założenia są istotami wyższymi, gdzieżby je tam porównywać do wręcz mongoidalnych blondynek.
Doda to obecnie jedna z niewielu wokalistek w Polsce, która wie czym rządzi się showbiznes
Tu już przechodzimy do meritum. Co ma doda? Cycki!
i która robi w życiu to do czego się nadaje
No co robi Doda? Nie, nie panowie. Nie chodzi o czynność zwaną kolokwialnie przez francuzów glace. Doda pokazuje cycki.
U nas 99% wokalistek wykonują ten zawód z przypadku
Tu kłania się genetyka, gdyż dzięki losowości niektóre dziewczyny mają cycki od urodzenia co oczywiście predysponuje je do bycia cycolistkami.
a nie z powołania.
Dziewczyna cycków nie ma, ale dysponuje odpowiednią kwotą na wiadomy zabieg. Paganini wydawał na skrzypce i lekcje muzyki... no ale on zębów nie miał ;)
Na pytanie dlaczego porównywana jestem do J.Lo odpowiadam - z powodu mojego kształtnego tyłka
Tyłek też się liczy. Grunt żeby ciała gdzieś dużo było i żeby to coś wyeksponować. Jak nie cycki, to tyłek, jak nie tyłek to... patrz Barbara Streisand.

Tak więc moi drodzy cycolistka to osoba która ma ciało i to jest jej atut jeśli idzie o rynek muzyczny. Trochę pudru, parę sesyjek z szopem i mamy cycolistkę jak się patrzy. Showbiznes to cycki.
No dobra dosyć tych wywodów idę posłuchać czegoś dla mniej inteligentnych. Tylko co wybrać blond czy brąz?! Hmm, posłucham Mudvayne tam często zmieniają kolory.

26 sierpnia 2006

dx0ne ma 60 lat!


Wanted
Originally uploaded by dx0ne.
No prawie ;)
Dzięki The Perception Laboratory na University of St Andrews możemy przekonać się jak będziemy teoretycznie wyglądali za tych parę ładnych latek lub jakbyśmy wyglądali będąc... w 50% szympansem.
Dla ścisłości dodam iż owo ujęcia to ja w przyszłości a nie 50% dx0ne'a + 50% szympansa.

Enjoy

PS: Potrzebna Java i zdjęcie z frontu.

24 sierpnia 2006

Niewiedza jest błogostanem

Ostatnio wywiązała się mała blogowo-komentarzowa dyskusja apropo Web2.0

Internet Standard.pl opublikował wywiad z Krzysztofem Urbanowiczem. Tematem było Web2.0 Podsumować tekst można krótko: pierdoły. Prowadząca zadaje jakieś tam standardowe pytania, które mógłby zadać każdy po przeczytaniu opisu hasła w wikipedii. Ekspert odpowiada zgodnie ze stanem swojej wiedzy.
Reakcja czytelników jest natychmiastowa. Wytykano nieścisłości czy wręcz błedne informacje. Przysłowiowym gwoździem do trumny była notka 40 mln ekspertów ogółem...tylko jeden od WEB 2.0 Adam Zygadlewicz punktuje w niej słowa Urbanowicza niczym na bokserskim ringu. Główny zainteresowany jak i autorka wywiadu próbowali się bronić, ale to chyba tylko pogorszyło sprawę (szczególnie widać to w wypowiedziach Magdy Górak (autorki) ).
To co szczególnie rzuciło mi się na oczy (z resztą jednemu czytelnikowi również):

Nie jestem też całkowicie przekonana do Pana mocnej tezy, że Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych
Nie trzeba być mocno zorientowanym w temacie by wiedzieć iż Web2.0 jako trend, termin powstało w głowach marketingowców. Kropka. Serwisy (nawet te które dziś są okrętami flagowymi trędu), technologie, społeczności istniały na długo przed tym jak "web" oraz "2.0" pojawiło się w jednym zdaniu. Wie to każdy kto nie zajmuje sie tematem, choćby jako tako, od wczoraj. Rzucanie marketingowymi hasłami w kontekście eksperckiej wypowiedzi jest tak samo miło przyjmowane w odbiorze jak publikacja statystyk "czy lubię reklamy" przez firmy które z nich żyją.

I to właśnie rzuca mi się na mózg ostatnimi czasy, a co podsumowałem w trzech punktach:
  1. Uniwersalizacja autorytetu

  2. "kładłem kafelki w łazience u teściowej więc wiem jak postawić dom" "moja trenerka judo ma czarny pas więc mogę cię z łatwością pobić" "pływałem kajakiem na Mazurach, więc mogę prowadzić tankowiec" Ludzie posiadający wiedzę w jednej dziedzinie, przenoszą swój autorytet w danym temacie na pola pokrewnych dziedzin, próbując tym nadrabiać brak wiedzy.

  3. Słoń też żyrafa

  4. Niektórzy wydają opinie "produkt A jest lepszy od B" podczas gdy nie mają wiedzy o produkcie B, a często i o A niewielką. To jest powodem wielu świętych wojen czy głupich wypowiedzi, często przedstawianych jako fakty stwierdzone przez wszystkich.

  5. Najmojsza racja

  6. Moja wychowawczyni w liceum hołdowała zasadzie "mam rację nawet kiedy jej nie mam". I tak zdarzają się osobniki które nie dają się przekonać ani przez głos większości, logiczne argumenty czy fakty. Racje mam ja dlatego że "ty jesteś głupi i masz wszy"
Miks powyższego daje nam "wypowiedź niezwykle ekspercką". Pozostaje mieć tylko nadzieje, że głosy takie jakim jest blog InfoGuru nie zostaną zagłuszone przez szum "krótkich tekstów mających przybliżać w telegraficznym skrócie".

Dobrym komentarzem do dyskusji może być cytat:
Revealed: The Nexus of All Horrifying Conversation

Homey #1: Yo, hold up...Jesus was a virgin?! He went from 12 to 33 with nothing?
Homey #2: Fuck that shit. He definitely got his dick sucked or buttfucked some bitches. --L Train, 8th Avenue

via Overheard in New York, Feb 14, 2005

21 sierpnia 2006

Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty

W cyklu o Jason'ie Bourn'ie Ludlum'a często pojawią się zdanie, iż sposobność nadarza się sama wystarczy chwilkę poczekać i obserwować otoczenie. To bardzo prawdziwe zdanie.

Jakiś czas temu przeczytałem na Filmweb.pl wywiad z Konradem Niewolskim zatytułowany "Jestem wyjątkowy", udzielony z okazji premiery jego najnowszego filmu Palimpsest. Właściwie jedynym komenatrzem może być "a świstak siedzi...", można się jednak natknąć na inne.

  • dotyczący faktu iż Niewolski powiedział "Jestem wyjątkowy.(...)"
e tam, wyjątkowy to był Paganini, on to przynajmniej zębów nie miał
Arwen
  • na moje "autor Symetrii twierdzi ze niedlugo bedzie totalna wojna i ze sie bedziemy napieprzac o jedzenie"
fraza "świat chyli się ku upadkowi" jest od 2000 lat tuż po "that's hot" na liście top100 powiedzonek
napisałbym iż autorem jest mój serdeczny przyjaciel, ale byłaby to zbyt duża doza hipokryzji na mój i tak niski próg tolerancji w tym temacie. bo to Wiktor napisał

Widać ktoś tam na górze kto decyduje jakie pokemony w tym sezonie modne zatwierdził iż po post-moderniźmie ma nastać czas pierdolenia głupot. Z drugiej strony "w szaleństwie jest metoda"... oby tylko nie okazało się to kolejnym chwytem marketingowym(chodź będzie cieżko).

PS: taki niby śmieszny joke mi wyszedł: Czy Bruce Lee znał "chwyt marketingowy"?

Powiedz nam coś o sobie

Wszyscy są pod wrażeniem najnowszej Miss Polonia... i jej uśmiechu (lubie kobiety z szerokim serdecznym uśmiechem ale to zdjęcie nie powinno wyjśc poza salę, gdzie PR?). Chodź trzeba przyznać iż jest kolejną nieszablonową miską(jaka to szablonowa - patrz I vice miss). Co prawda trochę jej się pomyliło modne wśród kandydatek na miss świata "...and world peace" z naszą rodzimą odmianą pokoju werbalnie, ale możemy puścić oko i udać że wszyscy łapiemy żart. I tu znów muszę przyznać że w wypadku Kazia może i miała rację, chodź chwalić powinna raczej jego doradców od PR/polit-marketingu.
Anyway.

Ostatnimi czasy śledzę prawie regularnie jak ludzie trafiają na moje pierdoły. Oczywiście chodzi o Google "Travel". Bez zębnego owijania w bawełnika.

  • facet pomyłka Boga - w XXI wieku nie mogło zabraknąć akcentów feministycznych
  • seks bez poczucia winy - znaczy się ktoś szuka poradnika czy jak, "ściska się, no nie"
  • pies na kobiety - czy coś w tym stylu, jakoś nie mogę sobie teraz przypomnieć
  • jak skręcić dziewicę - to mój ulubiony, lecz niestety zarówno szukający informacji na ten temat jak i ja nie znamy odpowiedzi na to ważkie dla gatunku ludzkiego pytanie, duhh, ja wogóle nie wiem o co chodzi z tym skręcaniem ;)
  • jak działają wibratory? - tutaj pojawiam się na drugiej stronie wyników(11-20), omg! to ludzie zaglądają na drugą stronę wyników?!
Jak cię widzą tak cie piszą? W dzisiejszych czasach powinno chyba być Jak cię googlają tak cię widzą. Wychodzi na to że nie mam nic ciekawego do napisania, a co za tym idze(ze względu na charakter tego bloga) nie mam o sobie nic ciekawego do powiedzenia. Ale wiecie co? W końcu to są pierdoły, nikt nie oczekiwał konkretów... right? ;)

PS: a popiardółki z Google Inc. znów wypuściły niedorobiony produkt(i w dodatku cudzy), ehh chyba będzie mi szkoda prądu na pisanie o tym

20 sierpnia 2006

za a nawet przeciw

Rozwalił mnie jeden z komentarzy do przepisu(swoją drogą idiotycznego) na szaszłyk truskawkowy

:-) SUPER NIEBO W GEBIE NORMALNE APETIT PRZYNAJMNIEJ TAK WYGLĄDA BO TEGO NIEROBILEM ALE BEDE!!!
podpisano MUUZ2 (SUPER_MARIUSZ@WP.pl)

Przypomniało mi to text znajomego w stylu "jutro mamy chyba próbe, znaczy jeszcze nie wiem, ale raczej mamy, choć może nie, ale czasu nie mam, bo może będziemy ustalać czy ta próba będzie, co to ma jej nie być". Widać "nie chce mi się" brzmiało za banalnie ;)
Norma. Potem skwierczą na wysokie bezrobocie.

Wynotki z wywiadu

Ostatnio natknąłem się na wywiad z Leszkiem Kołakowskim w Przekrój.pl Wynotowałem kilak ciekawszych moim zdaniem fragmentów.

Geje powinni mieć prawo do kontraktów dotyczących wspólnego opodatkowania czy spadku. Ale małżeństwo homoseksualne w sensie ceremonii cywilnej jest niepotrzebne. Organizacje homoseksualistów mogą urządzać ceremonie ślubne prywatne, ale nie powinny żądać tego od państwa. Są liczne różnice między ludźmi, które pochodzą z natury, a mają skutki prawne: ludzie powyżej pewnego wieku nie mogą pracować jako strażacy czy górnicy, dzieci nie mają prawa udziału w wyborach, a niewidomi nie mogą mieć prawa jazdy. To jest ?dyskryminacja? w sensie uznania różnic, ale nie w sensie niesprawiedliwego poniżania ludzi.

To znaczy, że nie jest już pan filozofem, przynajmniej według definicji Platona. Bo filozof to ktoś, kto się dziwi.
- Ale Marek Aureliusz mówi, że filozofia uczy nas niczemu się nie dziwić. To samo mówi chyba filozofia buddyjska.

Pisze pan wciąż książki?
- Po cóż miałbym to robić? Lenistwo jest lepszym sposobem życia.

Nawet ten łatwiejszy sposób jest niemożliwy dla kogoś, kto ma więcej niż pięć lat. Zatem szczęście dla kogoś takiego jest nieosiągalne?
- Powyżej piątego roku życia zaczyna się rozumienie zła.Prawdziwym sposobem na szczęście jest być dzieckiem poniżej pięciu lat w rodzinie, w której to dziecko jest kochane i nic złego się nie dzieje. Inny sposób to być bogiem.

Są rzeczy które mnie smucą

13 sierpnia 2006

tak strasznie orginalnie

Dziś powiem wam tylko co mnie wkurwia.
Wkurwiają mnie ludzie którzy myślą, żę mają orginalne pomysły. Ci idioci którzy na pytanie "Jaki tytuł będzie mieć Alien 5?" odpowiadają:

  1. Alien Resurraction 2 (Alien Resurrection to tytuł poprzedniej części)
  2. Alien: Extinction (taki podtytuł ma trzecia część Resident Evil)
Innym gatunkiem są patałachy z pomysłami na grę:
  1. taka jak tylko lepsza
  2. rpg w której możemy grać magiem, wojownikiem albo amazonką
  3. Co myslicie o grze multiplayer, w której byłyby tryby TDM, DM itp (coś z Call Of Duty), mapki byly by bardzo urozmaicone: lasy, róznego rodzaju bunkry, domy, działa (wiecej nie zdradze).
  4. Możę już nieco oklepany, ale jak ogame. Ostatnio powstają rozruchy, bo ogame zostało zalane reklamami i ludzie chcą zagrać w coś podobnego tyle, ze bez nich.
  5. Fabuła:
    Heh, nie zdradzę jej jeszcze ;] Tym bardziej, że nie jest jeszcze gotowa(nawet w małej części), ale mogę powiedzieć, że bezie o smokach
  6. Mam taki fajny pomyśł napisania gry w stylu GTA, przez internet.
    Założenia są takie:

    - każdy kto chce grać musi mieć swojego accounta na serwerze
    - możliwość tworzenia nie ograniczonej liczby postaci
    - każda postać ma swoje zdolności np. moja postac jest najlepsza z skradanie się z nożem itp.
    - ekwipunek np. lewa ręka trzyma colta
    - domki Smiley
    - wygląd "outfit"
    - własne gangi
    - npc np. policja, sprzedający, dziwki Grin itp.
    - grafika po stronie klienta, a samochody, postacie, itemy, dodatkowe skrypty, mapy itp. po stronie serwera Grin
Ten ostatni nawet nie tyle podpada pod Dziecko Neostrady co pod notorycznego idiotę. Nie rozumiem jak można rzucać takimi pomysłami. Co innego jest podobieństwo gatunkowe a co innego brak pomysłu. Jeszcze żeby chociaż traktowali to jako klon, ale oni podają to jako swój rewelacyjny pomysł.
O klonach serwisów web2.0 szkoda już nawet pisać, bo jak wiemy klonowanie jest póki co techniką niedorozwiniętą.

12 sierpnia 2006

i did it again

Właśnie skończyłem oglądać film Ojciec chrzestny. Ten film działa ma dla mnie magię, niewypowiedziany czar, urok budzącego się dnia. Oglądanie tego filmu jest dla mnie niczym porankowanie. Otulam sie nim, zapadam w niego, totalnie mnie urzeka. Mogę go oglądać w dzień i w nocy, gdy jestem smutny czy wesoły. Czasem oglądam go od deski do deski czasem kilka wyrywkowych scen. Gra Pacino, ta ewolucja jego postaci. Niewyrańzna i pełna brutalnej logiki (brutalnej tak jak bywa natura, żywioł) mowa Brando. Sceny, postacie, splot wydarzeń. Wręcz opentańczo urokliwe drobne gesty jak przełożenie zapalniczki z rąk do rąk czy skinięcie. Z jednej strony świat tak daleki z drugiej tak bliskie uczucia. I właśnie to iż potrafi wywołać pełne spektrum uczuć. Do tego wszystkiego, jakby mało było, genialna muzyka. Idealnie nakreślająca nastrój. Można słuchać tych motywów bez końca.
Nie wiem co jeszcze mogę napisać. Wszystkim którzy go nie widzieli, a wiem że tacy są wśród was, absolutnie polecam.
Musze upolować trzecią część. Jakiś czas już temu gdy leciała w telewizji do pierwszej reklamy byłem zalany i śpiewałem piosenki Rammstein'a, dyskutując o nacjonaliźmie, neofaszystach i skinach(przez duże s). Był ubaw.

A jak już jesteśmy przy planach filmowych to mam nadzieje że wkrótce będzie mi dane zobaczyć:
16 przecznic
Zabójczy numer
Miami Vice (ogladalem jak byłem mały, przez sentyment warto zobaczyć jak to odgrzali)
i nadrobić zaległości:
Łzy słońca

09 sierpnia 2006

Literki jak cukierki

Kolejna pysznostka na którą trafiłem podczas moich ostatnich poszukiwań cytatu w wielkim czerownym guziku. Niestety nie jestem w stanie podać ani autora ani źródła. Pamiętam tylko iż jest to z jakiegoś opowiadania. Gość podchodzi do prostytutki(a może ona do niego). Wiadoma usługa. Lulu podaje cene 100 (chyba złotych). Facet na to:

Cena jaką płacimy wszyscy jest z góry ustalona, to kres kresów czyli śmierć. Każda inna zapłata to etap na drodze do celu podrzędnego naszej egzystencji - szczęścia. Ono to jest miłością w swojej najwyższej formie. Jeden z akcydensów miłości to fizyczny jej wyraz. Ale ten może być jej konsekwencją, nigdy zaś przyczyną. Gdy odwracamy bieg rzeczy, pogrążamy się w beznadziejnej pustce jaką jest uprzedmiotowienie miłości a co za tym idzie nasza degradacja do poziomu zwierząt. Powinniśmy jej szukać w sobie, przez dematerializację jej obiektu i skupieniu się na jego immanentnych treściach. Ceną, której żądasz jest wyzbycie się człowieczeństwa. Jesteś jednak tak piękna, że dam dwieście jak pozwolisz mi spuścić ci się na twarz.

No cóż. Bardzo prawdziwe. Ten język i sytuacja. Zapadło mi w pamięć jak nic.

07 sierpnia 2006

Pan Zagadka odcinek 2985

Jakiś czas nie śledzę już polskiej blogoszmery "na gorąco". Okazuje się jednak iż jest ona jak dobra(w sęsie gatunkowym nie ogólno-jakościowym) telenowela: możesz ominąć kilka odcinków i wystarczy ci jeden aby znów być całkowicie w temacie. Wątki są te same tylko czasem inaczej się nazywają, okazjonalnie wystąpią jakieś przetasowania bohaterów.
Jak każda szanująca się telenowela(jak to będzie na poletku internetowego słowotwórstwa: blogonowela? internowela?) posiada liczne strony fanowskie. Często poświęcone tylko jednemu bohaterowi.
Myślicie iż ważnymi inicjatywami jest ratowanie Le Madame, protesty przeciwko Izraelowi czy parady równości i tradycji? Be ze du ra. Cała polska żyje akcją "no luv 4 riddle". Nie jest to jakaś tam akcyjka. Dla niektórych to modus vivendi. Analizując dowolny temat odpowidnio głęboko natykamy się na ślady tajemniczego Pana Zagadki.

Pan Zagadka jest wszędzie wokół nas.
Nawet w tym pokoju.
Widzisz go za oknem i w telewizji.
Czujesz go w pracy, w kościele i kiedy płacisz podatki.
Pan Zagadka to sztuczny świat który ci odsłania prawdę.

Mnie dziwi tylko iż jak dotąd nie zajął się tą osobistością Pudelek.pl. Gdzie są koszulki z Panem Zagadką, kubki, zeszyty i wibratory?!
Mnie Pan Zagadka, za sprawą pewnego starszego wpisu traktującego o Pierwszym Geeku Rzeczpospolitej, nastarja twórczo. Moja głowa wydaliła z sibie ten oto gniot:

Riddle brzydki
Riddle zły
Lecz na Riddla duży Hyp
Kto o Riddlu nie postuje
Tego bloga nie czytuje

Riddla mać
Z Riddla syn
Może wreszcie skończmy z tym
Niech się trolle z niego cieszą
Niech przepadnie w Googla cacheu

Chciałoby się zanucić klasyków "Panie Zagadko, Pan się nie boi wszystkie standardy za Panem stoją".

PS: Ta notka jest oczywiście nieudaczną próbą lansu przy pomocy powszechnie rozpoznawalnej ikony, vulgo: snobizmu.

05 sierpnia 2006

AOŰT 4, A.D. 2006

Dziś niebo jest białe. Nie ma wiatru. To nie dobrze. Znaczy że wiele złych rzeczy się dziś wydarzy. Gdzieś tam kurwa dostaje po pysku, dziecko budzi się bez matki. Trupy zalegają na ulicach oraz w zaułkach bo kruki i gołębie nie latają.
Dziś w naszym mieście gości Chujowizna, Pani Nijakości, matka Beznadziei.

Idealny dzień na kodzenie.

04 sierpnia 2006

Klasyka

Prawdziwie mnie to rozbawiło, ale cóż się dziwić - klasyka gatunku.

Wydaje się miłą osobą, która ma miłą rodzinę i te wielkie piersi, których ja zdecydowanie nie mam.
- Paris Hilton o modelce Jordan, za Pudelek.pl

03 sierpnia 2006

Prosto i o życiu

Grzebiąc po dysku w poszukiwaniu pewnego cycatu, udało mi się odnaleźć kilka perełek. Między innymi backup notatek, które myślałem, iż bezpowrotnie utraciłem w sutek czystki jaka dokonała się w Firefoxie po instalacji updateu. Ale "nie o tym, nie o tym". Jenym ze skarbów jest poniższy zapis rozmowy na irc'u.

23:01 <+M1k0why> to tylko gra - Uplink z modem fgi
23:02 <+M1k0why> fbi
23:02 <@cez_OFF> uu
23:02 <@cez_OFF> tzn. ze co?:)
23:02 <+M1k0why> ale jest kiepski
23:02 <@dxOne> wlasnie
23:02 <+M1k0why> bo dodali do serwerow jakies nowe
23:02 <+M1k0why> zabezpieczenie
23:02 <@cez_OFF> nie jestes hakerem tylko hakerem pod przykrywka fbi?:)
23:02 <+M1k0why> jakas taka ukladanke
23:02 <@cez_OFF> ;->>
23:02 <@cez_OFF> puzzle?:)
23:02 <+M1k0why> wogole nie wiem kto to wymyslil
23:02 <+M1k0why> noo
23:03 <+M1k0why> przestawiasz jakies kwadraciki
23:03 <+M1k0why> kurwa;]
23:03 <@dxOne> no tak najpierw sie stefan w uplinka nagra a potem meczy biedne tajwanskie redhaty
23:03 <@cez_OFF> piksele moze?:)
23:03 <+M1k0why> nie udalo mi sie przez to shackowac servera fbi
23:03 <+M1k0why> hehe
23:03 <+M1k0why> ostatnio zadnych redhatow nie mecze
23:03 <@cez_OFF> stary na kwadraciki nie ma chuja:)
Wybaczcie ordynarność, ale czytam właśnie "Kielich" Łysiaka:
Wszystko jest lepsze od jego żony! To już lepiej pierdolić zegar z kukułką.

30 lipca 2006

C4 pionowo: sny, premier, zombie

Dziwne sny miewam ostatnio. Nie wiem czym podyktowane. A to jestem sanitariuszem jakiegoś oddziału armii czy innej bojówki i opatruje gościa któremu podczas szkolenia urwało ręce i nogi - w porę przyjeżdża karetka. Innym znów razem walczę z zombie. Jednemu chcąc skręcić kark zerwałem skórę z głowy - śmieszna sprawa. Bydlak dalej żył, wiec zaciągnąłem go do jakiegoś warsztatu samochodowego i odciąłem głowę obcęgami. Uwierzcie mi wbrew pozorom nie jest łatwo. Żyłki i mięśnie wyglądały jak kable.
Dziś śniło mi się znów, iż jakiś dziennikarz poprosił premiera Marcinkiewicza (no byłego bo go Kaczyński na stołku posunął) aby opowiedział jakiś dowcip, najlepiej oczywiście polityczny. Kaziu na to iż nic mu do głowy w tej chwili nie przychodzi, ale skoro im [dziennikarzom] tak zależy to przygotuje coś następnym razem. I tak powoli budząc się kołatała mi się w nieprzytomnej głowie myśl jaki to mógłby być dowcip. Zanim otworzyłem oczy wykluło się coś takiego:
Do baru wchodzą dwie krzyżówki. Barman pyta:
- Co podać?
Na co pada jednogłośna odpowiedź:
- To samo.