Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

10 grudnia 2007

Mam i ja

Pokolenia są różne. Na PokolenieX Coupland'a się nie łapie, pokolenie Dżej Pi Tfu nigdy nie istniało, pokolenie łysych - no dzieli mnie od nich jakieś 30?cm[...]. Ale ale. Podczas rozmowy z sis ostatnio doznałem lingwistycznego/semantycznego/pfff objawienia(again!): należę do Pokolenie Pierdolenie. Każdy kogoś pierdoli, albo o czymś albo coś. Pierdolą znajomi, rodzina, para w autobusie, w tv pierdolą i w radio. Że w reklamach pierdolą to wiedza powszechna. Każdy coś kiedyś spierdolił. Takie z nas? porno pokolenie. Tylko właśnie porno w tym pokoleniu cienkie. Za dużo silikonu, za mało seksu.

A tak w ogóle to w ramach filantropijnej/altruistycznej/no_że_nie_płatnej niestety reklamy polecam wszystkim miłośnikom czekolady z miętowym nadzieniem czekoladki After Eight. A teraz oddam się jedzeniu jednej... no może dwóch. (Bo jakbyście nie wiedzieli moja najnowsza teoria z zakresu psychologii wymyślanej mówi: czekolada zbawieniem ludzkości)

...i do zobaczenia w notce o tym że "to se ne vrati pane havranek" czy jak wolicie "Nigdy nie bedzie takiego lata"

09 listopada 2007

IMHO brzmi głupio

żołnierki, psycholożki(now that's uber stupid) a dlaczego nie człowieczki?

31 października 2007

Wiosna idzie?! czyli pomysł na wikilove

Zdarzyło wam się kiedyś że minęliście kogoś na ulicy, na przystanku czy w tramwajce rzuciliście przelotne spojrzenie/uśmiech, otrzymaliście to samo w odpowiedzi, ale na tym się skończyło. Tylko po to by po chwili gdy osoba zniknęła z pola widzenia uświadomić sobie że może właśnie zmarnowaliście szanse na fajną znajomość albo miłość życia? Nie? A to ok.
But if...


_
Originally uploaded by Villő.
Idea na serwis tudzież moduł serwisu randkowego. Można dać ogłoszenie że wtedy i wtedy, tam a tam widziano osobę taką i taką. Wszystko otagowane, metadatowane z wyszukiwarką itp. I możesz szukać siebie albo kogoś. Jak się miniecie.
Rozwinięcie tego pomysłu. Kiedyś "u chińczyków" (do nas to chyba nie dotarło) były takie tamagoczi miłości. Ustawiało się w takim jajku profil osoby która nam się podoba. Jak gdzieś na ulicy spotkały się dwie odpowiadające sobie osoby jaka piszczały. I żyli długi i szczęśliwie. Na nasze potrzeby każdy nosi eTag(lub app dla jakiegoś sprytnego phone'a) na którym jest zakodowany identyfikator w serwisie. Jak dwa eTagi się mijają wymieniają się danymi(może być tylko id + czas, ale może być dodatkowo meta::geoloc). Potem jak ktoś przychodzi do domu i mu się właśnie przypomni niedoszła miłość życia podłącza eTag'a do usb. Dane się zczytują, synchronizują z profilami serwisu i osoba może sobie po zdjęciach(obowiązkowo w serwisie - w końcu chcemy być odnalezieni*(patrz niżej)) i czasie wyszukać ofiarę czy coś. Tada! i świat będzie szczęśliwszy. Albo zamieni się w inwigilacyjne porno o jakim się nawet w najbardziej perwersyjnych fantazjach Orwellowi nie śniło.

Inny pomysł zainspirowany przez znajomą (teletubisie ślą pozdrowienia dla Margolci w eter(takie wieczne pozdrowienia bo przecież internet jest wieczny, prawda?)). Do tego potrzeba już niestety magii i innych, zapewne nielegalnych, modyfikacji genetycznych. Ktoś puszcza Ci spojrzenie, w sensie że zalotne, nie w sensie że takie co to posyłają jak lecisz przez ulice nagi z rękawiczką gumową na głowie. I ty jak odpuszczasz to spojrzenie/uśmiech/oko to dodatkowo pojawia się w powietrzu motylek. True butterfly effect!

tyle dalej już będzie zupełnie blogaskofo, ale chuj tam

Dziś dzień był podły. To nie był dzień z tych co to się rodzą czy nawet przychodzą. Nie. Dzisiejszy dzień przypełzł. Został wyziany, wydalony skądś, odżegnany od jakiejś wiary i się rozwalił dookoła. Rozlał swoje cielsko. Niebo było koloru ekranu telewizora ustawionego na martwy kanał. Było takie jakby ktoś zajebał z niego teksturę i zostało samo lipne domyślne oświetlenie per vertex i to bez policzonych normalnych. Wisiało nisko. Obudziłem się i zostałem rozmyty szarością. Człowiek miał wrażenie że żyje pod jakąś smutną zapomnianą przez boga i ZUS kopułą. Jak pójdziesz za najbliższy budynek zastaniesz ścianę. I może dlatego ludzie byli inni. Bo rozum podpowiada że powinny być wisielcze humory na lewo i prawo. Psy wyjące na rogach ulic, szarpiące jakieś brudne porzucone dzieci. A tutaj zonk. Jak się homo sapiens zbuntował. Pogodne twarze, patrzące daleko, zamiast w szary chodnik. Taka nawet podskórna energiczność, motion. I uśmiechy. Może nie ma takiej magii jaką wykłada pedał czarnoksiężnik Harry'emu. Ale jest taka ludzka, nasza magia. I uśmiechy, spojrzenia, drobne gesty jak odgarnięcie włosów są jej zaklęciami. To właśnie dziś zauważyłem, czy raczej wręcz rzuciło mi się w oczy. Uśmiechy na przystankach, w tramwajach, i znów na przystankach, puszczanie oka przy kasach, spojrzenia w poczekalniach i okienkach, nieśmiałe zaczepki. Uśmiechy spojrzenia kadabra. Długie, znaczące, a może nadawanie im znaczeń jest częścią rytuału. Tak się ludzie przed szarzyzną bronili.
Wstałem za wcześnie, zmuszony. O pogańskiej godzinie. Nie liczyłem na odkupienie, nie dziś. Przygotowałem się na "poniedziałek". Tymczasem. W mojej galaktyce.
Dziś wszędzie dookoła latały motylki.
I kto mi to wyjaśni? Bo idzie zima i to ponoć tak sroga że górale już odlecieli do ciepłych krajów a bociany złożyły wnioski o status uchodźcy. Czy u was też tak było, kochani czytelnicy? (no dobra kochanych czytelników akurat zmyśliłem) Czy to tylko tak lokalnie czy jakaś szersza propagacja?

PS: i z tego wszystkiego i czekania aż mi się film zassie postanowiłem że zrobię coś jak na mnie niebywałego: przeczytam książkę po raz drugi. w takich okolicznościach autor jest wiadomy: Coupland. co wybrać: PokolenieX czy Szamponowy Świat?

PS': tylko ludzie nie używajcie mi tutaj słów miłość ani zakochanie bo to tylko taka moja obserwacja

*był sobie kiedyś plakat do jakiegoś filmu. w metrze. na plakacie było "kto wierzy w miłość od pierwszego wejrzenia nigdy nie przestanie się rozglądać" a świstak siedzi bo wiewiórka była z przemytu

24 sierpnia 2007

Ach dzieciaczki, dzieciaczki... kurwa dzieciaczki


Where's my lollipop?
Originally uploaded by fo2me.
Mieszkam w kamienicy na Pradze. Wiadomo - studnia. Po betonowym trawniku codziennie od rana do wieczora biega gromadka na oko 10 sztuk chłopców i dziewczynek w wieku 4-6 lat. No pocieszne maluchy, chociaż czasem nazbyt hałaśliwe (i wierzcie mi że po 200 latach mieszkania tutaj mam podwyższony próg tolerancji na "sąsiedzkie hałasy").
Siedząc w kuchni, jedząc śledzia w pierzynie (na boku: właściwie jedyny rodzaj śledzia który lubię) usłyszałem przed chwilką za oknem takie coś:

- Mateeeuuusz! Mateeeuuusz! Mogę cię kopnąć?
- Eeee... nie.
- No i zabawa się skończyła.

Co prawda nie przebija to kolęd puszczanych o 3am w np. sierpniu, ale jednak małe zdziwko jest.

PS: o co cho z tym Against Me! - Thrash Unreal, puszczają to na okrągło w radio (1.fm/ChannelX)

25 lipca 2007

Najciemniej pod latarnią

Wojciech Jadacki w sejmowych kuluarach wymieniany jest jako kandydat na wiceprezesa Najwyższej Izby Kontroli. Tymczasem jako dyrektor Departamentu Prezydialnego NIK od niemal pół roku nie pojawia się w pracy, bo... go stresuje, pisze "Dziennik".

18 lipca 2007

Wybrańcy narodu... tylko kurwa którego

53% badanych przez CBOS określa raczej źle działalność Sejmu; zdecydowanie źle wypowiada się o Sejmie 16%. Raczej dobrze ocenia prace Sejmu 17%, a zdecydowanie dobrze - poniżej 0,5%. 14% nie ma zdania w tej sprawie. za wp.pl

Jak to ktoś określił "oni się przyspawali do tych stołków". A kolejne grożenie koalicjantom (pożalcie się bogowie) palcem w postaci wcześniejszych wyborów robi się coraz bardziej żałosne panie premierze (pożalcie się bogowie).
A jak mówimy o premierze to już o rzut moherowym beretem mamy tematy grzybicze.

Stoi jednak za nim[ojcem dyrektorem] Moherowa Armia, wiec nawet występ Rydzyka jako Oleksego polskiego Kościoła spłynął po hierarchach, jak po kaczce. Po kaczce też spłynął, bo premier woli nie rydzykować.

Polecam Czcij Ojca swego i rozgłośnię jego by Seneszyn. Tylko nie wyskakujcie mi tutaj z polityką, bo pośmiać się można w każdym przechyle, i prawym i lewym.
I za to wychylę.

22 czerwca 2007

dx0ne alarmuje: Idioci są wśród nas

"Manhunt 2", brutalna i sadystyczna gra komputerowa, która nie została dopuszczona do sprzedaży w Wielkiej Brytanii, będzie dostępna w Polsce. Trafi do naszych sklepów 20 lipca - alarmuje "Dziennik"


Już pierwsza część "Manhunta" sprawiła poważne problemy. W lipcu 2004 r. w Wielkiej Brytanii został zamordowany 14-letni chłopiec. Jego zabójca był maniakalnym fanem tej gry. - o2.pl


W Mario Bros pewnie też ostro przycinał. Z resztą nawet jakby to była jedyna jego motywacja so fucing what - jedna jaskółka całego chodnika nie zasra. Charles Manson też zagrywał w jakiegoś ponga? Ktoś kto morduje jest po prostu stuknięty, jak nie ten to inny powód sobie znajdzie (patrz Upadek). Grałem w pierwszą część jak i wielu moich znajomych, ba niektórzy byli na tyle zawzięci że przeszli grę do końca i jakoś ofiar w ludziach nie stwierdzono. Ja się szybko znudziłem, jak dla mnie wiało nudą. Skradanie się przez pół planszy żeby założyć komuś foliową torbę na głowę i zobaczyć po raz n-ty tą samą animacje uważam że mega nudę. Nazywanie tego brutalną grą przy fakcie istnienia gier takich ja Punisher, gdzie mamy faktyczną kontrolę na okaleczeniem(możemy po chwili zrezygnować), jest kosmiczną pomyłką. Normalni ludzie widzą gdzie jest granica i tyle, a z tego co mi wiadomo tych jest zdecydowanie więcej niż pomyleńców (nie dotyczy wiadomej grupy zawodowej w Polsce, quack quack).
Poza tym filmy też są brutalne a jakoś nie podnosi się takiego halo jak przy grach(chodzi mi o przypisywanie im demonizujących właściwości). Ludzie bywają pierdolnięci, face it. Nie powodują tego gry, filmy czy komiksy. Winni są zawsze ludzie.

PostNote
Apropo brutalnych filmów. Jest sobie film Hostel. Teraz wchodzi druga część. Jest to dla mnie tak boleśnie niezrozumiałe. Film jest tak nudny jak tylko można sobie wyobrazić. Bardziej się bałem przy looney toons(btw może i jestem niedojrzały ale mnie to nadal rozwala). To są jakieś popłuczyny po Pile. Nie ma akcji, a zanim pojawia się jej namiastka dawno śpimy. Całość przypomina film kręcony przez fanów gatunku horror B- klasy(zero budżetu, aktorów, scenariusza). Jak to leciał ten cytat z Bałtroczyka? Nuda, beznadzieja, film b klasy, pociąg do Trzebini.

22 maja 2007

Dno

Gwiazda serialu "M jak miłość", Anna Mucha, wygrała proces z gazetą "Fakt". Dostanie 75 tysięcy złotych. Aktorka wytoczyła proces dziennikowi po tym, jak opublikował zdjęcia aktorki opalającej się półnago na plaży w Egipcie.
(...)
Dodatkowo sąd zakazał dziennikowi publikowania materiałów na temat życia prywatnego aktorki.- za wirtualnemedia.pl

Chodzi o tą publikację (cycki całkiem całkiem, ale nie to żeby ciężko było wygooglać lepsze).
Ania na to:

- Ta publikacja, moje nagie zdjęcia na plaży, to był zamach na moją prywatność. Poczułam się tak, jak zgwałcona kobieta...
- Nie wiem jeszcze co zrobię z pieniędzmi, ale cieszę się, że sąd nie kazał "Faktowi" przekazanie tej kwoty na cele charytatywne. Wówczas ta gazeta zrobiłaby wszystko, aby pokazać się jako dobroczyńca - twierdzi aktorka.


OK. Ja może mało kumaty jestem ale o jakim życiu prywatnym my mówimy jeśli chodzi o publiczną osobę w publicznym miejscu? W gazecie jej przeszkadza a na plaży nie przeszkadzało. Jak słusznie ktoś zauważył:

Marecki 2007-05-21 17:33
Przecież nikt jej nie zmusił do pokazywania czegokolwiek, sama się rozebrała... (...) Swoją drogą, jeśli cała historia działa się na jakiejś publicznej plaży to mucha powinna odnaleźć wszystkich wtedy obecnych i oskarżyć ich o zbiorowy gwałt.

I jeszcze że kasa poszła na jej konto. To się chyba nazywa podwójne standardy.
Ja to widzę tak: wywaliła cycki. A potem wpadła na pomysł że przecież za takie rzeczy co bardziej rezolutne panienki biorą kasę. Znalazła sprytnego papugę i ching-chang kasa jest. Jak to śpiewa Tede:

Tak skołować hajs najprościej

(^^^nie linkuje do tekstu ale wszyscy wiemy o co cho;]) Dobrze że są takie co pokazują i potem afery nie robią.

23 kwietnia 2007

Kłamstwa i złudzenia odcinek 302

Sell, and I'll sell your memories
For fifteen pounds per year
But just the good days
Muse - TSP

Znowu mi się wydawało. Znów żłopałem złudzenia. Ale czy nie wszystkim nam się czasem wydaje? Czy nie wszyscy czasem kłamią? Grunt żeby to były nasze kłamstwa i złudzenia. Bo pewna jest tylko własna śmierć.

Nic tak nie poprawia wizerunku faceta w oczach kobiety jak spuszczenie wpierdol innemu.
W niektórych związkach kobieta jest przedłużeniem penisa. O dziwo kobieta też na tym korzysta.
Jeśli o poranku naszła Cię myśl, że znasz swoją kobietę to wczoraj ożeniłeś się z wyśmienitą oszustką.
Idealni faceci nie mają szans u kobiet, bo one nie miałyby co w takich zmieniać.
W krajach europy wschodniej może chleb i wódka są tańsze, ale diamenty są drogie jak wszędzie.
Rosyjskie wesele to takie polskie wesele tyle że wszystko jest bardziej.
Po jednym dniu picia jesteś zadowolony. Po dwóch zmęczony. Po trzech masz już tylko ochotę na więcej.
Zazdrość w związkach odgrywa dla kobiet szczególną rolę => nie ma czegoś takiego jak kobieta która nie zazdrości, a zazdrość faceta jest dla kobiet niemalże afrodyzjakiem.
Facet gdy skupi uwagę na kobiecie może dokonać dla niej wielu rzeczy. Problem polega na tym że faceci mają podzielną uwagę.
Czas w którym para ma ochotę wszędzie się całować to jeden z najpiękniejszych okresów związku. Niestety to również jeden z tych okresów kiedy najłatwiej związek zakończyć albo pomylić partnera.
Nie rozumiem kobiet na okrągło noszących ciemne okulary. To tak jakby nosić pierścionek z brylantem kamieniem do dołu. Może takie kobiety są smutne.
Jeśli kobieta się prawie w ogóle nie uśmiecha znaczy że jest nieszczęśliwa ze swoim facetem. Jeśli się śmieje cały czas jest stuknięta.
Dzieci są dla kobiet jak biżuteria. Dodają im blasku.
Jeśli matkę Polkę nazwiemy lwicą to matkę Rosjankę trzeba nazwać smoczycą.
Faceci mordują z dwóch powodów. Jednym z nich są kobiety. Drugiego ludzkość nie zna.
Pomiędzy kobiecą fryzurą a jej związkami z mężczyznami jest jakaś zależność. Einstein też nie wiedział jaka. Jedno jest pewne kobiety nie zmieniają fryzur tylko dla swojego faceta. Może kobieta często zmieniająca fryzury manifestuje tym chęć zmian w swoim związku. A może to modelka.
Faceci z zarostem są cienkimi kochankami. Z drugiej strony ci zawsze idealnie ogoleni to mogą być maminsynki i/lub pantoflarze.
W zachodach słońca dla kobiet ważny jest facet obok.
Istnieją kobiety potrafiące autentycznie włączyć się w hobby swojego faceta. Gdzieś... podobno... Tak samo jak istnieją faceci którzy byliby z tego zadowoleni.
Jeśli kobieta myśli że po ślubie facetowi spada zainteresowanie innymi kobietami to znaczy że jest głupia i/lub naiwna.
Jeśli facet ma sztywne zasady i dla nikogo ich nie zmienia jest 100% pewne że kiedyś pozna kobietę która tą zasadę w nim zmieni.
Małe rzeczy mogą znaczyć dla kobiet dużo. Rzeczy wielkie znaczą dla nich jeszcze więcej.
Za porównanie kobiety do pięknej znanej aktorki obrywa się tak samo jak za porównanie jej do szafy czterodrzwiowej.
Nigdy nie należy odmawiać sobie widoku pięknej kobiety. No chyba że w tym samym kadrze mieści się jej facet w którym rozpoznajesz szefa miejscowego gangu.
Każda kobieta ma supermoc zsyłania na faceta huraganu.
Trochę alkoholu zmniejsza trzęsienie rąk i uspokaja oddech. Duża ilość też.
Jeśli wstałeś rano i przy porannej kawie naszła cię myśl że znasz życie, umarłeś tydzień temu.
Nic tak nie ściąga uwagi ludzi jak policjanci kręcący się przy lesie. Nic poza nagą kobietą kręcącą się przy lesie.
Siatka zardzewiała to taki sam problem jak nie zardzewiała. Dziwne ale prawdziwe.
Przeszkody terenowe typu rów, jezioro, drzewa są dwa razy trudniejsze do pokonania w nocy. Bo ich nie widać.
Pijący facet doskonale wie gdzie leży granica jego wytrzymałości. I bacznie się jej przygląda we wstecznym lusterku. Ale tylko przez chwilę.
Nawet stado lwów musi się natrudzić żeby zabić słonia. To co dopiero stado ludzi.
Są kobiety które kochają łajdaków. Są mężczyźni którzy kochają dziwki.
"Najlepsze rzeczy są za darmo" - kobiety są tak zbudowane genetycznie że nie potrafią przekonująco wymówić tego zdania.
W grupie facetów pojawiają się myśli że mogliby zatrzymać tramwaj. W grupie pijanych facetów pojawiają się inicjatywy by to zrobić.
Wielka sztuką jest nauczyć się czytać kobiece spojrzenia. Nauczyć się czytać kobiece uśmiechy jest rzeczą niemożliwą.
Im bliżej przysuniesz nos do brudnych pieniędzy tym mniej śmierdzą.
Jeśli myślisz że żałosny jest widok zalanego bełkoczącego zataczającego się faceta to jeszcze nie widziałeś zalanej kobiety.
Prawdziwa miłość zaczyna się tam gdzie kończą się oczekiwania.

Jest taka choroba która powoduje że organizm starzeje się w bardzo szybkim tempie. Takie życie na fast forward.
I gdy stoję pośrodku niczego, długo nikogo dookoła, niczyjej myśli, gdy patrze w wielkie niebo i czuje jaką drobiną w tej ogromnej zimnej pustce kosmosu jestem, mam wrażenie, lodowate ukłucie, taka ciężkość, że może moja dusza cierpi na taką chorobę. Ale może to tylko cisza przytłacza.
A gdy wracam do, mam nadzieję że zastanę tam już inną osobę. Ale to zawsze jest ta sama morda. I kocham ją, bo to moja morda. Wiem że gdy przyjdzie mi kiedyś zdechnąć pośród tej hałaśliwej pustki i jej miliona spojrzeń, będę miał szansę trafić do nieba, bo śmierć nie pomyli mnie z kimś innym i moich grzechów z czyimiś.
I kiedy mknę lekko odurzony do czy poza, tak jak to mknąć od zawsze lubiliśmy razem, jedno pytanie stale szaleńczo w myślach mi się kołacze: kim jesteś?
Nigdy nie dostanę odpowiedzi, bo może żywi nie mogą jej poznać lub zrozumieć, albo może zwyczajnie boje się ją usłyszeć. Ale kiedyś Ona przyjdzie do mnie czy będę chcieć jej czy nie i otuli sobą. Wtedy zasnę tam. Nareszcie.
Chciałbym w życiu wieczności podprowadzić parę sekund by na chwilę przed kurtyną rzucić w publiczność: wy mnie też pocałujcie w dupę. Twice.

dedykuję tę notkę Natalii

ps: bogom dzięki że wystarczy odrobina chemii by wywołać uśmiech :)

20 marca 2007

leżeć w trawie, patrzeć w chmury, wierzyć w bogów

greetings devils leading us to chaos and evil tyranny. Anyway, I need some advice on how i can dynamically load the images from a database

Notka "trochę o niczym" toteż nie wiedziałem jak zacząć. Cytat, jeden z moich ulubionych, pochodzi z forum community Flash Devils. Trochę branżowy, ale co ja poradzę że taki nieelokwentny jestem..
So czytałem dziś dzisiaj artykuł na o2 Sekta czy religia? traktujący o ruchach? religii? neopogan. I już dygresja. Wkurwiają mnie ludzie którzy są nieświadomi swoich działań. Bo jak inaczej nazwać człowieka który wchodzi na portal horyzontalny i oczekuje jakiś naukowych artykułów z bibliografią dłuższą od tekstu właściwego. Przecież to oczywiste, że artykuł będzie ogólny, ba że będą uproszczenia czy pewne aspekty spłycone. Jego rola przecież jest raczej informacyjna niż naukowa. Jak ktoś się tematem zainteresuje to google w dłoń i dalej jazda. Tyle o idiotach w tym akapicie.
Co do samego tekstu to IMHO jest ok. Nie mam szalonej wiedzy a ten temat. Teraz choćby liznąłem. I to jest plus. Spodobało mi się jedno zdanie:

Ostatecznym celem wędrówki słowiańskiej duszy, czyli weli, jest mityczna kraina wiecznej szczęśliwości Nawia.

Fajnie że mamy swoje własne słowiańskie ("polskie też" znaczy niejako) niebo ;)
O samej religii też nie ma co pisać. Na pewno jest luźniejsza i em... dobrego słowa chyba i tak nie znajdę... zgodniejsza z naturą ludzką w porównaniu taką chrześcijańską. Tyle że tak czy siak to religia i jako takiej używać jej zamiaru nie mam. Religie są nieużyteczne i nie user friendly. Nie ludzkie są. Ale to osobny temat rzeka.

To co natomiast warte jest wspomnienia to komentarz pierwszy pod artykułem popełniony przez niejakiego polihistora (że się niby zna na historii wszelakiej? musi jakiś 100dent). Wiem że jest prawdopodobnie napisany dla hecy, ale i przecież nie poszedłem do komentarzy po nic innego :)

Sekta. Organizacje, które promują "neopogaństwo", "religie naturalne", powrót do wierzeń dawnych ludów zamieszkujących Europę jest sekciarska: robią ludziom wodę z mózgu twierdząc, że to takie "naturalne", "niewymuszone" i nawet (sic!) zgodne z doktryną kościoła katolickiego (jak sugeruje się w artykule).

To brednia! Dla tych, co nie wiedzą: jeżeli będziecie uczestniczyli w takich praktykach, to wyłączacie się z kościoła katolickiego.

Uuua i co należy się bać? Aż dziw że nie pojawiło się "herezja!". Pomijam już kwestie tego że zawsze się można nawrócić. No chyba że mamy do czynienia z "prawdziwym polskim katolikiem"(tm) którzy to się objawiają czasem pełni miłosierdzia słowami "kto nie uznaje słów Pisma Świętego ten nie jest godny aby żyć" Tak jakby samo uczestnictwo w kościele dawało zbawienie.

Going to church doesn't make you a Christian any more than standing in a garage makes you a car.

No ale jedziemy dalej...

Poza tym, nie można powiedzieć, że każdy człowiek może sam ustalać sobie moralność, zasady postępowania. To nonsens i utopia.

No tak zdecydowanie lepiej jest jak ktoś za nas to wszystko ustali. Nie ważne jakie. Nie zrozumcie mnie źle (chodź ponoć ciężko nie ulec tej pokusie) nie jestem za jakąś anarchią czy coś. Ale stado to dla mnie może być owiec, nie ludzi. Chodź z drugiej strony wśród tych drugich baranów nie brakuje...

Bardzo niedobre jest też mieszanie kultury z religią. To są dwie różne rzeczy.

Właściwie to chyba bez komentarza. Dla mnie realnie przykre jest że niektórzy widzą religię jako wiarę. Inną kwestią jest np. mój podziw dla ortodoksyjnych Żydów, ale to temat na kiedy indziej.

Zacieranie tej różnicy to typowe pranie mózgu.

Nie wiem czy nie odpowiada się cytatem na cytat ale jak nawet...

Religia to opium dla mas.


Wstyd, że w kraju, w którym większość populacji identyfikuje się z chrześcijaństwem, pisuje się takie niedoinformowane i stronnicze artykuły, które osobom nie obznajomionym z dziedziną robią wodę z mózgu.

Inna sprawa to się identyfikować inna sprawa być. Inna sprawa to 90+% polaków deklarujących się jako katolicy, a inna to frekwencja na poziomie 60%. I mówimy tutaj o religii nie o wierze.

Bardzo nieładnie. Przydałoby się więcej dziennikarskiej rzetelności.

To już w ogóle żenada. Szkoda że nie napisał/ła "nie ładny pancio dziennikarzyk, trzeba w pupkę zbić".

Trzeba by kiedyś naskrobać jakiś dłuższy i dadzą bogowie głębszy tekst o religii, wierze i tych sprawach widzianych czy raczej podglądanych z mojej perspektywy. Tyle że to dosyć grząski temat nawet jak na moje świńskie kopyta.

Dla tych co jakimś cudem dobrnęli aż tutaj wyjaśniam że tekst był kolejnym upływem frustracji na komentarze "ala onet". Chodź może nie frustracji co rozbawienia.
Inny sampel. Jak niektórzy wiedzą jestem wiernym czytelnikiem Pudelka od samego jego początku i będę bezapelacyjnie do samego końca... Powiem więcej "Czytam pudelka bo lubię". Może i Freud by miał coś do powiedzenai na ten temat, ale kurde zmarło mu się, a nawet gdyby to who cares. Perełka pochodzi z artykułu/notki Fergie w Polsce, traktującym o wizycie wokalistki Black Eyed Peas w Polsce/programie Jak Oni Śpiewają. Oczywiście jest tam zdjęcie Kasi Cichopek (dla niewtajemniczonych to właścicielka tych wielkich cycków, które są dodatkiem dla prowadzącego Krzysztofa Ibisza, mogliście nie zauważyć bo widać jej zazwyczaj tylko połowę) które to delikatnie rzecz ujmując wyszło dziwnie łamane na śmiesznie. Nie wdając się w dywagacje z profesorem Bethe'm nt fizyki kwantowej powiem krótko że świat już jest tak zbudowany że bez echa w komentarzach ów fakt istnieć długo nie mógł:

cichopkowa to świniaaa nie lubie jej !! za przeproszeniem

Ja wiem że może to nie każdego śmieszy, ale uwierzcie mi ze po kilku takich postach, jak się wczujecie w ten klimat newsów z życia celebrities jest to rozbrajające. Nawet kurwa bardzo ;] za przeproszeniem. Tak przy okazji to trzeba powiedzieć że Kasia jednak się nie bardzo nadaje na twarz do telewizji. Coś jest w niej takiego, że za długo patrzeć na nią nie można. Może jest za słodka? Zawsze uśmiechnięta, zawsze z błyszczącymi oczkami, no i jeszcze inne atuty. Aż się człowiek zastanawia"coś jest z nią nie teges". A przecież najwyraźniej bogowie przeznaczyli ją do innych rzeczy.
Tak. Komentarze to jedna z tych moich małych codziennych radości. Takich może i bardzo moich, ale przynajmniej zaczynam dzień z podwyższonym poziomem radości w żyłach.

Że notka jest o niczym?! Przeczytaj nazwę bloga... jeszcze jakieś pytania? No to cytat na koniec

maciej@...: (01:48)
ayt?
dxOne: (01:49)
si
maciej@...: (01:49)
wkurwiają mnie ludzie...
dxOne: (01:49)
nuke'em
maciej@...: (01:49)
przewaznie tacy, ktorzy nie maja nic do powiedzenia.
dxOne: (01:50)
no i...
maciej@...: (01:50)
nic
(01:50)
:)
(01:50)
tak sobie chcialem sie wygadac

I tak sobie postanowiłem, że ugnę się pod presją blogoszmery i będę szedł w stronę so called bloga tematycznego, a właściwie blogaska tematycznego. Toteż będę się starał żeby w notkach było więcej cycków oraz "śmiesznych" cytatów.

PS: i tak, powinnobyc jakieś zdjęcie do notki ale ciężko było znaleźć coś co mieszałoby bogów, cycki i Katarzynę Cichopek - niewiarygodne ale prawdziwe.

18 lutego 2007

a mnie się podoba

To nie żart. Księżniczka popu, Britney Spears ogoliła się na łyso. Dosłownie gdyż obsługa zakładu fryzjerskiego jej tego odmówiła. To nie mogło być jednak przeszkodą. Wzięła maszynkę i sama pozbyła się, od jakiegoś czasu czarnych, włosów. Nazwanie reakcji ludzi falą krytyki to mało powiedziane. Tsunami również. Niektórzy popadają nawet w takie zidiocenie że dorzucają to jako kolejny argument na to iż Britney jest złą matką. A ja mówię jebać ich. Moim zdaniem wygląda świetnie, szczególnie z mocnym ciemnym makijażem oczu. Sinead O'Connor wygląda w porównaniu po prostu paskudnie. Kurcze BS ma bardzo ładny profil głowy, i jakkolwiek by to głupio nie brzmiało, pasujące do niego oczy i nos (w sensie kształtu). Wideo do obejrzenia. Historia na naszych oczach, historia.
Dodatkowo nie uważam aby wyglądała na tych zdjęciach na zdezorientowaną czy w jakimś dziwny stanie. Tyle że presja robi swoje.


Poza tym pomyślałem że zabawnie by było jak teraz Britney poszła z muzką w kierunkach punk/rock czy lżejszy metal ala Evanescence. Co by nie mówić głos ma dobry a i działo by się oj działo. Zgodnie z dewizą Cezara Borgii Aut Caesar aut nihil [łac. (być) Cezarem albo nikim]

//EDIT
Myślę jeszcze sobie że może i ja się "opierdolę na łyso" tak na znak wsparcia ;) Chodź chyba zostawię sobie to na jakieś bardziej osobiste deklaracje...

16 lutego 2007

jesteś głupi i masz wszy, czyli w internecie też w gówno można wdepnąć

Oczywiście możecie pójść na joemonster czy kiedyś funiaste (nie linkuje - trzeba się zalogować więc niech się szanowni cmokną gdzie kaczka pierza nie ma) lub co bardziej kosmopolityczni na Break.com. Jednak nic nie zastąpi starych dobry komenatarzy w stylu onet, do znalezienia pod newsami na portalach albo na blogach popularnych platform [dodam na szelki że to rozrywka w stylu pierdnięcie czy amerykańskie komedie dla nastolatków - żadne kurwa ambitne kino].
Pod ostatnim wpisiem na blogu Piotra Tymochowicza* natknąłem się randomicznie na taką śmiesznostkę[*]:

DO Internauty: A TY ZŁAMASIE DO KTÓREJ KATEGORII BYŚ SIĘ ZALICZYŁ? DO PARCHATYCH ZAPLUTYCH PRZYGŁUPÓW, SEKCIARSKICH PO*EBÓW Pieniaczy? SPIERDA*AJ ŁACHUDRO Z BLOGOSFERY I LUDZI NIE OBRAŻAJ sekciarska CYBERMENDO.

Tylko NIE pogryź klawiatury Po*ebańcu

~Koń, 2007-02-15 12:50

*ten co Leppera na ludzi wyprowadził i co film nawet zrobił o tego typu akcjach pt. Jak się to robi śmieszny czy? nie wiem bo nie widziałem, anyone?
A znalazłem na pardon.pl z gównej o2, tam z kolei zaglądam bo trafiają się ciekawe artykuły z podserwisu Doza Kultury[pstryk] oraz artykuły Tomasza Zająca[pik] (nie ma niestety stałej sekcji- pojawiają się ramce Hotspot, na samej górze), które to bardzo lubię (tematyka wojskowa... około wojskowa... "dowcipnych zgadywanek słownych" [tak tak Jachim Presents - Wspomnienia o majorze, do znalezienie kabarety.fani.pl]).
Samego artykułu nie oceniam. Śmieszny nie jest, pouczający(kto by pomyślał że w tym wyrazie jest i 'o' i 'u') tym bardziej. Plus że się tyle mu udało wymyślić (a wyrazu wymyśleć nie ma - kto by pomyślał). Nic nowego z tych co znają się na sporcie, czyli w tym wypadku "starszych" bywalców internetu. Po prostu "tak się to TUTAJ robi", czy tam dzieje. Ignorem to, ignorem.
Heh powinna być taka przyprawa czy inny pitus "Ignor" - coś jak ketchup, ale zupełnie bez smaku, bo ma za zadanie właśnie smak zabić. Do zrobienia chyba? Po czym tam się smak traci? Wazelina?

A tak jeszcze ps szwendając się po o2 nadziałem mój organ myślowy na fajny/zabawny/ciekawy artykuł o Jimmy'im? Hoffie.

30 listopada 2006

Przychodzi Internet do polityka

Ziomki i poziomki słuchajcie bo o dobrym będzie.

Waldemar Pawlak (prezes PSL), Edwin Bendyk (Polityka) i Igor Janke (salon24.pl) będą gośćmi Krytyki Politycznej w poniedziałek 4 grudnia w ramach cyklu spotkań technologie@społeczeństwo.pl [wiki]. Czy internet jest nową jakością w kontaktach polityków z elektoratem? W jaki sposób media wielokierunkowe zmieniają układ sił na politycznej scenie? Czy istotą internetu jest możliwość zaistnienia debaty dopuszczającej poglądy spoza głównego nurtu, czy raczej fenomen Kononowicza? Podczas dyskusji będziemy nawiązywać do idei z książki Dana Gillmora "We, the media" (dostępna w całości w sieci). Moderatorami dyskusji będą Jarosław Lipszyc i Albert Hupa.

Poniedziałek 4 grudnia, godz 17.30, REDakcja KP, ul. Chmielna 26 m. 19 (domofon 319) wstęp wolny

Poniżej załączam mapkę[link bezpośredni].

20 listopada 2006

Cze jakiego nie znacie

Che Guevara jest jednym z popularniejszych symboli w popkulturze. Jednak większość ludzi tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia symbol czego nosi na swojej supermodnej koszulce. Co prawda koszulki nie posiadam, ale nie wiedziałem że Che aż tak bardzo bohaterem nie był. Szczególy w artykule.
Podejrzane u reod'a.

18 listopada 2006

A nie mówiłem


DSC_3805.jpg
Originally uploaded by dogseat.
Cytując za zwycięzcą komunizmu Lechem W.: A ja mówiłem. A ja ostrzegałem.
Co trzeci to pedofil, co dziesiąty to zabójca - prawie tyle samo ma na swoim koncie gwałty. Co dwudziesty siada za kierownicę po wypiciu alkoholu, co czwarty jest złodziejem internetowym, dziewięciu na dziesięciu para się piractwem komputerowym. Co dwudziesty "dorabia" sobie jako handlarz narkotykami.
Nic do dać nic ująć: studenci.

19 października 2006

À ma soeur

Moja siostra.
Moja siostra to temat rzeka. Tym razem chciałbym się jednak skupić na jednym jej dopływie - bestialskim szataniźmie z piekła rodem, zwanym potocznie komputerem. Puter ów jawi się mojej siostrze jako zuo wcielone i w ogóle piekielny wyziew. Robi jej na złość notorycznie. Nie chce drukować slajdów lub drukuje, przechera, nie tak jak trzeba. Ukrywa przed nią opcje formatowania tekstów lub tabel. To znów zasypuje petabajtami niezrozumiałych teksów, tych wstrętnych ironicznych, złudnych komunikatów. Moja siostra jednak dzielnie walczy o swoje. Głównie posługując się swoim nadwornym złotorękim. W tej roli ja. Niczym za dotknięciem magicznej różdżki putery naginają się do moje woli, chowają szpony i zaczynają przemawiać ludzkim językiem. No a przynajmniej tak sądzi moja siostra. Ostatnio jego demoniczność przypuścił frontalny atak i stąd ta notka.

Otóż pewnego jesiennego popołudnia siostra przybywa do mnie w te pędy i obwieszcza ze skrywanym przerażeniem:
"On się trzęsie"
... Tak ja też chwilę nie mogłem dojść do siebie, lecz siostra dalej kontynuowała złą wieść:
"Pewnie jakiś wirus"
Huh. Tu odetchnąłem z ulgą. Wirus znaczy kryjcie się aniołowie, pan ciemnej otchłani, syn marnotrawny czyni swe niecne sprawki w komnacie mej siostry. Udałem się na miejsce, a że niedaleko było to rumaka nie fatygowałem, spacer uczyniwszy krótki.
I co się okazało. Nie było ognia, powietrze siarką również nie było przesycone. Ot na pasku zadań migało otwarte okno. Zebrałem się w sobie. Muskuły naprężyłem. Plan działania błyskawicznie mój potężny umysł ułożył. Wdrożyłem procedurę i... podniosłem przyciskającą Tab księgę. Wiwat. Królestwo uratowane.
Kurtyna.

24 sierpnia 2006

Niewiedza jest błogostanem

Ostatnio wywiązała się mała blogowo-komentarzowa dyskusja apropo Web2.0

Internet Standard.pl opublikował wywiad z Krzysztofem Urbanowiczem. Tematem było Web2.0 Podsumować tekst można krótko: pierdoły. Prowadząca zadaje jakieś tam standardowe pytania, które mógłby zadać każdy po przeczytaniu opisu hasła w wikipedii. Ekspert odpowiada zgodnie ze stanem swojej wiedzy.
Reakcja czytelników jest natychmiastowa. Wytykano nieścisłości czy wręcz błedne informacje. Przysłowiowym gwoździem do trumny była notka 40 mln ekspertów ogółem...tylko jeden od WEB 2.0 Adam Zygadlewicz punktuje w niej słowa Urbanowicza niczym na bokserskim ringu. Główny zainteresowany jak i autorka wywiadu próbowali się bronić, ale to chyba tylko pogorszyło sprawę (szczególnie widać to w wypowiedziach Magdy Górak (autorki) ).
To co szczególnie rzuciło mi się na oczy (z resztą jednemu czytelnikowi również):

Nie jestem też całkowicie przekonana do Pana mocnej tezy, że Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych
Nie trzeba być mocno zorientowanym w temacie by wiedzieć iż Web2.0 jako trend, termin powstało w głowach marketingowców. Kropka. Serwisy (nawet te które dziś są okrętami flagowymi trędu), technologie, społeczności istniały na długo przed tym jak "web" oraz "2.0" pojawiło się w jednym zdaniu. Wie to każdy kto nie zajmuje sie tematem, choćby jako tako, od wczoraj. Rzucanie marketingowymi hasłami w kontekście eksperckiej wypowiedzi jest tak samo miło przyjmowane w odbiorze jak publikacja statystyk "czy lubię reklamy" przez firmy które z nich żyją.

I to właśnie rzuca mi się na mózg ostatnimi czasy, a co podsumowałem w trzech punktach:
  1. Uniwersalizacja autorytetu

  2. "kładłem kafelki w łazience u teściowej więc wiem jak postawić dom" "moja trenerka judo ma czarny pas więc mogę cię z łatwością pobić" "pływałem kajakiem na Mazurach, więc mogę prowadzić tankowiec" Ludzie posiadający wiedzę w jednej dziedzinie, przenoszą swój autorytet w danym temacie na pola pokrewnych dziedzin, próbując tym nadrabiać brak wiedzy.

  3. Słoń też żyrafa

  4. Niektórzy wydają opinie "produkt A jest lepszy od B" podczas gdy nie mają wiedzy o produkcie B, a często i o A niewielką. To jest powodem wielu świętych wojen czy głupich wypowiedzi, często przedstawianych jako fakty stwierdzone przez wszystkich.

  5. Najmojsza racja

  6. Moja wychowawczyni w liceum hołdowała zasadzie "mam rację nawet kiedy jej nie mam". I tak zdarzają się osobniki które nie dają się przekonać ani przez głos większości, logiczne argumenty czy fakty. Racje mam ja dlatego że "ty jesteś głupi i masz wszy"
Miks powyższego daje nam "wypowiedź niezwykle ekspercką". Pozostaje mieć tylko nadzieje, że głosy takie jakim jest blog InfoGuru nie zostaną zagłuszone przez szum "krótkich tekstów mających przybliżać w telegraficznym skrócie".

Dobrym komentarzem do dyskusji może być cytat:
Revealed: The Nexus of All Horrifying Conversation

Homey #1: Yo, hold up...Jesus was a virgin?! He went from 12 to 33 with nothing?
Homey #2: Fuck that shit. He definitely got his dick sucked or buttfucked some bitches. --L Train, 8th Avenue

via Overheard in New York, Feb 14, 2005

21 sierpnia 2006

Wujek Staszek Mistrz Ciętej Riposty

W cyklu o Jason'ie Bourn'ie Ludlum'a często pojawią się zdanie, iż sposobność nadarza się sama wystarczy chwilkę poczekać i obserwować otoczenie. To bardzo prawdziwe zdanie.

Jakiś czas temu przeczytałem na Filmweb.pl wywiad z Konradem Niewolskim zatytułowany "Jestem wyjątkowy", udzielony z okazji premiery jego najnowszego filmu Palimpsest. Właściwie jedynym komenatrzem może być "a świstak siedzi...", można się jednak natknąć na inne.

  • dotyczący faktu iż Niewolski powiedział "Jestem wyjątkowy.(...)"
e tam, wyjątkowy to był Paganini, on to przynajmniej zębów nie miał
Arwen
  • na moje "autor Symetrii twierdzi ze niedlugo bedzie totalna wojna i ze sie bedziemy napieprzac o jedzenie"
fraza "świat chyli się ku upadkowi" jest od 2000 lat tuż po "that's hot" na liście top100 powiedzonek
napisałbym iż autorem jest mój serdeczny przyjaciel, ale byłaby to zbyt duża doza hipokryzji na mój i tak niski próg tolerancji w tym temacie. bo to Wiktor napisał

Widać ktoś tam na górze kto decyduje jakie pokemony w tym sezonie modne zatwierdził iż po post-moderniźmie ma nastać czas pierdolenia głupot. Z drugiej strony "w szaleństwie jest metoda"... oby tylko nie okazało się to kolejnym chwytem marketingowym(chodź będzie cieżko).

PS: taki niby śmieszny joke mi wyszedł: Czy Bruce Lee znał "chwyt marketingowy"?

20 sierpnia 2006

Wynotki z wywiadu

Ostatnio natknąłem się na wywiad z Leszkiem Kołakowskim w Przekrój.pl Wynotowałem kilak ciekawszych moim zdaniem fragmentów.

Geje powinni mieć prawo do kontraktów dotyczących wspólnego opodatkowania czy spadku. Ale małżeństwo homoseksualne w sensie ceremonii cywilnej jest niepotrzebne. Organizacje homoseksualistów mogą urządzać ceremonie ślubne prywatne, ale nie powinny żądać tego od państwa. Są liczne różnice między ludźmi, które pochodzą z natury, a mają skutki prawne: ludzie powyżej pewnego wieku nie mogą pracować jako strażacy czy górnicy, dzieci nie mają prawa udziału w wyborach, a niewidomi nie mogą mieć prawa jazdy. To jest ?dyskryminacja? w sensie uznania różnic, ale nie w sensie niesprawiedliwego poniżania ludzi.

To znaczy, że nie jest już pan filozofem, przynajmniej według definicji Platona. Bo filozof to ktoś, kto się dziwi.
- Ale Marek Aureliusz mówi, że filozofia uczy nas niczemu się nie dziwić. To samo mówi chyba filozofia buddyjska.

Pisze pan wciąż książki?
- Po cóż miałbym to robić? Lenistwo jest lepszym sposobem życia.

Nawet ten łatwiejszy sposób jest niemożliwy dla kogoś, kto ma więcej niż pięć lat. Zatem szczęście dla kogoś takiego jest nieosiągalne?
- Powyżej piątego roku życia zaczyna się rozumienie zła.Prawdziwym sposobem na szczęście jest być dzieckiem poniżej pięciu lat w rodzinie, w której to dziecko jest kochane i nic złego się nie dzieje. Inny sposób to być bogiem.

Są rzeczy które mnie smucą

04 sierpnia 2006

Klasyka

Prawdziwie mnie to rozbawiło, ale cóż się dziwić - klasyka gatunku.

Wydaje się miłą osobą, która ma miłą rodzinę i te wielkie piersi, których ja zdecydowanie nie mam.
- Paris Hilton o modelce Jordan, za Pudelek.pl