21 grudnia 2007

Jeff Dunham Achmed's "Jingle Bombs"

Ahmed ulubiony terrorysta internetu(czy raczej Achmed) śpiewa swoją wersje kolędy Jingle Bells.

10 grudnia 2007

Mam i ja

Pokolenia są różne. Na PokolenieX Coupland'a się nie łapie, pokolenie Dżej Pi Tfu nigdy nie istniało, pokolenie łysych - no dzieli mnie od nich jakieś 30?cm[...]. Ale ale. Podczas rozmowy z sis ostatnio doznałem lingwistycznego/semantycznego/pfff objawienia(again!): należę do Pokolenie Pierdolenie. Każdy kogoś pierdoli, albo o czymś albo coś. Pierdolą znajomi, rodzina, para w autobusie, w tv pierdolą i w radio. Że w reklamach pierdolą to wiedza powszechna. Każdy coś kiedyś spierdolił. Takie z nas? porno pokolenie. Tylko właśnie porno w tym pokoleniu cienkie. Za dużo silikonu, za mało seksu.

A tak w ogóle to w ramach filantropijnej/altruistycznej/no_że_nie_płatnej niestety reklamy polecam wszystkim miłośnikom czekolady z miętowym nadzieniem czekoladki After Eight. A teraz oddam się jedzeniu jednej... no może dwóch. (Bo jakbyście nie wiedzieli moja najnowsza teoria z zakresu psychologii wymyślanej mówi: czekolada zbawieniem ludzkości)

...i do zobaczenia w notce o tym że "to se ne vrati pane havranek" czy jak wolicie "Nigdy nie bedzie takiego lata"

08 grudnia 2007

Objawienie

Warning! so called post z dupy
"Po długim i dogłębnym procesie tentegowania w głowie..." Ma 1:14:45-47
Dokonałem pewnego odkrycia i w związku z tym mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra wiadomość to taka, że wiem gdzie są klucze do raju, tego takiego wiecie Eden, drzewka i unlimited klocki Lego. Zła jest taka, że te klucze znajdują się w niebie. Do biegu, gotowi, kurwa mać.

Sidenote: Google nie ma nic ciekawego dla zapytania 'tits revelation'. Czemu pojąć nie mogę, przecież cycki są rewelacyjne... Cóż widać otarłem się o granice poznania.

04 grudnia 2007

Odkrycie w kroku

Tak szybko tylko i króciutko chciałem się z wami podzielić moim najnowszym odkryciem językowym. Wierzcie lub nie ale istnieje w polskim słowniku takie coś jak:

majtadały

Pochodna majtasów i gaci.

03 grudnia 2007

Byle do wiosny

Za oknem szaro buro to sobie chociaż posłuchajcie, się pouśmiechajcie.



A tak w ogóle to jest cała masa mp3 kabaretu Potem na ich stronie, które oczywiście polecam. Jest min klasyka - Muchom Nie

02 grudnia 2007

Śniadanko z Marsjanina na ostro

Do przygoowania Marsjanina na ostro potrzebne będą:

  • 2 jajka
  • 1-2 łyżeczki estragonu
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 8 sucharów (takich wiecie)
  • 1 opakowanie Hirtenkäse Chili firmy DANGOLD (czy inne podobne==feta w kosteczkach+drobno pokrojona ostra papryczka+czerwona oleisto-przyprawowa maź)
  • 1 duża sałata pekińska

Pekińską pokroić do jakiejs sporej miski. Kosteczki fety(w opakowaniu) rozdrobnić widelcem do uzyskania takiej +- papki(bo tam olej jest to się taka zrobi). Wymieszać powyższe razem i zakrzyknąć: uhoo mamy sałątkę! Uwaga: Sałatka będzie ostra. Że nawet bardzo. Jedynym pomysłem na złagodzenie tego tak na szybko co mi do łba przychodzi to pomidory. Jeśli podczas konsumpcji zaczną wam się rozpuszczać gałki oczne sytuacje można ratować mlekiem bądź ssaniem chleba białego.
Jajka umyć. Jak ktoś ma cycki też może. Rozbełtać w jakimś głębokim talerzu czy innej miseczce o +- płaskim dnie. Dodać estragon i paprykę. Dokładnie wymieszać. Na patelni rozgrzać olej. Następnie każdego sucharka z lewa i prawa miziamy w jajku i na patelnie siup. To się będzie szybko smażyć więc miejcie baczenie. Jak tylko się lekko zrobi miękki to na drugą stronę bydlaka. Można zrobić je na blado, można mocniej zbrązowić(deko inny smak - też pysznie). Dalej następuje konsumpcja, palenie w gębie oraz zadowolenie z postępującym najedzeniem.

Alternatywa sałatki ala wiosenny nagusek: kilka pomidorów pokrojonych w ćwiartki czy tam ósemki(nie plasterki czy jakieś takie bo się rozciapcia), główka sałaty, kilka ząbków czosnku(to jest istotny składnik - nie żałować, sugeruje raczej rozgnieść niż pokroić). Bez przypraw i sosów/dodatków, bo to w końcu nudysta, ale gwarantuje wam że to się świetnie komponuje z tymi sucharami.

I ten tego smacznego.

29 listopada 2007

Lęk Pierwotny

uwaga uwaga nadchodzi szuflada!
tylko dla ludzi zainteresowanych pisarzeniem


Blinded by the Light
Originally uploaded by Thomas Hawk.



Stoimy na balkonie. W rękach kieliszki z szampanem odbijają światło z pokoju. Gasnące złote lampiony.
Jest taka piękna. Burza czarnych loków spływa na jej ramiona. Idealna wieczorowa suknia otula ją jak tajemnica i tak jak ona kusi. Uwielbiam w niej to że śmieją się jej oczy kiedy usta się śmieją. Rzadkość. Wygląda wtedy zniewalająco uroczo. Od dawna muszę się starać by szaleńczo się w niej nie zakochać, bo jest dla mnie bosko niedostępna.
- Na wystawie zwróciłam uwagę na Twoje oczy.
Miasto pod nami rozświetlone milionami drobinek i wstęg światła. Gorączkowo żarzący się punkt na płótnie czerni. Biel jest nudna.
- Na moje oczy? Co z nimi?
- Znaczy zwróciłam uwagę już wcześniej, ale teraz był dobry kontrast. Uśmiechałeś się, rozmawiałeś a jednak...
- A jednak... - uśmiech. Patrze w te jej nieskończenie głębokie oczy i boję się oskarżeń których nazwać jeszcze nie umiem, ale które zaraz napłyną. Głupie.
- Mimo całego tego blasku w oczach był smutek. Znaczy nie cały czas. Taki przebłysk czy raczej przemykający cień.
- Wszyscy mamy swoje zmartwienia. Przygotowania były męczące.
- Nie mam prawa Cię o to prosić bo to osobista rzecz. Mocno osobista. - unikam jej wzroku patrząc na miasto. Milion oczu bacznie mi się przygląda. - Powiedz mi o czymś co jest tu w środku, w Tobie. O czymś czego nie można zobaczyć na Twoich zdjęciach, czego nie pokazujesz a ukrywasz.
Zuchwała prośba od właściwie obcej osoby. Ale ona dobrze wie że nie odmówię. Policzmy to jako średniej wielkości grzeszek.
- Lęk pierwotny. - rzucam w miasto i spoglądam na nią. Chcę by odwróciła wzrok. - Panicznie boję się nie istnieć. Przeraża mnie idea, iż nie mógłbym wydobyć z siebie żadnej myśli. Od dawana chodzi mi po głowie, że może po śmierci jest tak jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z kontaktu. Pstryk i nie ma cię. I już nigdy nie będzie. - Mimo całej tej emitowanej w nocne niebo energii miasto po zmroku jest zimne. Z ludźmi czy bez. - I wszystko co robię, całe to moje tworzenie jest naiwną próbą pozyskania wieczności. Wymyśliłem sobie że może jeśli wystarczająco dużo osób mnie zapamięta i będzie wspominać przetrwam jakoś. Mój duch zawiśnie i nie rozmyje się w pustce jak farba plakatowa. Że moje istnienie nie wyblaknie i że, choćby może, powrócę w ciele swojego wnuka czy jakiejkolwiek innej osoby której rodzice o mnie pamiętali. I znów będę.
Spoglądam na nią. Patrzy na mnie z lekko rozchylonymi ustami. Żadnych mrocznych sekretów. Czy jest zawiedziona? Opuszczam wzrok na kieliszek.
- Wybacz że to taki banał. Nic takiego. Ot chłopiec który w ciepłą sierpniową noc spojrzał w czyste bezchmurne niebo usiane gwiazdami i przeraził się tym ogromem. Ledwie próba wyobrażenia sobie tego, ogarnięcia sprowadziła na mózg burze ognia. Chciałbym aby ktoś przyszedł pogładził chłodną dłonią rozpalone neurony i powiedział że wszystko będzie dobrze. Żebym tej osobie uwierzył. Ale nie ma takich dłoni ani takich słów. I to właśnie mnie czasem smuci. Smuci tak bardzo iż cień tego przysłania blask pijanych radością oczu. Myślę że bóg też tak czasem ma. To jedyne, chodź marne, pocieszenie jakie mam.
- Przepraszam nie powinnam. Pójdę już.
Gdzieś pod nami policyjny radiowóz przejeżdża na sygnale. Jestem jej wdzięczny za taką odpowiedź.
- Nie wygłupiaj się. Chodź, puszczę Claptona i zatańczymy.
Nie może odmówić. Doliczcie mi to do rachunku.

27 listopada 2007

Filmowy koniec roku

American Gangster
Historia śledztwa dotyczącego przemytu heroiny oraz postaci która z nałogu zrobiła pełnoprawny biznes.
Oczekiwania miałem duże, a to ze względu na osobę grającą główną postać - Denzel'a Washington'a, którego od czasu Stanu Oblężenia uwielbiam. Film miał być chyba mieszanką Blow, Donnie Brasco oraz Scarface. Niestety daleko mu do tych hitów. Jest trochę drętwo. Postać prowadzącego śledztwo agenta jest jakaś sztuczna. Próby dodania jej głębi poprzez problemy rodzinne czy kumplowanie się z drobnymi przestępcami wyszły zupełnie nieautentycznie. Czuć że zostały doklejone na siłę. Jakoś nie widać tego zatracenia się w pracy które to świetnie można zobaczyć w Dzień Próby czy Twardy Glina. Główna postać też nie jest szczególnie jaskrawa. Mało się z nią dzieje. Denzel się starał ale scenarzyści nie dali mu możliwości zbudowania ciekawej kreacji. "Coś się dzieje" gdy Denzel się wkurza i spuszcza komuś lanie. To nie ma być film akcji ale jednak jest tego za mało. Akcje są co prawda dosyć ostre ale przeplecione z niemal senną atmosferą śledztwa czy życia Franka Lucasa.
W sumie film nie jest zły. Co prawa wizyta w kinie jest na granicy opłacalności i bardzo pomaga jeśli ktoś lubi Washingtona oraz tego typu klimaty. Stosując skale do 5 dałbym temu filmowi 3 może 3.5 gwiazdki.


Wpadka
Gdy zderzają się dwa światy różne rzeczy dziać się mogą. Ludzie się zakochują i takie tam. Historia pewnej łóżkowej wpadki a właściwie jej konsekwencji. Dziewięciomiesięcznej konsekwencji.
Wpadka to zabawna komedia z morałem? Z jednej strony romantycznie z drugiej american pie. Parę śmiesznych momentów oraz jakoś tak przeciągnięta końcówka. Bo przecież wiadomo jaki będzie finał więc po co zwlekać? Moim zdaniem jest to dobry film w swojej kategorii w sam raz na jakieś leniwe popołudnie. Niech będzie że dam 3.5 gwiazdki.





Resident Evil 3: Extinction
Oj czekałem na ten film. Jedynka jest jednym z moich ulubionych all time. Milla kopiąca tyłki zombiakom. Czego człowiek może chcieć więcej od kina akcji. Jeśli idzie o najnowszą(ostatnią?) cześć to jest bardzo dobrze. W ogóle jeśli idzie o trylogie to imho jest to najlepsza trzecia część. A ciężko zrobić już sequel
aby nie wiało komercją. Zagłada sprawdza się świetnie jako zamknięcie cyklu oraz jako osobny film. Co prawda spotyka się tu kilka wątków, więc momentami można odnieść lekkie wrażenie przeciągania, ale z drugiej strony film nie mógłby się składać tylko ze scen w których Alice(główna postać) kopie, obcina albo odstrzeliwuje czyjś łeb. No dobrze - mógłby ale nie wszyscy by to zrozumieli :) Fabularnie całość trzyma się kupy, chodź końcówka wyszła trochę śmiesznie. No ale ciężko wybrnąć z totalnej zagłady świata nie popadając w banał, right? Jeśli widzieliście Armageddon, Dzień zagłady czy Dzień Niepodległości to przyznacie mi racje. Co do scen akcji zarzutów nie mam. Może trochę za mało strzelania seriami do czego cykl jak i gatunek nas przyzwyczaił ;) Milla sporo skacze, walczy maczetami i robi wkurzone miny. Nawet hakuje satelitę na odległość. Jest kilka śmiesznych tekstów, tych co to stają się kultowe jak "J.D., we got a survivor!" z pierwszej części. Całość świetnie kompletuje bardzo dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa, ale to już Residentowy standard.
Podsumowując jako fan serii, gatunku oraz zombiaków daje mocne 4 gwiazdki i polecam wybrać się do kina.

BloodRayne II: Deliverance
A big no no. Do kin to to raczej nie wejdzie. I dobrze. Reżyserem tak jak poprzednio jest Uwe Boll - to jest gwarancja niskiej jakości sama w sobie. Ot nasza dzielna Rayne(tym razem w tej roli ciekawsza aktorka) pojawia się na Dzikim Zachodzie aby skopać tyłki wampirzej bandzie Billy'ego The Kid'a. Niestety kopania jest mało, wampirzego klimatu w ogóle. Nie myślałem że to powiem ale w porównaniu jedynka jest bardziej miodna. Tam mimo wszystko coś się dzieje i jest jako taki klimat. Tutaj jest naprawdę sennie i nudno. Aczkolwiek mogło być gorzej. Aktorzy mogli to zagrać lepiej, scenariusz od bidy mógłby oblecieć. Niestety reżyseria i zdjęcia leżą po całości. Nie ma jednej ciekawie skręconej sceny.
Dam 2 gwiazdki bo widziałem gorsze rzeczy.
Tak na boku czy wampirze kino się już skończyło? Czy nie zobaczymy już niczego w klasie Wywiadu z Wampirem, Underworld'a czy
Zagadki nieśmiertelności? (niby pojawiają się ciekawe pomysły jak w Nienasyceni czy Istota Doskonała ale wykonanie marniutkie)


Motel
Co prawda trochę spóźnione noale. Film z serii boimy się bardzo. Ot straszak jakich wiele. Tyle że całkiem dobrze zrobiony. Właściwie nie wieje nudą i jest nawet bardziej strasznie niż śmiesznie. Niestety fabuła jest raczej banalna. Ot rozwodzącej się parze nawalił samochód po środku zadupia. Zatrzymują się w motelu który jest przyjazny inaczej. Bez drugiego dna z przewidywalnym zakończeniem. Jednak nie usypiamy więc jako straszak w jakimś nockowym ciągu może być i daje mu 3 gwiazdki. Na boku dodam iż podszedłem z dystansem do Luke'a Wilson'a(główny bohater) i pewnie filmu bym nie obejrzał gdyby nie Kate Beckinsale którą to bardzo bardzo lubię. Obiekcje okazały się nie słusznie bo z Luka całkiem do rzeczy aktor.


War
Wojna azjatyckich mafii. Tajemniczy zabójca oraz agent FBI który chce pomścić śmierć swojego przyjaciela. Film akcji momentami nieco zbyt wolny ale nadrabiający scenami walki itp. Całość ogląda się w miarę płynnie. Dwóch dobrych aktorów Jet Li oraz
Jason Statham(jeden z moich ulubionych - dlaczego to on nie zagrał w ekranizacji Hitmana?!?!). Fabuła nawet wciąga. Kultowych scen czy tekstów nie stwierdzono. Czasem dialogi czy sceny są lekko sztampowe, przekoloryzowane. Szkoda że właśnie nie wybrano komiksowej konwencji, bo myślę że zrobiło by to dla filmu dobrze. Generalnie do obejrzenia, ale raczej na dvd niż w kinie. Daje 3.5 gwiazdki.



1408
Jest sobie hotel a w nim taki pokój do którego lepiej nie wchodzić. Ale filmu by nie było gdyby bohater nie postanowił sprawdzić wszystkiego na własnej skórze. I sprawdził na skórze i umyśle. John'a Cusack'a lubię i myślę że byłby to świetny aktor gdyby tylko dostawał odpowiednie role. W roli Mike'a Enslin'a pisarzyny ze smutną przeszłością John się sprawdza. Tyle że film troszeczkę nie wyrabia. Oczywiście jest to dobry, fajnie zakręcony straszak. Jednak za mało się w nim dzieje a samym osobistym piekłem imho filmu się wypełnić nie da. Skręcone to jest właściwie bez zrzutu chodź jak mówię przydałaby się większa... różnorodność. Oczywiście napięcie jest budowane, są niby jakieś delikatne zwroty i całość się jakoś toczy ale to za mało. I mimo że generalnie strasznie, momentami może być nie tyle nudno co monotonnie. W sumie film nie jest zły. Przyznaje że ja nie jestem jakimś szalonym zwolennikiem filmów w których bohater skrada się przez pokój przy narastającej smyczkowej muzyce by wypadł na niego jakiś trup z szafy albo w ostatniej chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Nie ziewałem, czasu za stracony nie uważam ale do kina to bym chyba na to nie poszedł. Dałbym 3 ale za nieoczywiste zakończenie i tych parę podskoków na krześle daje 3.5 gwiazdki czy jakby to powiedział głównych bohater 3.5 czaszki.

To by było tyle na tą chwilę. Na co czekam/zamierzam soon zobaczyć:


przydałaby się usługa w której możnaby szybciej trzaskać takie listy, a filmweb śpi...

24 listopada 2007

Był sobie cytat

Zawsze śmieje się na pogrzebach w nieodpowiednich momentach.

Skąd pochodzi ten cytat? Mogło to być częścią dialogu (- idziesz na pogrzeb xxx? - nie, bo...)

22 listopada 2007

igła


Esther (Muy muy tuneada)
Originally uploaded by luca_vng.
Patrzysz komuś w oczy głęboko. Czy z resztą nawet przelotnie. Chcesz w nie zajrzeć. Myślisz że to daje poczucie szczerości. Ale wiesz. Tuż za Twoimi oczami czai się sekret. I parzy razem z Tobą. Grasz jednak. A ta osoba przygląda się Tobie. Patrzy głęboko w oczy. Przyjmuje całą tą mikromimikę, niewidzialne gesty i drgnienia. Sama w nich uczestniczy. Oddaje ruchy, podejmuje je. Gra tak samo jak Ty. Bo też ma sekret. Każdy ma sekret. I nikt nigdy przenigdy się nim nie dzieli, a On tam zawsze jest pod oczami.
Przyjrzyj się kiedyś - zobaczysz jego cień.

14 listopada 2007

Zmiana planów


Jak dorosnę chciałbym zostać pornoksięgową.

12 listopada 2007

Skurwysyństwo się pleni

Reklama na o2.pl emitowana o 1AM. Wyskakuje na Ciebie to gówno powodujące rozjachanie się strony, a do tego jakiś skurwiały baran dodał muzykę, BARDZO KURWA GŁOŚNĄ MUZYKĘ.
Żebym miał tak zdechnąć to Orange Music mówię stanowcze: chuj wam w dupe! No gorące brawa dla pomysłodawcy. Żeby tak lada dzień został dawcą płuc.
To samo z ostatnim chujstwem od Knorra. Otwierasz sobie coś w tle i atakuje Cię jebane "pom pom pom". WTF?!

Ja nie wiem co za wynaturzone pojeby pracują w tych agencjach produkujących warczące spammery. Bo to nie są nawet banery reklamowe, nie. To się pojawia i Ty się gówno z tego dowiesz. To tylko Cię wkurwia. A całą interakcja nie polega na poznaniu produktu tylko znalezieniu tego jebanego krzyżyka. Pierdolony zaścianek! Możesz chodzić po caaałym internecie w spokoju, a wystarczy że pójdziesz na jakiś popularniejszy(a i to nie zawsze) serwis polski żeby zostać wizualnie i dźwiękowo zgwałconym. CO JEST KURWA Z WAMI NIE TAK?! Czy wy nie korzystacie z netu? Ludzie będą instalować AdBlocka i gówno zarobicie, G Ó W N O. Bo gówniana jest wasza polityka. Was trzeba kastrować żeby się debilizm w narodzie nie szerzył.
Rzekłem.

10 listopada 2007

A Ty o czym pomyślałeś?


Szczęścia nie można kupić, ale można je wynająć.

inspired by tits and porady

09 listopada 2007

IMHO brzmi głupio

żołnierki, psycholożki(now that's uber stupid) a dlaczego nie człowieczki?

07 listopada 2007

Zadała pytanie: jaki Ty jesteś tu w środku?

szuflady ciąg dalszy. jakiś stary kawałek gdy byłem "przyjemnie odurzony 'Nie ma kto pisać do pułkownika' Márquez'a oraz Corey Heart - Sunglasses at night"


Back Clouds
Originally uploaded by The Original Mozzy.


Moja dusza jest jak miasto. Jak każde zwykłe miasto, ma uliczki i domy, obrzeża i centrum. Takie ot miasto ideowe. Jest w nim coś specyficznego: była tu wojna. Miasto popadło potem w rodzaj rozdwojenia jaźni. Z jednej strony cieszy się ze spokoju jaki trwa, ze swego rodzaju stagnacji. Bez mieszkańców jest w nim tak cicho i spokojnie. Pogodna rezygnacja. Druga "część" miasta tęskni jednak za chaosem wojny. Ulice czują się takie odrętwiałe bez płynącej po nich krwi, która dawno już wyschła. Brakuje mu zgiełku jaki tworzą walczący o życie ludzie, hałasu eksplodujących bomb, palącego trzewia jasnego ognia.
Gdzieś pośród tych szarych, zniszczonych uliczek i zburzonych domów błąkam się ja. Szukam książki. Gdy ją znajdę i przeczytam miasto odżyje. Odetchnie pełną piersią i rozbłyśnie. Niestety książki jakie znajduje są zniszczone, częściowo spalone lub mają powyrywane strony. Najwięcej jest tych z pustymi kartkami. Czasem zapisuje jakąś sam, ale to na nic. Takie książki nie działają. Nie chcą działać.
Moje miasto jest jak dusza w której deszcz spada z błękitnego nieba. W moim mieście nie ma biblioteki.

31 października 2007

Wiosna idzie?! czyli pomysł na wikilove

Zdarzyło wam się kiedyś że minęliście kogoś na ulicy, na przystanku czy w tramwajce rzuciliście przelotne spojrzenie/uśmiech, otrzymaliście to samo w odpowiedzi, ale na tym się skończyło. Tylko po to by po chwili gdy osoba zniknęła z pola widzenia uświadomić sobie że może właśnie zmarnowaliście szanse na fajną znajomość albo miłość życia? Nie? A to ok.
But if...


_
Originally uploaded by Villő.
Idea na serwis tudzież moduł serwisu randkowego. Można dać ogłoszenie że wtedy i wtedy, tam a tam widziano osobę taką i taką. Wszystko otagowane, metadatowane z wyszukiwarką itp. I możesz szukać siebie albo kogoś. Jak się miniecie.
Rozwinięcie tego pomysłu. Kiedyś "u chińczyków" (do nas to chyba nie dotarło) były takie tamagoczi miłości. Ustawiało się w takim jajku profil osoby która nam się podoba. Jak gdzieś na ulicy spotkały się dwie odpowiadające sobie osoby jaka piszczały. I żyli długi i szczęśliwie. Na nasze potrzeby każdy nosi eTag(lub app dla jakiegoś sprytnego phone'a) na którym jest zakodowany identyfikator w serwisie. Jak dwa eTagi się mijają wymieniają się danymi(może być tylko id + czas, ale może być dodatkowo meta::geoloc). Potem jak ktoś przychodzi do domu i mu się właśnie przypomni niedoszła miłość życia podłącza eTag'a do usb. Dane się zczytują, synchronizują z profilami serwisu i osoba może sobie po zdjęciach(obowiązkowo w serwisie - w końcu chcemy być odnalezieni*(patrz niżej)) i czasie wyszukać ofiarę czy coś. Tada! i świat będzie szczęśliwszy. Albo zamieni się w inwigilacyjne porno o jakim się nawet w najbardziej perwersyjnych fantazjach Orwellowi nie śniło.

Inny pomysł zainspirowany przez znajomą (teletubisie ślą pozdrowienia dla Margolci w eter(takie wieczne pozdrowienia bo przecież internet jest wieczny, prawda?)). Do tego potrzeba już niestety magii i innych, zapewne nielegalnych, modyfikacji genetycznych. Ktoś puszcza Ci spojrzenie, w sensie że zalotne, nie w sensie że takie co to posyłają jak lecisz przez ulice nagi z rękawiczką gumową na głowie. I ty jak odpuszczasz to spojrzenie/uśmiech/oko to dodatkowo pojawia się w powietrzu motylek. True butterfly effect!

tyle dalej już będzie zupełnie blogaskofo, ale chuj tam

Dziś dzień był podły. To nie był dzień z tych co to się rodzą czy nawet przychodzą. Nie. Dzisiejszy dzień przypełzł. Został wyziany, wydalony skądś, odżegnany od jakiejś wiary i się rozwalił dookoła. Rozlał swoje cielsko. Niebo było koloru ekranu telewizora ustawionego na martwy kanał. Było takie jakby ktoś zajebał z niego teksturę i zostało samo lipne domyślne oświetlenie per vertex i to bez policzonych normalnych. Wisiało nisko. Obudziłem się i zostałem rozmyty szarością. Człowiek miał wrażenie że żyje pod jakąś smutną zapomnianą przez boga i ZUS kopułą. Jak pójdziesz za najbliższy budynek zastaniesz ścianę. I może dlatego ludzie byli inni. Bo rozum podpowiada że powinny być wisielcze humory na lewo i prawo. Psy wyjące na rogach ulic, szarpiące jakieś brudne porzucone dzieci. A tutaj zonk. Jak się homo sapiens zbuntował. Pogodne twarze, patrzące daleko, zamiast w szary chodnik. Taka nawet podskórna energiczność, motion. I uśmiechy. Może nie ma takiej magii jaką wykłada pedał czarnoksiężnik Harry'emu. Ale jest taka ludzka, nasza magia. I uśmiechy, spojrzenia, drobne gesty jak odgarnięcie włosów są jej zaklęciami. To właśnie dziś zauważyłem, czy raczej wręcz rzuciło mi się w oczy. Uśmiechy na przystankach, w tramwajach, i znów na przystankach, puszczanie oka przy kasach, spojrzenia w poczekalniach i okienkach, nieśmiałe zaczepki. Uśmiechy spojrzenia kadabra. Długie, znaczące, a może nadawanie im znaczeń jest częścią rytuału. Tak się ludzie przed szarzyzną bronili.
Wstałem za wcześnie, zmuszony. O pogańskiej godzinie. Nie liczyłem na odkupienie, nie dziś. Przygotowałem się na "poniedziałek". Tymczasem. W mojej galaktyce.
Dziś wszędzie dookoła latały motylki.
I kto mi to wyjaśni? Bo idzie zima i to ponoć tak sroga że górale już odlecieli do ciepłych krajów a bociany złożyły wnioski o status uchodźcy. Czy u was też tak było, kochani czytelnicy? (no dobra kochanych czytelników akurat zmyśliłem) Czy to tylko tak lokalnie czy jakaś szersza propagacja?

PS: i z tego wszystkiego i czekania aż mi się film zassie postanowiłem że zrobię coś jak na mnie niebywałego: przeczytam książkę po raz drugi. w takich okolicznościach autor jest wiadomy: Coupland. co wybrać: PokolenieX czy Szamponowy Świat?

PS': tylko ludzie nie używajcie mi tutaj słów miłość ani zakochanie bo to tylko taka moja obserwacja

*był sobie kiedyś plakat do jakiegoś filmu. w metrze. na plakacie było "kto wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia nigdy nie przestanie się rozglądać" a świstak siedzi bo wiewiórka była z przemytu

08 października 2007

Polityka 2.0

Programy, konwenty, spoty. Ciężko się w tym połapać tym bardziej że u nas jest to na takim żenującym poziomie. Głosować jednak trzeba. Tylko na kogo? WP wymyśliło narzędzie na miarę web2.0 Odpowiadasz na pytania i dowiadujesz się kto najlepiej reprezentuje Twoje poglądy.
Pytania są oczywiście tendencyjne i w sumie sprowadzają się do "Czy jesteś za PiS?"
Spróbujcie: kalkulator wyborczy WP.pl

Mi wyskoczyło że na PO - 85%
Pozostałe partie:

  • Lewica i Demokraci - 70%
  • Polska Partia Pracy - 55%
  • Polskie Stronnictwo Ludowe - 50%
  • Samoobrona RP - 50%
  • Liga Prawicy Rzeczpospolitej - 45%
  • Prawo i Sprawiedliwość - 30%

06 października 2007

Czas się pośmiać w tym smutnym kraju i innym języku

...czyli Achemd the Dead Terrorist w wykonaniu Jeff'a Dunham'a



jeśli się podobało to polecam równiez 3 części występu z Walter'em 1 2 3

02 października 2007

Z życia studenta: The Battlefield Akademik

Nieee, robaków u nas nie widziałam. Tylko w łazience muszki czy coś mają gniazdo, ale mamy z nimi podpisany pakt o nieagresji.

...i wiesz że dany akademik to burdel kiedy szczury z niego nie są usuwane tylko się wyprowadzają.

28 września 2007

Uratuj Polskę!

Idą wybory. Nie da się tego ukryć. Trzeba uratować ten Kraj. Dlatego powstała akcja "Schowaj Babci dowód". Zapoczątkowana dziś na IRC przenosi się do świata "bardziej przyjaznego". Czyli na strony Internetowe i fora. Tak więc Rodacy: schowajcie babci dowód w dniu wyborów.


raz że śmieszne, dwa że to się może kurde udać :]

26 września 2007

Tosamość

Dziś jest Międzynarodowy Chujowy Dzień. Nie jest to święto, dodam na wszelki.
Dzień zaczął się chujowo od chujowego poranka. Potem było chujowe śniadanie. Newsy w internecie też były chujowe. Chujowe wydarzenia i tym bardziej chujowe komentarze do nich. Niebo było chujowe. Jak nietrudno zgadnąć praca była szczytowo chujowa. Popołudnie i wieczór, obiad i kolacja - chujowe, jeśli nie w rzeczywistości to dla zasady. Chujowo dzień się kończy. Ta notka też jest chujowa. Taki to dziś dzień. Kto chce niech płacze. Pić nie polecam - bo to będzie chujowe picie i jeszcze się zrazicie przed weekendem do wutki.
Poniższe cytaty nie są chujowe. Są na pocieszenie dla naiwnych, których to klubu sam mógłbym być prezesem gdyby nie fakt że jestem na to za chujowy.

Kiedy Pablo Casals osiągnął 95 lat, młody reporter zapytał go "Panie Casals ma pan 95 lat i jest najlepszym wiolonczelistą jaki kiedykolwiek żył. Dlaczego nadal ćwiczy pan 6 godzin dziennie?" Casals odpowiedział "Ponieważ myślę że robię postępy"

W 1945 Jimmy Denny, menadżer Grand Ole Opry, zwolnił Elvis'a Presley'a po jednym występie. Powiedział mu "Nic tutaj nie zdziałasz. Powinieneś wrócić do jeżdżenia ciężarówką"

Thomas Edison został określony przez swojego nauczyciela jako "zbyt głupi by nauczyć się czegokolwiek". Edison był zwolniony z dwóch pierwszych miejsc pracy za bycie "bezproduktywnym". Jako wynalazca podjął 1000 nieudanych prób wynalezienia żarówki. Kiedy reporter zapytał "Jakie to uczucie polec 1000 razy?" Edison odpowiedział "Nie poległem 1000 razy. Wynalezienie żarówki zajęło 1000 kroków".
Kiedyś powiedział również "Popełniam więcej błędów niż ktokolwiek kogo znam i prędzej czy później patentuję większość z nich".

Albert Einstein nie mówił do 4go roku życia i nie czytał do 7go. Jego rodzice myśleli że jest niedorozwinięty a jeden z nauczycieli określił go jako "mentalnie powolnego, asocjalnego, pływającego wiecznie w głupich marzeniach". Był wydalony ze szkoły oraz odmówiono mu przyjęcia na Zurich Polytechnic School. Cóż w końcu nauczył się mówić i czytać. Nawet podłapał trochę matematyki...

W 1944 Emmeline Snively szefowa Blue Book Modeling Agency, powiedziała mającej nadzieje na karierę modelki Normie Jean Baker "Naucz się lepiej pracy sekretarki albo wyjdź za mąż". Na pewno wszyscy wiecie że Norma Jean Baker to prawdziwe personalia Marilyn Monroe. A... kim była Emmeline Snively?


Bo dziś życie jest chujowe, ale jutro wstanie nowy wspaniały dzień, a przynajmniej trzeba w to wierzyć przed zaśnięciem.

to wysoce niereprezentacyjne badanie zostało przeprowadzone na nielicznej grupie osób. pzdr dla Mani i Weroniki

PS: na koniec frustracji wszyscy się uśmiechają, w miarę możliwości wybuchają śmiechem, żeby ci na górze nie mieli kurwa satysfakcji :]

22 września 2007

z cyklu: sobotnie dialogi

nie mylić z dialogami sobotki.

- w katedrze kupa ludzi.
- a co tam się dzieje?
- nie wiem. może Jezus zmartwychwstał.
- w sobotę?!

ale żeby nie było że cycków nie ma
The Doors - LA Woman



ehh że teraz już nie robią takiej muzyki i takich cycków

17 września 2007

M jak miłość, M jak mrok

Tak tylko dwa cycaty:

Nieznane mi były fortele uwodzenia, zawsze na chybił trafił wybierałem sobie narzeczone jednej nocy, kierując się raczej przystępnością ceny niż wdziękami, i kochaliśmy się, nie kochając, na wpół ubrani najczęściej, ale zawsze w ciemnościach, by wyobrażać sobie, że jesteśmy lepsi.
G.G. Marquez "Rzecz o mych smutnych kurwach"


Ciemność skrywa wady, Jegor.
A ludzi bez wad nie ma.
Ona pozwala nam robić to, czego pragniemy.
Pozwala nam być tym, kim jesteśmy.
Ona podarowuje nam miłość.
film Straż Dzienna (u nas niedługo w kinach co jest boleśnie kurwa żenujące)
(napisało mi się kichach, widać coś w tym jest)

09 września 2007

Władek nie rób dziadostwa

Od czasu do czasu lubię obejrzeć sobie film Pitbull. Z chęcią obejrzałbym również oba sezony serialu. Genialnie zrealizowana przez Patryka Vegę rzecz o policji. Rewelacyjna, ale to w 100% znaczeniu tego słowa, gra aktorów. Bardzo dobry scenariusz. Polecam.
Wczoraj oglądałem znów i pomyślałem że warto by wrzucić jeden cytat (chodź jest tam wiele świetnych tekstów).

Kawałek będzie z Despera, postaci granej przez Marcina Dorocińskiego(i to jak!)

Wychodze z roboty, bo kiedyś musze, nie. Wsiadam w tramwaj to sie ode mnie odsuwają, bo śmierdze trupem. A ja nawet nie wiem jaka to linia. I samotność to jest wtedy jak każdy tramwaj jest dobry, bo gdziekolwiek nie pojedziesz to samo cie czeka.

I tam jest takich perełek dużo więcej.

03 września 2007

Einstein się pomylił!

bo mi chodziło o:

Co masz zrobić dziś, zrób wczoraj, a dostaniesz nagrodę Nobla.


redakcja nie odpowiada za powstałe szkody typu czarna dziura

02 września 2007

Dziadek Einstein radzi

Co masz zrobić dziś, zrób pojutrze, a dostaniesz nagrodę Nobla.

tak tak z serii "jak zbudować wehikuł czasu w trzech niezbyt prostych krokach", ale działa!
inspiracja by porady

01 września 2007

on to naprawdę potrafi

takietam randomiczne wycinki

dobrze miec kogoś takiego na liście znajomych...

dx0ne: ładna pogoda dzisiaj
Nikita: dziękuje, starałem się

bo czasem się tak zdarzy że nie wiadomo co powiedzieć, czyli dobra wymówka nie jest zła.

Abonent jest poza zasięgiem albo zaraz będzie poza nim.
Abonent jest czasowo niedostępny. Zadzwonić do kogoś innego?

mod to taki sam user tylko bardziej.

Jenny: why don't you just say it?
dx0ne: it's not polite
Jenny: why is that?
dx0ne: well it contains F word and references to Christianity
Jenny: so?
dx0ne: so it's against "don't use words motherfucker and jesus in one sentence"
Jenny: argh! just tell it
dx0ne: The power of Christ compels you, motherfucker!
Muhammad: ough!

ps: tak wiem. aha. tia.

29 sierpnia 2007

India Arie - The Heart Of The Matter

Chodzi to za mną. Mocno we mnie gra.

24 sierpnia 2007

Ach dzieciaczki, dzieciaczki... kurwa dzieciaczki


Where's my lollipop?
Originally uploaded by fo2me.
Mieszkam w kamienicy na Pradze. Wiadomo - studnia. Po betonowym trawniku codziennie od rana do wieczora biega gromadka na oko 10 sztuk chłopców i dziewczynek w wieku 4-6 lat. No pocieszne maluchy, chociaż czasem nazbyt hałaśliwe (i wierzcie mi że po 200 latach mieszkania tutaj mam podwyższony próg tolerancji na "sąsiedzkie hałasy").
Siedząc w kuchni, jedząc śledzia w pierzynie (na boku: właściwie jedyny rodzaj śledzia który lubię) usłyszałem przed chwilką za oknem takie coś:

- Mateeeuuusz! Mateeeuuusz! Mogę cię kopnąć?
- Eeee... nie.
- No i zabawa się skończyła.

Co prawda nie przebija to kolęd puszczanych o 3am w np. sierpniu, ale jednak małe zdziwko jest.

PS: o co cho z tym Against Me! - Thrash Unreal, puszczają to na okrągło w radio (1.fm/ChannelX)

22 sierpnia 2007

Prosiaq & Żużel #1

Taki tam pomysł na comic strip. Może niektórzy znajdą go śmiesznym. Klikać aby zobaczyć w full res.

Prosiaq & Żużel #1

14 sierpnia 2007

Sezon ogórkowy w pełni #2

Gdyby wróżby czy inne quizy miały w sobie ziarno prawdy:

  1. na okrągło widzielibyśmy nagłówki typu "wróżka została milionerką"
  2. byłbym człowiekim sukcesu, co w naszej lokanej rzeczywistości równa się byciu człowikeim bogatym (i odpuśćmy sobie idealizm i szczytne hasełka)

IChing zawsze mówi mi o sukcesie. Nie mówiąc już o horoskopach przewidujących dla mnie notoryczne szczęścię. Również w miłości. Chodź akurat może ten temat nie jest czarno czarny ;)

IQ Test Score

z zestawu Far Below Average - Below Average - Around Average - Very Smart - Extremely Brilliant - Bright Mastermind - RegionalGenius - Universal Genius

I jakkolwiek jest to dowartościowujące na jakimś tam niskm poziomie to zupełnie nie przekłada się na realne możliwości.
A najzabawniejsze jest to że z niektórymi miałem problem ze względu na język, ale podejrzewam że to nie te w których się pomyliłem.

Testriffic.com


z zestawu Impoverished - Second Rate - Middle Class - Wealthy - Extremely Wealthy - Prosperous - Mogul - Magnate - Midas Touch

heh swoją drogą $10 000 000 to nie jest aż tak dużo jak na moje marzenia ;]

Which Playboy girlfriend are you? to chyba mówi wszystko :DD

Which Playboy girlfriend are you?

Kendra
Kendra
Kendra Wilkinson (born June 12, 1985 in San Diego, California) is a model and television personality best known as one of the three live-in girlfriends of Playboy founder Hugh Hefner. She is a co-star of the E! reality television series The Girls Next Door, which follows the lives of Hefner's current girlfriends. Wilkinson lives in her own room in Hefner's mansion with her dogs, Rascal and Martini. In 2006, she appeared in the Playboy Special Editions Sexy 100.
How do you compare?
Take this test! | Tests from Testriffic

10 sierpnia 2007

Prawie jak dowcip

Ja podobno tylko dowcipy branżowe więc... taki dziś mi do głowy przyszedł.

- dzwoniła do mnie drukarka.
- i co?
- igłowa.

swoją drogą to niehumanitarnie hałaśliwe stworzenia.

ps: bogowie! i czy to tak ciężko zrozumieć żeby nie dzownić do mnie, nie przychodzić do mnie, nie nawiązywać żadnych form komunikacji werbalnej bądź niewerbalnej ze mną przed 12:00 ?! nie ma mnie wtedy dla świata ani żadnej jego dupy. rzekłem.

07 sierpnia 2007

Sezon ogórkowy w pełni

czyli robić mi się nie chce więc klikam po internecie w poszukiwaniu mojego wintermute.
Na Kwestionariusz Proust'a się nadziałem. pff pff

Podaj kilka faktów o swojej osobie:
ur. w dzień zaduszny roku 1985 w Moskwie, po rehabilitacji w inkubie wywieziony do polski miesięcy parę później, z zawodu prawie programista, z zamiłowania prawie grafik/fotografoman

Podaj swoją dewizę:
Życie jest po prostu

Główna cecha mojego charakteru:
nieśmiałość

Cechy, których szukam u mężczyzny:
wyobraźnia
poczucie humoru

Cechy, których szukam u kobiety:
jw + posiadanie własnego zdania

Co cenię u przyjaciół:
jw + lojalność + oddanie

Moja główna wada:
lenistwo chodź w krótkich chwilach upojenia oszukuje się że to prokrastynacja
rzadko bywam poważny

Moja główna zaleta:
wyobraźnia
dystans/poczucie humoru

Moje ulubione zajęcie:
czytanie komiksów
słuchanie muzyki
marzenie

Moje marzenie o szczęściu:
dom
rodzina
niewyobrażalna ilość gotówki

Co wzbudza we mnie obsesyjny lęk:
miłość
myśl że nie zdąrzę(?) zrealizować chodź części marzeń

Co byłoby dla mnie największym nieszczęściem:
utrata wzroku
śmierć dziecka

Kim (lub czym) chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem:
żołnierzem
aktorem
mikrobiologiem/chemikiem

Kiedy kłamię:
patrzę w oczy
rzadko
staram się aby do wszystkich trafiła ta sama wersja

Słowa, których nadużywam:
kurwa
znaczy
dokładnie

Ulubieni bohaterowie literaccy:
nie bardzo literacki ale Richard Fell z komiksu Fell

Ulubieni bohaterowie życia codziennego:
mój ojciec
lekarze na ostrym

Czego nie cierpię ponad wszystko:
ciepłej wódki
konformizmu
obłudy
duszonej marchewki

Nie lubię gdy ona:
traktuje mnie z wyższością/pobłażliwością
ma krótkie włosy

Lubię kiedy kobieta:
śmieje się również oczami
budzi się
je rękami

Dar natury, który chciałbym posiadać:
że ogień czy że umiejętność czytania w myślach czy że zdolność latania

Jak chciałbym umrzeć:
szybko i w spokoju że chociaż trochę mu zabrałem

Samobójstwo popełniłbym:
skacząc z wieżowca
nie w tym życiu

Obecny stan mojego umysłu:
happy (a powinno być dumny)

Błędy, które najłatwiej wybaczam:
brak średnika na końcu linii
wszystkie - nie umiem się gniewać

Błędy, które najczęściej popełniam:
brak średnika na końcu linii
za dużo żartuję

Czego nie rozumiem:
finansów
spojrzeń
fińskiego

Gdy patrze na kobietę, zwracam uwagę na jej:
oczy
usta
cycki

Gdy patrzę na faceta zwracam uwagę na jego:
paznokcie
kobietę i to jak się uśmiecha i go dotyka

Ulubiona część mojego ciała:
broda

Co chciałbym w swoim wyglądzie zmienić:
kształt nosa
kolor włosów
mięśnie ramion i brzucha (so obvious)

Gdybym był seryjnym mordercą kolekcjonowałbym:
oczy

Truję się:
sztuczną ice tea (krwią ;])
kawą

Ukochane zwierze:
wilk (oczywiście)

i pamiętajcie że nie wszystkie ściany mają uszy... a niektóre mają świński ryj
i nie jest to żadna blogoszmerowa zabawa, nikogo nie będę tagował. wymyślcie własny pożeracz ogórków.

ps: nieprawdziwe skreślić

Promocja!
zadaj pytanie dx0ne'owi a odpowie uczciwie lub wymyśli zgrabne kłamstewko

01 sierpnia 2007

Rozbiłem Ferrari i inne sny

Jak dorosnę chciałbym zostać co najmniej jednym z poniższych:

  • - fajnym dziadkiem
  • - świętym mikołajem
  • - światowej sławy chudzielcem

Apropo marzeń to mam nowe czterokołowe otakie. (tak tak z serii "ma pani pożyczyć 50 groszy, bo mi do mercedesa brakuje").

I nie wiem jak potoczy się moje życie, ale jestem już absolutnie pewny że na koniec umrę. Dobrze mieć na horyzoncie taki pewny punkt. Możnaby na tym zbudować jakąś pseudofilozofię, takie reverse life engineering. Chodź nie ukrywam że na pogrzeb się trochę spóźnię.

PS: a potem śniło mi się że rozwalam takie autko w slow-motion, różne ujęcia, smugi kurzu, pasażerowie wylatują jak ragdolle. na szerokiej drodze w jakimś lesie się to działo. na koniec miałem romans z właścicielką cukierni która wyglądała jak Swieta z Brata (którego polecam!). heh sny są takie łatwe do odnalezienie w otaczającej rzeczywistości.
PS2: jak można nazwać córkę Spokojna albo Uroda?! (pzdr dla Asi, ale nie tej, ani nie tamtej, tylko tamtej)

aha mam dla was jeszcze fajny cytat, niestety nie o cyckach:

Ale w Zmroku nie ma różnicy pomiędzy brakiem Ciemności a brakiem Światła.
by Siergiej Łukjanienko from NOCNY PATROL
(ma ktoś może Dzienny w eboku lub papiren?)

25 lipca 2007

Najciemniej pod latarnią

Wojciech Jadacki w sejmowych kuluarach wymieniany jest jako kandydat na wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli. Tymczasem jako dyrektor Departamentu Prezydialnego NIK od niemal pół roku nie pojawia się w pracy, bo... go stresuje, pisze "Dziennik".

23 lipca 2007

Do samego końca mojego a najlepiej jej

W roku 2gim od początku Wielkiej Naprawy (dla wykształciuchów rok 2007) w kraju nad Wisłą zaszło wiele zmian, ku lepszemu [czyt. po naszemu]. Jedną z nich był Karta Patriotyzmu.

Ja obywatel 4 eRPe z ręką w nocniku ślubuję:

  1. pracować 10 dni w każdym roku mojego szczęśliwego nadwiślańskiego życia przy budowie Stadionu Narodowego lub innej dużej inwestycji Jednorazowego Użytku Politycznego
  2. wybrać i realizować co najmniej jedną z form budowy ducha narodu:
    • a. pracować 10 dni w każdym roku mojego szczęśliwego nadwiślańskiego życia przy budowie Świątyń Narodowych
    • b. co miesiąc wpłacić 100 (słownie sto) Polskich Nowych Patriotycznych Złotych na budżet budowy aktualnej Świątyni Narodowej
    • c. publicznie modlić się 10 minut dziennie w intencji szczęśliwej budowy i pomyślnego odbioru technicznego Świątyń Narodowych
  3. jeśli posiadam żonę spełniać powinność małżeńską tj:
    • a. użyczać jej raz w roku przewodniczącemu i jego biurze poselskiemu
    • b. raz na dwa lata dziecko płodzić i polskim imieniem je nazwać
  4. jeśli żony nie posiadam spełniać obowiązki Kawalera Polskiego
    • a. kota kupić i dbać o niego jak o brata swego (nie jak bratową!)
    • b. raz na dwa miesiące walić gruchę do pojemniczka ku chwale ojczyzny w Instytucie Rozrodu Narodowego
  5. uznać swoją przeszłość agenturalną jaką pewną że byłą, zgłosić się do lokalnej placówki Rozliczania Obywateli Z Przeszłością I Zdradą Demokracji i odpokutować wchodząc na jedną ze Ścieżek Czystości Patriotycznej:
    • a. pracować miesiąc w czynie patriotycznym (wyszczególnione w aneksie)
    • b. wpłacić 10000 (słownie dziesięć tysięcy) Polskich Nowych Patriotycznych Złotych na Jedyne Słuszne Radjo "Mam Rację Ja"
  6. szanować ojca dyrektora naszego i rozgłośnie jego, a o każdej w jego kierunku zniewadze informować Służbę Czystości Patriotycznej
  7. w okresie zimowym głowę swą pełną myśli patriotycznych moherowym beretem przykryć
  8. słuchać Jedynego Słusznego Radja "Mam Rację Ja"
  9. udzielać bezwarunkowo wszelkiej pomocy Centralnemu Nierządowi Korupcyjnemu oraz raz na pół roku w prowokacji uczestniczyć
  10. na rowerze nie jeździć gdyż bezbożnie pozyskuje się na nim energię
  11. co najmniej raz w roku przeczytać biografię JPII w wydaniu Ministerstwa Edukacji i Propagandy
  12. na pytania zagranicznych dziennikarzy, jeśli wstaną z krzesła, odpowiadać: "tu jest super, więc o co ci chodzi"

Tak mi dopomóż ZUS.
W imię Ojca Dyrektora
i Jarka Pierwszego
i brata jego jednojajowego
a prezydenta naszego,
ku trwałości koalicji
i przy opiece antykorupcyjnej policji,
Irasiad.

21 lipca 2007

Krótko i o niczym - esencja pierdół

Nie lubię w większości hip hopu, gdyż w niej słyszymy tylko o tym czym hh jest lub czym hh nie jest. Ewentualnie o tym, że jest zajebiście skóra-fura-komóra-dupeczki-jejo lub jak to ludkom jest źle na tym świecie i że tylko hh mówi prawdę. I ta ona większość jest zbyt odpychająca żeby szukać czegoś wartościowego, co się na pewno zdarza.

Jak już jesteśmy przy większości to właśnie doszedłem do tego że stwierdzenie "zdecydowana większość" jest oksymoronem wręcz. Gdyż bo ponieważ większość jest rodzaju żeńskiego. No a tak z ręką na nocniku czy ktoś widział zdecydowaną kobietę?!

I zapinając klamrę (hehe Klamra - fajna xywka;). Nie to żebym miał jakieś wysublimowane(kurwachuj że sjp.pwn.pl się płatny zrobił) gusta. Np. od pierwszego razu polubiłem ten kawałek.

18 lipca 2007

Wybrańcy narodu... tylko kurwa którego

53% badanych przez CBOS określa raczej źle działalność Sejmu; zdecydowanie źle wypowiada się o Sejmie 16%. Raczej dobrze ocenia prace Sejmu 17%, a zdecydowanie dobrze - poniżej 0,5%. 14% nie ma zdania w tej sprawie. za wp.pl

Jak to ktoś określił "oni się przyspawali do tych stołków". A kolejne grożenie koalicjantom (pożalcie się bogowie) palcem w postaci wcześniejszych wyborów robi się coraz bardziej żałosne panie premierze (pożalcie się bogowie).
A jak mówimy o premierze to już o rzut moherowym beretem mamy tematy grzybicze.

Stoi jednak za nim[ojcem dyrektorem] Moherowa Armia, wiec nawet występ Rydzyka jako Oleksego polskiego Kościoła spłynął po hierarchach, jak po kaczce. Po kaczce też spłynął, bo premier woli nie rydzykować.

Polecam Czcij Ojca swego i rozgłośnię jego by Seneszyn. Tylko nie wyskakujcie mi tutaj z polityką, bo pośmiać się można w każdym przechyle, i prawym i lewym.
I za to wychylę.

28 czerwca 2007

Zombie Walk


Zombie Walk
Originally uploaded by dx0ne.
The first Zombie Walk in Warsaw, Poland. It took place on June 23, 2007. More than 200 zombies came to the meeting point and started to march through the city center. This is teaser poster for movie showing shortened course of the event.
Beware... this can happen in your city soon...

You can SEE it here
You can DOWNLOAD it here (115MB but it's worth it, pass: zombie)
More PHOTOS here

PS: oj już mi sie nie chciało po polskiemu. ctrlc+ctrlv rox ;]

22 czerwca 2007

dx0ne alarmuje: Idioci są wśród nas

"Manhunt 2", brutalna i sadystyczna gra komputerowa, która nie została dopuszczona do sprzedaży w Wielkiej Brytanii, będzie dostępna w Polsce. Trafi do naszych sklepów 20 lipca - alarmuje "Dziennik"


Już pierwsza część "Manhunta" sprawiła poważne problemy. W lipcu 2004 r. w Wielkiej Brytanii został zamordowany 14-letni chłopiec. Jego zabójca był maniakalnym fanem tej gry. - o2.pl


W Mario Bros pewnie też ostro przycinał. Z resztą nawet jakby to była jedyna jego motywacja so fucing what - jedna jaskółka całego chodnika nie zasra. Charles Manson też zagrywał w jakiegoś ponga? Ktoś kto morduje jest po prostu stuknięty, jak nie ten to inny powód sobie znajdzie (patrz Upadek). Grałem w pierwszą część jak i wielu moich znajomych, ba niektórzy byli na tyle zawzięci że przeszli grę do końca i jakoś ofiar w ludziach nie stwierdzono. Ja się szybko znudziłem, jak dla mnie wiało nudą. Skradanie się przez pół planszy żeby założyć komuś foliową torbę na głowę i zobaczyć po raz n-ty tą samą animacje uważam że mega nudę. Nazywanie tego brutalną grą przy fakcie istnienia gier takich ja Punisher, gdzie mamy faktyczną kontrolę na okaleczeniem(możemy po chwili zrezygnować), jest kosmiczną pomyłką. Normalni ludzie widzą gdzie jest granica i tyle, a z tego co mi wiadomo tych jest zdecydowanie więcej niż pomyleńców (nie dotyczy wiadomej grupy zawodowej w Polsce, quack quack).
Poza tym filmy też są brutalne a jakoś nie podnosi się takiego halo jak przy grach(chodzi mi o przypisywanie im demonizujących właściwości). Ludzie bywają pierdolnięci, face it. Nie powodują tego gry, filmy czy komiksy. Winni są zawsze ludzie.

PostNote
Apropo brutalnych filmów. Jest sobie film Hostel. Teraz wchodzi druga część. Jest to dla mnie tak boleśnie niezrozumiałe. Film jest tak nudny jak tylko można sobie wyobrazić. Bardziej się bałem przy looney toons(btw może i jestem niedojrzały ale mnie to nadal rozwala). To są jakieś popłuczyny po Pile. Nie ma akcji, a zanim pojawia się jej namiastka dawno śpimy. Całość przypomina film kręcony przez fanów gatunku horror B- klasy(zero budżetu, aktorów, scenariusza). Jak to leciał ten cytat z Bałtroczyka? Nuda, beznadzieja, film b klasy, pociąg do Trzebini.

11 czerwca 2007

Jaki kraj takie... GTA?

Są takie akcje, których policja nie może podjąć oficjalnie. Przed ludźmi z patrolu Krzysztofa Rutkowskiego 10 trudnych misji. Począwszy od ścigania dealerów narkotykowych, przez przejmowanie istotnych danych z komputerów Korporacji, będących dowodami nielegalnych transferów finansowych, po uwalnianie zakładników. Większość misji wymaga sprytu i skupienia, gdyż należy unikać używania broni, a przeciwników obezwładniać bezszelestnie. Są jednak sytuacje, gdy nie da się uniknąć otwartej konfrontacji. Również na nią patrol jest przygotowany doskonale. - PLAY Publishing via Pardon.pl
Więcej info + screeny.

Teraz już wicie dlaczego o Play'u krąży opinia, iż wydadzą oni wszystko co się rusza na ekranie ;] Oczywiście odkładając żarty na bok potencjał marketingowy jest duży. Gra się na pewno jako tako sprzeda, a jeśli twórcy wykażą się poczuciem humoru i zaincludują kilka chwytliwych tekstów to miejsce w patneonie polskich "hiciorów" i pamięci graczy - gwarantowane.

07 czerwca 2007

jest super... i chuj

Polska to śmieszna kraj, gdzie o niej nie mówią tam się z niej śmieją.



Chodź może coś jest na rzeczy...



Mamy też komentarz od bezpośrednio zainteresowanego.



I jak zwykle rozbrajający internauci. W komentarzach do artykułu o bardzo aktywnym używaniu przez polityków SLD internetu (YT, blogi) znajdujemy taki kwiatek:

SLD! TU BI SIE!
SLD! TU BI SIE!
SLD! TU BI SIE!
SLD! TU BI SIE!
SLD! TU BI SIE!
SLD! TU BI SIE!


I może już nie długo spełni się sen przeciwników wejścia do UE - i nas wyjebią ;]

Nie zdziwiłbym się. Miłościwie nam panujący nawet u siebie się zachować nie potrafią. A pomyślunku w narodzie jak nie było tak nie ma:

przestańcie już z tą niby klasą Kwaśniewskiego,jaka klasa ? to zwykły krętacz i cwaniaczek potrafiący się przypodobać i nic poza tym !


Sęk w tym że w dyplomacji nie chodzi o tytuł doktora ekonomii a właśnie o umiejętność przypodobania się. I nikogo nie interesuje czy nabytą w szkole perswazji Dogbert'a czy pod budką z piwem. Liczy się efekt. U nas łatwo tylko o antypropagandę, antyparade, antyaborcje i... antyefekt:

Minister spraw zagranicznych[tak tak chodzi o fatygę] nie przyjęła kwiatów od swojego odpowiednika w rządzie Rosji. Szefową MSZ tłumaczył jej rzecznik: - Czy państwo przyjęliby kwiaty, które przyjechały z Moskwy do Warszawy nocnym pociągiem podstawionym przez PKP i koleje rosyjskie? Tu chodziło o bezpieczeństwo wysokiego urzędnika państwowego!


No ale jak wiemy jest super więc o co nam chodzi (a antyKlip o IVRP jest chujowy).

06 czerwca 2007

Globalny Konflikt

Pinki rzygam już tym planowaniem jak podbić świat. Czas działać!

Globalny Konflikt to prosta strategia, której zasady oparte są na grze planszowej o tej samej nazwie.
Celem gry jest zwycięstwo z (niezbyt inteligentnym ;>) przeciwnikiem komputerowym, poprzez zdobycie wszystkich prowincji - na drodze miecza oczywiście.

Czyli kolejna gra która mnie ostatnio wciągnęła. I właściwie tyle mógłbym napisać. Gra jest produkcją amatorską. Autor nawet wzbraniał się jakiś czas przed pokazaniem jej światu. Zupełnie niesłusznie! Wstydzić się nie ma czego. Grywalnością nie ustępuje wielu komercyjnym produkcjom. Rozgrywka jest sensowna i wcale nie taka krótka. Bez dobrej strategii daleko nie zajedziemy, z drugiej strony czasem nie można oprzeć się pokusie prowadzenia kilku frontów - jak jednak wiemy ambicja pożarła niejednego w tym biznesie. Oczywiście grafika mogłaby być na lepszym poziomie, można by dodać jakieś wodotryski/animacje, ale to stawiałoby ją już ponad wieloma komercyjnymi produkcjami (oj wieloma!) - tu puszcam oko do twórcy bo IMHO warto by się było nad tym zastanowić. Możliwe, że niektórym będzie brakowało dźwięków/muzyki, ale osobiście na to nie narzekam wesoło posyłając na śmierć kolejne bataliony przy płynącej z głośników mieszance Massive Attack i Portishead.
Zasady są bajecznie proste, a zawarte w pliku readme.txt i jak to autor genialnie ujął:

zaleca sie jednak przeczytanie ponizszej instrukcji, zeby potem nie marudzic ze gra jest do bani bo nie wiadomo o co chodzi


Hitlerowi się nie udało ale mi po paru turach i owszem

Autor narzekał na AI, ale nie jest ono takie złe. Co prawda w starciu z naszym homo sapienskim intelektem szans nie ma(no ale my to sprytne małpki jesteśmy), jednak gdy gramy z trzema przeciwnikami(i tą opcje polecam) toczą oni między sobą zażarte boje i nie ma co liczyć na to że już po paru turach na świecie zostanie nas dwóch. A i wtedy nie będzie to senna pacyfikacja.

Gdybym nie przypuścił ofensywy na Kazachstan i Chiny kto wie czy czarni nie umocniliby pozycji w Indiach i Australii odciągając tym samym w czasie Nieuniknione.

W przeprowadzonych rozgrywkach wszyscy rywale walczyli do końca tj do przejęcia przeze mnie totalnej władzy nad światem [w tle demoniczny śmiech]


Na chwile przed ostatecznym ciosem. Chodź przyznam że dopiero w następnej turze przeciwnik przypuścił samobójczy szturm na moje pozycje w Nowej Zelandii (tak tak to też jest w grze możliwe)

Gdyby miała to być gra idealna to oprócz wspomnianej grafiki mile widziane by było:
  • alternatywne plansze - jakieś sci-fi, mars czy coś
  • możliwość rozgrywki dwóch osób na jednej maszynie
  • możliwość rozgrywki przez internet - chodź wtedy istnieje szansa na to że produktywność wielu osób spadłaby do zera
  • zdarzenia losowe - przykładem jest pojawiający się "bug" polegający na tym iż czasem dostajemy tylko 1 atak na turę
Download[razem ze źródłem cpp/winapi/DirectDraw]

Polecam! Kurcze ludzie weźcie grajcie, a nie siedzicie i smęcicie. Jakaś zaraza chyba się na cały kraj rzuciła, bo jak patrze na listę kontaktów to nic tylko się mydłem pochlastać albo utopić w nakrętce denaturatu(a przecież lepiej wypić). Hmm pewnie jakaś ptasia grypa...psychologiczna.

01 czerwca 2007

Proximity

Nie jestem zwolennikiem gier logicznych typu Sudoku gdyż jak twierdzę tym myślowym gównem niech się zajmują ludzie którzy potrafią myśleć ;) Jednak jak wiemy każda reguła ma wyjątki w moim przypadku jest to gra Proximity.

Zasady są banalnie proste. Mamy do dyspozycji planszę złożoną z hexów. Na przemian następują tury w których każdy z zawodników dostaje żeton z losowym numerem o zakresie 1 - 20. Żeton można położyć na wolnym polu planszy. Żetony zawodnika którego jest aktualnie tura stykające się z położonym żetonem zwiększają liczbę im przypisaną (max 20). Natomiast żetony przeciwnika stykające się z położonym "przechodzą" na stronę zawodnika którego jest tura (zmieniają kolor a ich wartości dodają się do jego puli) JEŚLI liczba im przypisana jest mniejsza od tej na położonym żetonie.
Przykład:



Oczywiście to są zasady domyślne które można zmienić w opcjach gry. Można zmienić typ rozgrywki:

  1. human vs cpu (domyślnie)
  2. human vs human (tylko na tym samym kompie)
  3. cpu vs cpu
Dostępne są trzy poziomy inteligencji komputerowego przeciwnika: beginner, skilled, expert.
Z ciekawostek: poniższy screen z gry cpu(beginner) vs cpu(expert). Wygrał beginner - jakież to budujące ;]

Dodatkowo rozgrywkę można wariantować;) zmieniając ilość pól planszy:

All (domyślnie)

Most

Some - to do bardzo szybkich rozgrywek, acz również interesujących

Rozgrywka kończy się gdy wszystkie pola planszy są zajęte. Domyślnym warunkiem zwycięstwa jest posiadanie największej sumy liczb na żetonach. Alternatywą jest posiadanie największej liczby żetonów.
Give it a shot. No mnie się podoba.

30 maja 2007

Flickr is not enough

Flickr to moim zdaniem jedna z najlepiej dopracowanych(czy jak kto woli dopracowywanych) usług web2.0 Twórcy nie poprzestali na laurach (wykupienie przez Yahoo za $40mln - swoją drogą jak na dzisiejsze realia niewiele, ale kto mógł wiedzieć) i cały czas wprowadzają/poprawiają funkcjonalność. Duża część z tego inspirowana jest przez kreatywnych użytkowników dzielących się swoimi pomysłami bądź realizujących je w postaci skryptów lub zewnętrznych serwisów. Dzięki temu wprowadzono np. machine tags. Nie o fajnych serwisach wykorzystujących Flickr API będzie jednak mowa, ale właśnie o skryptach wzbogacających Flickr'a. Bo jak wiemy nothing's perfect... but i'm fucking close ;]
Aby zacząć w ogóle zabawę trzeba mieć Firefox'a oraz zainstalować dodatek Greasemonkey.
Poniżej lista tych kilku użytecznych wg mnie / dla mnie skryptów

  • Flickr Rich Edit - generalnie magia sprawia że nie trzeba z palca wklepywać tagów html'a odpowiedzialnych za italic, bold, link oraz quote w miejscach takich jak komentatorze czy wypowiedzi na forum [install]
  • FlickrQuoter - dodaje możliwość cytowania postów na forach Flickr'a umieszczając pod postami link wklejający odpowiednie rzeczy [install]
  • Flickr Group List Sorter - robi to jak się nazywa ;] czyli dodaje możliwość sortowania grup po nazwie lub ilości memberów (to swoją drogą jest zagadką dla mnie dlaczego nie ma tego w standardzie) [install]
  • FlickrBigLinkr - dodaje linki do dużej oraz oryginalnej wersji zdjęcia na stronie - nie trzeba wchodzić w All sizes, często ludzie sami to dodają a tak nie ma potrzeby [install]
  • Flickr Users in this Photo - użytkuje wspomniane machine tags. Funkcja znana z Zooomr'a a polegająca na dołączaniu tagów informujących o tym kto znajduje się na zdjęciu(w sensie userów Flickr'a), całość ma wygodny interface i myśle że wcześniej niż później ujżymy ją w standardzie (w odróżnieniu od podobnych) [install]
Więcej skryptów nie pamiętam... możecie poszukać na:

Pająk

Krótkometrażowy film o naprawdę kiepskim pomyśle. Spider.
Absolutnie polecam.
znalezione u Oskara

29 maja 2007

My life is boring... so i post on blog

Prawdopodobnie wszyscy by now słyszeli piosenkę James'a Blunt'a "You're beautiful"(orginał). A to za sprawą chyba jakiejś reklamy czy czegoś. No ja MTV nie oglądam a słyszałem :] Anyway na YT można znaleźć kilka parodii. (są z 2006 roku więc możliwe że widzieliście, ale ja nie :p)


Polecam obejrzeć wszystkie.

24 maja 2007

Starcraft 2 - Gameplay Trailer

Woha to się nazywa tempo. Zaledwie dwa? dni po podaniu do publicznej wiadomości informacji o kontynuacji Starcraft'a, Blizzard udostępnił trailer z gameplayem. Filmik trwający 22minuty koncentruje się głownie na Protossach, aczkowliek widać tam również jednostki Terran jak i Zergów(w tym spore natarcie zerglings'ów, jakże pięknie wypalone przez nową jednostkę Protossów). Cóż powiedzieć jeśli nie: robi duże wrażenie. Zapowiada się na prawdę pyszna jatka z bardzo ładną grafiką. Sami popatrzcie Starcraft 2 - Gameplay Trailer

23 maja 2007

Nothing is over! Nothing!

Na pewno już obiło wam się o uszy iż w produkcji jest czwarta część cyklu Rambo, zatytułowana po prostu "John Rambo". Lubię poprzednie części bo jest to naprawdę dobre kino akcji. Do informacji o najnowszej części przyznam podszedłem z przymrużeniem oka. Nauczony tym jak ostatnimi czasy robi się filmy w Ameryce spodziewałem się jakiejś młodzieżowej papki. Wiecie: Rambo dostaje podopiecznego i szkoli go bo cośtam grunt żeby były gadgety i gibkie sztunie, a i dużo product placementu. Ale tariler pokazany w Cannes zmienił moje nastawienie absolutnie. Z filmku wyłonił mi się obraz dobrego, krwawego kina akcji w oldschoolowym stylu - z kaskaderami i pirotechniką. Co prawda to tylko trailer(więc się może coś pozmieniać, chodź z drugiej strony jak oldschool to oldschool), ale warto zwrócić uwagę na muzykę, bo też pyszna. Nie ma się co rozpisywać sami zobaczcie:


Wyłowiłem dwa bardzo dobre cytaty(a jak na trailer to dużo)(może być niedokładnie):

Rambo: Bringing 'em weapons?
NPC: Of course not.
Rambo: You're not gonna change nothin

Rambo: When you're pushed - killing is easy as breathing.


Film ma się ukazać w 2008 roku. Czekam.

22 maja 2007

Dno

Gwiazda serialu "M jak miłość", Anna Mucha, wygrała proces z gazetą "Fakt". Dostanie 75 tysięcy złotych. Aktorka wytoczyła proces dziennikowi po tym, jak opublikował zdjęcia aktorki opalającej się półnago na plaży w Egipcie.
(...)
Dodatkowo sąd zakazał dziennikowi publikowania materiałów na temat życia prywatnego aktorki.- za wirtualnemedia.pl

Chodzi o tą publikację (cycki całkiem całkiem, ale nie to żeby ciężko było wygooglać lepsze).
Ania na to:

- Ta publikacja, moje nagie zdjęcia na plaży, to był zamach na moją prywatność. Poczułam się tak, jak zgwałcona kobieta...
- Nie wiem jeszcze co zrobię z pieniędzmi, ale cieszę się, że sąd nie kazał "Faktowi" przekazanie tej kwoty na cele charytatywne. Wówczas ta gazeta zrobiłaby wszystko, aby pokazać się jako dobroczyńca - twierdzi aktorka.


OK. Ja może mało kumaty jestem ale o jakim życiu prywatnym my mówimy jeśli chodzi o publiczną osobę w publicznym miejscu? W gazecie jej przeszkadza a na plaży nie przeszkadzało. Jak słusznie ktoś zauważył:

Marecki 2007-05-21 17:33
Przecież nikt jej nie zmusił do pokazywania czegokolwiek, sama się rozebrała... (...) Swoją drogą, jeśli cała historia działa się na jakiejś publicznej plaży to mucha powinna odnaleźć wszystkich wtedy obecnych i oskarżyć ich o zbiorowy gwałt.

I jeszcze że kasa poszła na jej konto. To się chyba nazywa podwójne standardy.
Ja to widzę tak: wywaliła cycki. A potem wpadła na pomysł że przecież za takie rzeczy co bardziej rezolutne panienki biorą kasę. Znalazła sprytnego papugę i ching-chang kasa jest. Jak to śpiewa Tede:

Tak skołować hajs najprościej

(^^^nie linkuje do tekstu ale wszyscy wiemy o co cho;]) Dobrze że są takie co pokazują i potem afery nie robią.

I will give you 40.000 blowjobs

Tania Derveaux wie, co to dobra kampania. Na stronie internetowej niszowej belgijskiej partii NEE (czyli Nie) spogląda na odwiedzających z wielkiego baneru, ubrana jedynie w anielskie skrzydełka. Nad kuszącą fotką widnieje jej główne hasło wyborcze: "I will give you 40.000 blowjobs" - więcej na Pardon.pl


19 maja 2007

Starcraft 2 nadchodzi!

To nie mit ani żadna plotka. Blizzard przygotowuje się do zmasowanego natarcia na wasz wolny czas. Oficjalnie ogłoszono, że trwają prace nad kontynuacją wielkiego hitu sprzed paru lat. Z oficjalnej storny można pobrać dwa trailery (tutaj do obejrzenia w serisie Gry.wp.pl cinematic, artwork) - intro oraz slideshow artworków przeplatany scenkami z in-game! oraz parę screenshot'ów i artworków. Dodatkowo sekcja o Protossach z opisem jednostek(następne w produkcji).
W grze dostępne będą trzy znane nam dobrze frakcje wzbogacone o nowe jednostki oraz podobno dodatkowa rasa związana z moją miłościa - Kerrigan(artwork). W trailerze widzimy kobietę z płonącymi oczami - może to ona. Wooohoo! Ekhm. W trailerze jest też słodka scena ataku hordy Zergów. Grafika wygląda oczywiście rewelacyjnie - Blizzard-quality. No nic więcej nie trzeba dodawać. Instalujcie śliniaki i idźcie zobaczyć! boże boże boże!

All right, bring it on! - Vulture, Terran Unit



PS: Z dodatkowych informacji wart uwagi jest fakt iż w next-genowym szale Blizzard nie planuje wypuścić SC2 na konsole, tylko PC oraz Mac(przyznaje że byłem zaskoczony, ale to generalnie ok). I co wy na to jojczący panowie z idSoftware - jak się wam Doom3 nie sprzedaje to nie dlatego że się nagle wszyscy zmówili i piracą akurat ten tytuł tylko może dlatego że to cienka gra, przerost formy nad treścią.

15 maja 2007

w oczekiwaniu na miłość

Nie nie będzie to notka z serii "ja Cię kocham a Ty śpisz". I nie będzie o cyckach, niestety.
O filmach będzie, co ich jeszcze nie ma ale na nie czekam. O kontynuacjach filmów.

28 weeks later [trailer]

Wielka Brytania została opuszczona. Nikogo tam już nie ma. Jest kompletnie martwa. Sześć miesięcy później przybywają tu Amerykanie, aby ją odbudować. Ale, oczywiście, coś jest nie tak... - Filmweb

Kontynuacja 28 days later. Banalna historia z banalnym finałem. Ale nie o to chodzi. Chodzi o akcje, o klimat filmów z zombie. Co prawda jedynka nie utkwiła mi jakoś szczególnie w pamięci, ale nie nudziłem się. Jako zdeklarowany fan Resident Evil nie mogę przegapić. Póki co można wczuć się w klimat grając w The Last Stand.


Resident Evil: Extinction
[trailer]
Grupka osób , uciekająca z kompletnie zniszczonego miasta Raccoon City podąża na Alaskę. Ich przeszkodami są nie tylko stwory stworzone przez korporację Umbrella, ale też pułapki oczekujące na pustyni Nevada. - Filmweb

Ah. Cóż napisać. Z RS to była miłość od pierwszego wejrzenia. Był gorący lipiec czy może sierpień. Kino na Gocławiu. No i hordy zombie. Dużo dobrej akcji. Świetne zdjęcia. Genialna muzyka, ale to naprawdę świetnie dobrana. Rewelacyjny klimat. Kilka kultowych tekstów jak:
  • J.D., we got a survivor!
  • You're all going to die down here.
Film naprawdę ma w sobie to coś czego potrzeba filmom akcji. I jak już napisałem od strony technicznej wykonany bez zarzutu. Dwójka jak to z dwójkami bywa była nieco słabsza, ale z drugiej strony poprzeczka była wysoko. Nie żebym kilka razy nie obejrzał :] Extinction zapowiada się ciekawie. Z resztą dla samej Jovovich warto. No i w końcu seria to seria.

Fracture
[trailer]
Asystent prokuratora okręgowego wplątuje się w skomplikowaną pogoń za niedoszłym zabójcą swojej żony, który został wypuszczony z aresztu w wyniku formalnych uchybień. - Filmweb

Dwóch świetnych aktorów Hopkins(Hannibal) i Gosling(Fanatyk) są niejako gwarantem dobrej gry, w efekcie dobrego thrillera. Historia podobna do tej z Podejrzany z Hackman'em i Freeman'em. Lubię takie zakręcone filmy, zaplątuję umysł tak, że na końcu stwierdzamy "no przecież było wiadomo", a mimo to jesteśmy zaskoczeni. Polecam obejrzeć trailer - złapiecie bakcyla. Z podobnych jeszcze mi się mroczny? Hole kojarzy.

Blood And Chocolate [trailer]
Historia młodej kobiety-wilkołaka, która zakochuje się w człowieku. Na przeszkodzie miłości staje odwieczna tajemnica jej rodziny, którą musi bezwzględnie ukryć... - Filmweb

Banalniej być nie może. Jak to ktoś określił "wilkołacze lovestory". Na podstawie dwóch powieści: Annette Curtis Klause z roku 1997 oraz Mark Zero z roku 2006.
Są tam jakieś wilkołaki? Checked
Jest dobra muzyka w trailerze? Checked. ( Within Temptation - Stand my Ground - i'm in love;)
Dodatkową zachętą jest fakt iż maczali w tym palce ludzie od Underworld'a który jak wiemy rządzi (ok ok czego połowiczną zasługą jest Kate Backinsale). Tak przy okazji Uw, co prawda podejrzewam że już wszyscy tam byli ale jakby jakimś cudem nie, to polecam stronę. Trochę się ładuje ale warto. I jakby wam umknęło jest też gra online. Turowy bitewniak w stylu PoxNora, tyle że za darmo no i wiadomo w jakich realiach osadzona. Bardzo bardzo ładnie wykonana.

Runner-ups, czyli z chęcią obejrzę ale nikogo dla tego nie zabiję.
Tak między nami to do kina na poniższe nie mam zamiaru się wybrać, uknowmsayin ;]

Startdust [trailer]
„Gwiezdny pył” to historia o Tristanie Thornie, chłopaku o zdolnościach czarodziejskich, któremu najbardziej na świecie zależy na sercu pięknej Victorii. Pewnej nocy młody Tristran Thorn obiecuje swej narzeczonej gwiazdkę z nieba. Jednak, by ją zdobyć musi udać się do magicznej krainy elfów, wróżek i goblinów, z której nikt jeszcze nie powrócił. - Filmweb

Na podstawie Gaimana to raz. Grają DeNiro(pirata - czyli to trzeba zobaczyć, arr) i Pfeiffer to dwa. I cóż. Sign me in. Niepokojący jest tylko trailer, bo momentami zapowiada się na nudną bajeczkę, a momentami na miłe oku widowisko. Ale to nawet Gaiman narzekał że w zależności od montażu inne miał odczucia.

In November I saw, for example, one trailer for Stardust that gave the impression it was a film about three witches on their quest to become young again. I saw one trailer that didn't seem to be about anything, but still left you feeling like you'd seen (and not enjoyed) the whole movie, which wasn't any movie that had ever been made. There was even a trailer that gave the impression that this was a film all about Tristran's quest to discover the riddle of his birth, which he solved by becoming a sky-pirate. - Gaiman's journal

Trzeba ufać że Gaiman przypilnował, bo reżyser nie należy do weteranów.

Bug [trailer]
Weteran Wojny w Zatoce, dryfując przez życie, napotyka w podrzędnym motelu na ukrywającą się kobietę. Są całkiem odcięci od świata, nie licząc problemu z rojem owadów, który staje sie katalizatorem ich przeróżnych psychologicznych problemów. - Filmweb

To jest chyba coś nisko budżetowego. Więc albo będzie wow albo zupełna kicha. Trailer zapowiada się całkiem całkiem, schizowato znaczy na plus. A i na Ashley Judd zawsze miło popatrzeć. Z reszta jak o robalach to z miejsca mi się podoba ;]

Next [trailer]
Pokazowy magik z Las Vegas - Chris Johnson - ma sekret, który go dręczy: widzi kilka minut przyszłości. Mając dość badań, które przeszedł jako dziecko i zainteresowania rządu jego zdolnościami ukrywa się w Vegas pod przybranym nazwiskiem wykonując tanie sztuczki. Kiedy grupa terrorystyczna grozi detonacją bomby nuklearnej w Los Angeles agentka Callie Ferris musi użyć swoich wszystkich swoich podstępów by złapać Chrisa i nakłonić go do pomocy w powstrzymaniu kataklizmu. - Filmweb

Na podstawie Dick'a(Złoty człowiek ze zbioru opowiadań Ostatni pan i władca). W tym momencie w głowie zapalają się dwie lampki: 1) jak Dick to historia jest super 2) ostatnio ekranizacje Dicka nie wyszły najlepiej (patrz nudny Paycheck przerobiony na romansidło). Butt główna rola Nicolas Cage. Lubię go mimo, że ludzie wieszają na nim psy, ale to są ci od ambitnego kina więc niech ssą klamkę. Cage jest gwarantem pewnego rodzaju rozrywki na b.dobrym poziomie. Tak samo jak Jean-Claude Van Damme czy Wesley Snipes. Jedynie martwi mnie ostatnia scena z trailera która wygląda jakby efekty specjalne były robione przez jakiegoś studenta na zaliczenie ;]

That's all folks!
Aha jakby ktoś chciał mnie zaprosić do kina na powyższe to ja się wzbraniał nie będę, nienie. Trochę na zasadzie: "If you want to call my cellphone - buy me one."