Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą myśli. Pokaż wszystkie posty

10 grudnia 2007

Mam i ja

Pokolenia są różne. Na PokolenieX Coupland'a się nie łapie, pokolenie Dżej Pi Tfu nigdy nie istniało, pokolenie łysych - no dzieli mnie od nich jakieś 30?cm[...]. Ale ale. Podczas rozmowy z sis ostatnio doznałem lingwistycznego/semantycznego/pfff objawienia(again!): należę do Pokolenie Pierdolenie. Każdy kogoś pierdoli, albo o czymś albo coś. Pierdolą znajomi, rodzina, para w autobusie, w tv pierdolą i w radio. Że w reklamach pierdolą to wiedza powszechna. Każdy coś kiedyś spierdolił. Takie z nas? porno pokolenie. Tylko właśnie porno w tym pokoleniu cienkie. Za dużo silikonu, za mało seksu.

A tak w ogóle to w ramach filantropijnej/altruistycznej/no_że_nie_płatnej niestety reklamy polecam wszystkim miłośnikom czekolady z miętowym nadzieniem czekoladki After Eight. A teraz oddam się jedzeniu jednej... no może dwóch. (Bo jakbyście nie wiedzieli moja najnowsza teoria z zakresu psychologii wymyślanej mówi: czekolada zbawieniem ludzkości)

...i do zobaczenia w notce o tym że "to se ne vrati pane havranek" czy jak wolicie "Nigdy nie bedzie takiego lata"

08 grudnia 2007

Objawienie

Warning! so called post z dupy
"Po długim i dogłębnym procesie tentegowania w głowie..." Ma 1:14:45-47
Dokonałem pewnego odkrycia i w związku z tym mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra wiadomość to taka, że wiem gdzie są klucze do raju, tego takiego wiecie Eden, drzewka i unlimited klocki Lego. Zła jest taka, że te klucze znajdują się w niebie. Do biegu, gotowi, kurwa mać.

Sidenote: Google nie ma nic ciekawego dla zapytania 'tits revelation'. Czemu pojąć nie mogę, przecież cycki są rewelacyjne... Cóż widać otarłem się o granice poznania.

29 listopada 2007

Lęk Pierwotny

uwaga uwaga nadchodzi szuflada!
tylko dla ludzi zainteresowanych pisarzeniem


Blinded by the Light
Originally uploaded by Thomas Hawk.



Stoimy na balkonie. W rękach kieliszki z szampanem odbijają światło z pokoju. Gasnące złote lampiony.
Jest taka piękna. Burza czarnych loków spływa na jej ramiona. Idealna wieczorowa suknia otula ją jak tajemnica i tak jak ona kusi. Uwielbiam w niej to że śmieją się jej oczy kiedy usta się śmieją. Rzadkość. Wygląda wtedy zniewalająco uroczo. Od dawna muszę się starać by szaleńczo się w niej nie zakochać, bo jest dla mnie bosko niedostępna.
- Na wystawie zwróciłam uwagę na Twoje oczy.
Miasto pod nami rozświetlone milionami drobinek i wstęg światła. Gorączkowo żarzący się punkt na płótnie czerni. Biel jest nudna.
- Na moje oczy? Co z nimi?
- Znaczy zwróciłam uwagę już wcześniej, ale teraz był dobry kontrast. Uśmiechałeś się, rozmawiałeś a jednak...
- A jednak... - uśmiech. Patrze w te jej nieskończenie głębokie oczy i boję się oskarżeń których nazwać jeszcze nie umiem, ale które zaraz napłyną. Głupie.
- Mimo całego tego blasku w oczach był smutek. Znaczy nie cały czas. Taki przebłysk czy raczej przemykający cień.
- Wszyscy mamy swoje zmartwienia. Przygotowania były męczące.
- Nie mam prawa Cię o to prosić bo to osobista rzecz. Mocno osobista. - unikam jej wzroku patrząc na miasto. Milion oczu bacznie mi się przygląda. - Powiedz mi o czymś co jest tu w środku, w Tobie. O czymś czego nie można zobaczyć na Twoich zdjęciach, czego nie pokazujesz a ukrywasz.
Zuchwała prośba od właściwie obcej osoby. Ale ona dobrze wie że nie odmówię. Policzmy to jako średniej wielkości grzeszek.
- Lęk pierwotny. - rzucam w miasto i spoglądam na nią. Chcę by odwróciła wzrok. - Panicznie boję się nie istnieć. Przeraża mnie idea, iż nie mógłbym wydobyć z siebie żadnej myśli. Od dawana chodzi mi po głowie, że może po śmierci jest tak jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z kontaktu. Pstryk i nie ma cię. I już nigdy nie będzie. - Mimo całej tej emitowanej w nocne niebo energii miasto po zmroku jest zimne. Z ludźmi czy bez. - I wszystko co robię, całe to moje tworzenie jest naiwną próbą pozyskania wieczności. Wymyśliłem sobie że może jeśli wystarczająco dużo osób mnie zapamięta i będzie wspominać przetrwam jakoś. Mój duch zawiśnie i nie rozmyje się w pustce jak farba plakatowa. Że moje istnienie nie wyblaknie i że, choćby może, powrócę w ciele swojego wnuka czy jakiejkolwiek innej osoby której rodzice o mnie pamiętali. I znów będę.
Spoglądam na nią. Patrzy na mnie z lekko rozchylonymi ustami. Żadnych mrocznych sekretów. Czy jest zawiedziona? Opuszczam wzrok na kieliszek.
- Wybacz że to taki banał. Nic takiego. Ot chłopiec który w ciepłą sierpniową noc spojrzał w czyste bezchmurne niebo usiane gwiazdami i przeraził się tym ogromem. Ledwie próba wyobrażenia sobie tego, ogarnięcia sprowadziła na mózg burze ognia. Chciałbym aby ktoś przyszedł pogładził chłodną dłonią rozpalone neurony i powiedział że wszystko będzie dobrze. Żebym tej osobie uwierzył. Ale nie ma takich dłoni ani takich słów. I to właśnie mnie czasem smuci. Smuci tak bardzo iż cień tego przysłania blask pijanych radością oczu. Myślę że bóg też tak czasem ma. To jedyne, chodź marne, pocieszenie jakie mam.
- Przepraszam nie powinnam. Pójdę już.
Gdzieś pod nami policyjny radiowóz przejeżdża na sygnale. Jestem jej wdzięczny za taką odpowiedź.
- Nie wygłupiaj się. Chodź, puszczę Claptona i zatańczymy.
Nie może odmówić. Doliczcie mi to do rachunku.

22 listopada 2007

igła


Esther (Muy muy tuneada)
Originally uploaded by luca_vng.
Patrzysz komuś w oczy głęboko. Czy z resztą nawet przelotnie. Chcesz w nie zajrzeć. Myślisz że to daje poczucie szczerości. Ale wiesz. Tuż za Twoimi oczami czai się sekret. I parzy razem z Tobą. Grasz jednak. A ta osoba przygląda się Tobie. Patrzy głęboko w oczy. Przyjmuje całą tą mikromimikę, niewidzialne gesty i drgnienia. Sama w nich uczestniczy. Oddaje ruchy, podejmuje je. Gra tak samo jak Ty. Bo też ma sekret. Każdy ma sekret. I nikt nigdy przenigdy się nim nie dzieli, a On tam zawsze jest pod oczami.
Przyjrzyj się kiedyś - zobaczysz jego cień.

14 listopada 2007

Zmiana planów


Jak dorosnę chciałbym zostać pornoksięgową.

10 listopada 2007

A Ty o czym pomyślałeś?


Szczęścia nie można kupić, ale można je wynająć.

inspired by tits and porady

09 listopada 2007

IMHO brzmi głupio

żołnierki, psycholożki(now that's uber stupid) a dlaczego nie człowieczki?

26 września 2007

Tosamość

Dziś jest Międzynarodowy Chujowy Dzień. Nie jest to święto, dodam na wszelki.
Dzień zaczął się chujowo od chujowego poranka. Potem było chujowe śniadanie. Newsy w internecie też były chujowe. Chujowe wydarzenia i tym bardziej chujowe komentarze do nich. Niebo było chujowe. Jak nietrudno zgadnąć praca była szczytowo chujowa. Popołudnie i wieczór, obiad i kolacja - chujowe, jeśli nie w rzeczywistości to dla zasady. Chujowo dzień się kończy. Ta notka też jest chujowa. Taki to dziś dzień. Kto chce niech płacze. Pić nie polecam - bo to będzie chujowe picie i jeszcze się zrazicie przed weekendem do wutki.
Poniższe cytaty nie są chujowe. Są na pocieszenie dla naiwnych, których to klubu sam mógłbym być prezesem gdyby nie fakt że jestem na to za chujowy.

Kiedy Pablo Casals osiągnął 95 lat, młody reporter zapytał go "Panie Casals ma pan 95 lat i jest najlepszym wiolonczelistą jaki kiedykolwiek żył. Dlaczego nadal ćwiczy pan 6 godzin dziennie?" Casals odpowiedział "Ponieważ myślę że robię postępy"

W 1945 Jimmy Denny, menadżer Grand Ole Opry, zwolnił Elvis'a Presley'a po jednym występie. Powiedział mu "Nic tutaj nie zdziałasz. Powinieneś wrócić do jeżdżenia ciężarówką"

Thomas Edison został określony przez swojego nauczyciela jako "zbyt głupi by nauczyć się czegokolwiek". Edison był zwolniony z dwóch pierwszych miejsc pracy za bycie "bezproduktywnym". Jako wynalazca podjął 1000 nieudanych prób wynalezienia żarówki. Kiedy reporter zapytał "Jakie to uczucie polec 1000 razy?" Edison odpowiedział "Nie poległem 1000 razy. Wynalezienie żarówki zajęło 1000 kroków".
Kiedyś powiedział również "Popełniam więcej błędów niż ktokolwiek kogo znam i prędzej czy później patentuję większość z nich".

Albert Einstein nie mówił do 4go roku życia i nie czytał do 7go. Jego rodzice myśleli że jest niedorozwinięty a jeden z nauczycieli określił go jako "mentalnie powolnego, asocjalnego, pływającego wiecznie w głupich marzeniach". Był wydalony ze szkoły oraz odmówiono mu przyjęcia na Zurich Polytechnic School. Cóż w końcu nauczył się mówić i czytać. Nawet podłapał trochę matematyki...

W 1944 Emmeline Snively szefowa Blue Book Modeling Agency, powiedziała mającej nadzieje na karierę modelki Normie Jean Baker "Naucz się lepiej pracy sekretarki albo wyjdź za mąż". Na pewno wszyscy wiecie że Norma Jean Baker to prawdziwe personalia Marilyn Monroe. A... kim była Emmeline Snively?


Bo dziś życie jest chujowe, ale jutro wstanie nowy wspaniały dzień, a przynajmniej trzeba w to wierzyć przed zaśnięciem.

to wysoce niereprezentacyjne badanie zostało przeprowadzone na nielicznej grupie osób. pzdr dla Mani i Weroniki

PS: na koniec frustracji wszyscy się uśmiechają, w miarę możliwości wybuchają śmiechem, żeby ci na górze nie mieli kurwa satysfakcji :]

09 września 2007

Władek nie rób dziadostwa

Od czasu do czasu lubię obejrzeć sobie film Pitbull. Z chęcią obejrzałbym również oba sezony serialu. Genialnie zrealizowana przez Patryka Vegę rzecz o policji. Rewelacyjna, ale to w 100% znaczeniu tego słowa, gra aktorów. Bardzo dobry scenariusz. Polecam.
Wczoraj oglądałem znów i pomyślałem że warto by wrzucić jeden cytat (chodź jest tam wiele świetnych tekstów).

Kawałek będzie z Despera, postaci granej przez Marcina Dorocińskiego(i to jak!)

Wychodze z roboty, bo kiedyś musze, nie. Wsiadam w tramwaj to sie ode mnie odsuwają, bo śmierdze trupem. A ja nawet nie wiem jaka to linia. I samotność to jest wtedy jak każdy tramwaj jest dobry, bo gdziekolwiek nie pojedziesz to samo cie czeka.

I tam jest takich perełek dużo więcej.

01 sierpnia 2007

Rozbiłem Ferrari i inne sny

Jak dorosnę chciałbym zostać co najmniej jednym z poniższych:

  • - fajnym dziadkiem
  • - świętym mikołajem
  • - światowej sławy chudzielcem

Apropo marzeń to mam nowe czterokołowe otakie. (tak tak z serii "ma pani pożyczyć 50 groszy, bo mi do mercedesa brakuje").

I nie wiem jak potoczy się moje życie, ale jestem już absolutnie pewny że na koniec umrę. Dobrze mieć na horyzoncie taki pewny punkt. Możnaby na tym zbudować jakąś pseudofilozofię, takie reverse life engineering. Chodź nie ukrywam że na pogrzeb się trochę spóźnię.

PS: a potem śniło mi się że rozwalam takie autko w slow-motion, różne ujęcia, smugi kurzu, pasażerowie wylatują jak ragdolle. na szerokiej drodze w jakimś lesie się to działo. na koniec miałem romans z właścicielką cukierni która wyglądała jak Swieta z Brata (którego polecam!). heh sny są takie łatwe do odnalezienie w otaczającej rzeczywistości.
PS2: jak można nazwać córkę Spokojna albo Uroda?! (pzdr dla Asi, ale nie tej, ani nie tamtej, tylko tamtej)

aha mam dla was jeszcze fajny cytat, niestety nie o cyckach:

Ale w Zmroku nie ma różnicy pomiędzy brakiem Ciemności a brakiem Światła.
by Siergiej Łukjanienko from NOCNY PATROL
(ma ktoś może Dzienny w eboku lub papiren?)

21 lipca 2007

Krótko i o niczym - esencja pierdół

Nie lubię w większości hip hopu, gdyż w niej słyszymy tylko o tym czym hh jest lub czym hh nie jest. Ewentualnie o tym, że jest zajebiście skóra-fura-komóra-dupeczki-jejo lub jak to ludkom jest źle na tym świecie i że tylko hh mówi prawdę. I ta ona większość jest zbyt odpychająca żeby szukać czegoś wartościowego, co się na pewno zdarza.

Jak już jesteśmy przy większości to właśnie doszedłem do tego że stwierdzenie "zdecydowana większość" jest oksymoronem wręcz. Gdyż bo ponieważ większość jest rodzaju żeńskiego. No a tak z ręką na nocniku czy ktoś widział zdecydowaną kobietę?!

I zapinając klamrę (hehe Klamra - fajna xywka;). Nie to żebym miał jakieś wysublimowane(kurwachuj że sjp.pwn.pl się płatny zrobił) gusta. Np. od pierwszego razu polubiłem ten kawałek.

14 maja 2007

Life's a bitch and then you die

So sad, so true. Życie nie jest lekkie, bo w przeciwnym wypadku wszyscy by żyli. Co zrobić? Może powiesić sobie "plakat motywujący"? Hell no. Gdyż jak możemy przeczytać na stronie opozycji:

AT DESPAIR, INC., we believe motivational products create unrealistic expectations, raising hopes only to dash them.

I tak powstała seria plakatów demotywujących które nie zaciemniają czaczy, ale mówią jak jest. No a że przy tym ktoś tam zarobi kupe szmalu... cóż "lepsza droga prawda niż tanie kłamstwo" ;]
Kilka moich ulubionych:
Udostępniono również narzędzie abyśmy mogli przekazać i swoje spostrzeżenia. DYI
Oczywiście jest też alternatywa na znanym już chyba całkiem nieźle fd's Flickr Toys. Ponoć w każdym z tego typu środowisk tworzenia 90% to gówno. Sądzę osobiście że trochę więcej, ale mimo wszystko jesteśmy zmyślnymi małpkami i zdarzają się nam całkiem niezłe momenty. My all time fav, a jakże z cyckami:

Focus on Your Goals

Ten o życiu też jest niezły. Moar here.
Mój mały wkład w całą akcje:

Hard Work pays off?

Enjoy till you can, because we all are going to die down here ;)

20 marca 2007

leżeć w trawie, patrzeć w chmury, wierzyć w bogów

greetings devils leading us to chaos and evil tyranny. Anyway, I need some advice on how i can dynamically load the images from a database

Notka "trochę o niczym" toteż nie wiedziałem jak zacząć. Cytat, jeden z moich ulubionych, pochodzi z forum community Flash Devils. Trochę branżowy, ale co ja poradzę że taki nieelokwentny jestem..
So czytałem dziś dzisiaj artykuł na o2 Sekta czy religia? traktujący o ruchach? religii? neopogan. I już dygresja. Wkurwiają mnie ludzie którzy są nieświadomi swoich działań. Bo jak inaczej nazwać człowieka który wchodzi na portal horyzontalny i oczekuje jakiś naukowych artykułów z bibliografią dłuższą od tekstu właściwego. Przecież to oczywiste, że artykuł będzie ogólny, ba że będą uproszczenia czy pewne aspekty spłycone. Jego rola przecież jest raczej informacyjna niż naukowa. Jak ktoś się tematem zainteresuje to google w dłoń i dalej jazda. Tyle o idiotach w tym akapicie.
Co do samego tekstu to IMHO jest ok. Nie mam szalonej wiedzy a ten temat. Teraz choćby liznąłem. I to jest plus. Spodobało mi się jedno zdanie:

Ostatecznym celem wędrówki słowiańskiej duszy, czyli weli, jest mityczna kraina wiecznej szczęśliwości Nawia.

Fajnie że mamy swoje własne słowiańskie ("polskie też" znaczy niejako) niebo ;)
O samej religii też nie ma co pisać. Na pewno jest luźniejsza i em... dobrego słowa chyba i tak nie znajdę... zgodniejsza z naturą ludzką w porównaniu taką chrześcijańską. Tyle że tak czy siak to religia i jako takiej używać jej zamiaru nie mam. Religie są nieużyteczne i nie user friendly. Nie ludzkie są. Ale to osobny temat rzeka.

To co natomiast warte jest wspomnienia to komentarz pierwszy pod artykułem popełniony przez niejakiego polihistora (że się niby zna na historii wszelakiej? musi jakiś 100dent). Wiem że jest prawdopodobnie napisany dla hecy, ale i przecież nie poszedłem do komentarzy po nic innego :)

Sekta. Organizacje, które promują "neopogaństwo", "religie naturalne", powrót do wierzeń dawnych ludów zamieszkujących Europę jest sekciarska: robią ludziom wodę z mózgu twierdząc, że to takie "naturalne", "niewymuszone" i nawet (sic!) zgodne z doktryną kościoła katolickiego (jak sugeruje się w artykule).

To brednia! Dla tych, co nie wiedzą: jeżeli będziecie uczestniczyli w takich praktykach, to wyłączacie się z kościoła katolickiego.

Uuua i co należy się bać? Aż dziw że nie pojawiło się "herezja!". Pomijam już kwestie tego że zawsze się można nawrócić. No chyba że mamy do czynienia z "prawdziwym polskim katolikiem"(tm) którzy to się objawiają czasem pełni miłosierdzia słowami "kto nie uznaje słów Pisma Świętego ten nie jest godny aby żyć" Tak jakby samo uczestnictwo w kościele dawało zbawienie.

Going to church doesn't make you a Christian any more than standing in a garage makes you a car.

No ale jedziemy dalej...

Poza tym, nie można powiedzieć, że każdy człowiek może sam ustalać sobie moralność, zasady postępowania. To nonsens i utopia.

No tak zdecydowanie lepiej jest jak ktoś za nas to wszystko ustali. Nie ważne jakie. Nie zrozumcie mnie źle (chodź ponoć ciężko nie ulec tej pokusie) nie jestem za jakąś anarchią czy coś. Ale stado to dla mnie może być owiec, nie ludzi. Chodź z drugiej strony wśród tych drugich baranów nie brakuje...

Bardzo niedobre jest też mieszanie kultury z religią. To są dwie różne rzeczy.

Właściwie to chyba bez komentarza. Dla mnie realnie przykre jest że niektórzy widzą religię jako wiarę. Inną kwestią jest np. mój podziw dla ortodoksyjnych Żydów, ale to temat na kiedy indziej.

Zacieranie tej różnicy to typowe pranie mózgu.

Nie wiem czy nie odpowiada się cytatem na cytat ale jak nawet...

Religia to opium dla mas.


Wstyd, że w kraju, w którym większość populacji identyfikuje się z chrześcijaństwem, pisuje się takie niedoinformowane i stronnicze artykuły, które osobom nie obznajomionym z dziedziną robią wodę z mózgu.

Inna sprawa to się identyfikować inna sprawa być. Inna sprawa to 90+% polaków deklarujących się jako katolicy, a inna to frekwencja na poziomie 60%. I mówimy tutaj o religii nie o wierze.

Bardzo nieładnie. Przydałoby się więcej dziennikarskiej rzetelności.

To już w ogóle żenada. Szkoda że nie napisał/ła "nie ładny pancio dziennikarzyk, trzeba w pupkę zbić".

Trzeba by kiedyś naskrobać jakiś dłuższy i dadzą bogowie głębszy tekst o religii, wierze i tych sprawach widzianych czy raczej podglądanych z mojej perspektywy. Tyle że to dosyć grząski temat nawet jak na moje świńskie kopyta.

Dla tych co jakimś cudem dobrnęli aż tutaj wyjaśniam że tekst był kolejnym upływem frustracji na komentarze "ala onet". Chodź może nie frustracji co rozbawienia.
Inny sampel. Jak niektórzy wiedzą jestem wiernym czytelnikiem Pudelka od samego jego początku i będę bezapelacyjnie do samego końca... Powiem więcej "Czytam pudelka bo lubię". Może i Freud by miał coś do powiedzenai na ten temat, ale kurde zmarło mu się, a nawet gdyby to who cares. Perełka pochodzi z artykułu/notki Fergie w Polsce, traktującym o wizycie wokalistki Black Eyed Peas w Polsce/programie Jak Oni Śpiewają. Oczywiście jest tam zdjęcie Kasi Cichopek (dla niewtajemniczonych to właścicielka tych wielkich cycków, które są dodatkiem dla prowadzącego Krzysztofa Ibisza, mogliście nie zauważyć bo widać jej zazwyczaj tylko połowę) które to delikatnie rzecz ujmując wyszło dziwnie łamane na śmiesznie. Nie wdając się w dywagacje z profesorem Bethe'm nt fizyki kwantowej powiem krótko że świat już jest tak zbudowany że bez echa w komentarzach ów fakt istnieć długo nie mógł:

cichopkowa to świniaaa nie lubie jej !! za przeproszeniem

Ja wiem że może to nie każdego śmieszy, ale uwierzcie mi ze po kilku takich postach, jak się wczujecie w ten klimat newsów z życia celebrities jest to rozbrajające. Nawet kurwa bardzo ;] za przeproszeniem. Tak przy okazji to trzeba powiedzieć że Kasia jednak się nie bardzo nadaje na twarz do telewizji. Coś jest w niej takiego, że za długo patrzeć na nią nie można. Może jest za słodka? Zawsze uśmiechnięta, zawsze z błyszczącymi oczkami, no i jeszcze inne atuty. Aż się człowiek zastanawia"coś jest z nią nie teges". A przecież najwyraźniej bogowie przeznaczyli ją do innych rzeczy.
Tak. Komentarze to jedna z tych moich małych codziennych radości. Takich może i bardzo moich, ale przynajmniej zaczynam dzień z podwyższonym poziomem radości w żyłach.

Że notka jest o niczym?! Przeczytaj nazwę bloga... jeszcze jakieś pytania? No to cytat na koniec

maciej@...: (01:48)
ayt?
dxOne: (01:49)
si
maciej@...: (01:49)
wkurwiają mnie ludzie...
dxOne: (01:49)
nuke'em
maciej@...: (01:49)
przewaznie tacy, ktorzy nie maja nic do powiedzenia.
dxOne: (01:50)
no i...
maciej@...: (01:50)
nic
(01:50)
:)
(01:50)
tak sobie chcialem sie wygadac

I tak sobie postanowiłem, że ugnę się pod presją blogoszmery i będę szedł w stronę so called bloga tematycznego, a właściwie blogaska tematycznego. Toteż będę się starał żeby w notkach było więcej cycków oraz "śmiesznych" cytatów.

PS: i tak, powinnobyc jakieś zdjęcie do notki ale ciężko było znaleźć coś co mieszałoby bogów, cycki i Katarzynę Cichopek - niewiarygodne ale prawdziwe.

09 grudnia 2006

Pogadajmy o cyberpunku


Ech leń jestem i tyle. Widziałem jako jeden z pierwszych a informuje jako jeden z ostatnich (no a przynajmniej tutaj).

W poniedziałek 11 grudnia Rafał Ziemkiewicz będzie gościem klubu technologie@społeczeństwo.pl w REDakcji Krytki Politycznej.Jest to jeden z nielicznych polskich autorów piszących prozę z gatunku cyberpunk. Porozmawiamy o tym, czym cyberpunk był wczoraj, a czym jest dzisiaj. W czasach PRLu w Polsce na bardzo wysokim poziomie stała socjologiczna science-fiction. Czym różnią się od siebie oba gatunki? Cyberpunk to gatunek patrzący krytycznie na społeczeństwo, więc co i jak krytykuje jego polska wersja? "Pieprzony los kataryniarza" i "Walc stulecia" pokazują trochę inną twarz cyberpunka - bliską political-fiction lub poddaną wpływowi romantycznego fantasy. Ziemkiewicz proponuje, by przed spotkaniem odświeżyć sobie jeszcze jedną pozycję: "Irrehare" Jacka Dukaja[1]. Sam zaś swego czasu powiedział: W ogóle mnie nie obchodzi ten nieszczęsny punk, margines społeczny, cyber-żule i inne takie. Uważam, że to co się dzieje interesującego w społeczeństwie, dzieje się wśród elity, a nie mętów.[2]

Spotkanie poprowadzą Albert Hupa i Jarosław Lipszyc.

Poniedziałek 11 grudnia, godz 17.30, REDakcja KP, ul. Chmielna 26 m. 19 (domofon 319, klatka w podwórku) wstęp wolny, mapka

Jakby ktoś się chciał niejako przygotować do rozmowy.
  • oczywiście im więcej Gibsona przeczytaliście tym lepiej

  • to samo tyczy się twórczości Neal'a Stephenson'a

  • wiadomo hasło cyberpunk w Wikipedii

  • oczywiście A Cyberpunk Manifesto[en], lub w wersji [pl]

  • można również poszlajać się po grupie alt.cyberpunk[en]

  • bliżej nasze dyskusji proponuje przeczytać wątki Cyberpunk now - czego brakuje by móc nasze czasy nazwać cyberpunkiem (o ile można mówić że to również nazwa czasu), Stopień powszechności subkultury CP - czy istnieje ruch cyberpunka? jak wygląda cyberpunk w sensie człowieka, Czy jestesmy gotowi na nowy świat? - wielu dorosłych ludzi nie odnajduje się w dzisiejszym świecie powszechnej technologii (czy jak kto woli technologizacji), czy gdy ten podręcznikowy cyberpunk nastanie my nie zareagujemy podobnie? czy dałbyś sobie zainstalować chip w mózgu? czy miałbyś opory przed uprawianiem seksu z kimś kto ma sztuczne kończyny?

  • w grze rpg Cyberpunk 2020 jednym z elementów wprowadzająych jest kalendarium zmyślonych wydarzeń (wojny, odkrycia technologiczne). ostatnie kilka lat pokazują że może nie koniecznie były zupełnie irracjonalne

30 listopada 2006

Przychodzi Internet do polityka

Ziomki i poziomki słuchajcie bo o dobrym będzie.

Waldemar Pawlak (prezes PSL), Edwin Bendyk (Polityka) i Igor Janke (salon24.pl) będą gośćmi Krytyki Politycznej w poniedziałek 4 grudnia w ramach cyklu spotkań technologie@społeczeństwo.pl [wiki]. Czy internet jest nową jakością w kontaktach polityków z elektoratem? W jaki sposób media wielokierunkowe zmieniają układ sił na politycznej scenie? Czy istotą internetu jest możliwość zaistnienia debaty dopuszczającej poglądy spoza głównego nurtu, czy raczej fenomen Kononowicza? Podczas dyskusji będziemy nawiązywać do idei z książki Dana Gillmora "We, the media" (dostępna w całości w sieci). Moderatorami dyskusji będą Jarosław Lipszyc i Albert Hupa.

Poniedziałek 4 grudnia, godz 17.30, REDakcja KP, ul. Chmielna 26 m. 19 (domofon 319) wstęp wolny

Poniżej załączam mapkę[link bezpośredni].

28 listopada 2006

Wynurzenie

Tak postanowiłem w końcu to zrobić - ogłosić światu jaki naprawde jestem w środku, w co wierzę. Chciałbym uciać tym wszelkie plotki. Ani zaratustranizm, ani kabała, ani ewangelia św. Tomasza. This is official: moją biblią jest Ponurnik Kłapouchego.

Kiedy spytają cię, jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale.

Jeżeli wbryknieto cię do rzeki, daj szybko nura i przypłyń do brzegu, zanim ktoś spróbuje cię wychlupać, upuszczając spory kamień na twoja klatkę piersiowa.

Mały Spacer zdecydowanie lepiej nadaje się do odbycia przyjacielskiej pogawędki niż Wyprawa Całą Bandą.

Jeżeli posiliłeś już swego gościa, a on wciąż spogląda tęsknie w stronę spiżarni, prawdopodobnie chce ci powiedzieć, że mógłby się posilić jeszcze bardziej. Objaśnij mu, że to nieprawda.

Gdy do Lasu przyjdzie Bardzo Rozbrykane Zwierze i ktoś ci w ogóle powie, że przyszło, powinieneś zapytać, kiedy sobie pójdzie.

Przychodzą tu rozmaici do tego Lasu i mówią: “To jest tylko Kłapouchy i to się nie liczy”.

Więcej się ruszaj. Więcej bywaj. Wpadaj do innych. A jeśli ktokolwiek powie od progu: “Do licha!”, zawsze możesz wypaść z powrotem.

Ten śnieg i to i owo na mojej łączce, nie mówiąc już o soplach lodu, wszystko to nie sprawia, aby o trzeciej nad ranem było tam tak Ciepło, jak to się niektórym zdaje. Słowem, niech-to-zostanie-między-nami-i-nie-mów-o-tym-nikomu: tam jest Zimno.

Trochę Względów, trochę Troski o Innych. W tym cala rzecz. Tak przynajmniej mówią.

Jeżeli zaproszono cię na przyjęcie, to z pewnością przez nieporozumienie. Tylko żeby nie mieli do ciebie żalu, jeżeli będzie padał deszcz.

Oto są przyjaciele

Jak byłem mały wierzyłem w takie oto przysłowie: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w obiedzie. Fakt faktem lubie gotować dla innych.

Znalezione na Aurea Dicta.

16 października 2006

Przez kibel do Polski

Desk Chaos Dirt MessNowa tożsamość [czyt. paszport] na Ukrainie kosztuje 100 baksów.
Bimber można upędzić w kilka godzin. Wystarczy wirować zacier przez 2 godziny w pralce.
Dobra księżycówka wchodzi jak woda.
Bimber można robić ze wszystkiego co fermentuje. Tak, teoretycznie z gówna też.
Ciężko skoncentrować się na grze w kosza gdy przeciwnikiem jest ładna naga brunetka.
Po około godzinie modlitw można wpaść w trans i np. płakać, zawodzić.
Leniwiec załatwia się raz na tydzień.
Leniwiec porusza się z prędkością 1 kilometra na miesiąc.
Po 1-2 godzinach można przyzwyczaić się do zapachu gówna.
Kurze gówno, zwane potocznie kurzakiem po jakimś czasie śmierdzi [pachnie?] jak płyn hamulcowy. I vice versa.
Jakiś czas temu polskie służby morskie (czy jak tam nazywają się celnicy nad morzem) zabroniły wpłynięcia do Polski transportu kurzego gówna z Chin. Jest to pierwszy znany mi przypadek próby importu gówna aczkolwiek gówno wozi się po kraju i nim handluje.
Głupota występuje pod każdą szerokością geograficzną. Podobnie jak seks.
Picie alkoholu samo w sobie może być rozrywką.
Samice komara żywią się krwią zwierzą stało cieplnych. Samce nektarem kwiatów. Oczywiście.
Niektóre gatunki komarów żywią się tylko krwią ludzką.
Gdy niebo jest szare cały świat jest cichy, cichutki.
Bóg się nie modli.
Domeną sępów jest cierpliwość.
Gdy chcesz zdobyć trochę sympatii małego chłopca - napij się z jego ojcem.
Psy chrapią. No a przynajmniej Leon does.
Księżyc potrafi być ogromny.
Istnieją spokojne niemowlaki, których obecność nie jest uciążliwa.
Uwielbiam jesień za zimne mgliste poranki i ciepłe popołudnia zakończone pięknymi zachodami słońca.
Rosyjskie kocham ['liubliu'] w wersji gruzińskiej brzmi 'łubłu'.
Gdy spadniesz na dno piekieł, lecz nie żałujesz swoich czynów - wygrałeś wieczność.

Proszę stanąć prosto, zamknąć oczy i palcem wskazującym prawej dłoni dotknąć swojego nosa. Dziękuję. Teraz proszę również z zamknietymi oczami wbić sobie nóż w lewy nadgarstek. Dziękuję. Życze przyjemnej dalszej drogi.

02 września 2006

Tylko kosmitów mi żal

Gdzieś tam daleko w kosmosie gatunek szaraków przez tysiące lat ewoluuje i buduje cywilizacje. Może w trudzie walki z hardkorowymi gatunkami ala dinozaury czy inne poczwary (domyślam się że rozpalenie ogniska gdy za plecami sapie na nas tyranozaur to nie jest bułka z masłem). Jednak ów gatunek to prawdziwe warunkoodporne stoworzonka. Lata badań, poświęceń. Pokolenia wybitnych umysłów. I w końcu udaje im się wznieści na tzw wysoki poziom cywilizacyjny. Łypią sobie na lewo i prawo przez teleskop którego budowę rozumie znikomy odsetek osobników. Tak odkrywają nasza zieloną planetkę. Kolejne lata i wysyłają kilku szarych śmiałków w nieznane ku chwale wszechświata zamkniętych w metalowej puszce o napędzie, którego nazwa jest tak skomplikowana że nikt jej całej nie rozumie. Podrózują szybko lecz to nie wypad po dziwki na Brooklyn. Miliony kilometrów pokonywane nawet z prędkością swiatła to dalej, delikatie rzecz ujmujc, w chuj daleko. Nasi kosmiczni wpół-do-bracia umilają sobie czas grając w tenisa na wstędze Moebiusa bądź rozwiązując wielowymiarowe kostki Rubika. Nadchodzi jednak ten dzień kiedy mijają szarą bryłe naszego Księżyca, a nastepnie szaleńczo manewrując wśród syfu zgromadzonego przez rózne agence kosmiczne i korporacje na geostacjonarnej lądują na naszej planecie. Chwile zajmuje im zabawa w "Zbierz najwięcej krowich rectum w wespazjańską godzinę". Potem podrzucają Elivisa do Maryland, bo postanowił odwiedzić rodzinkę. A potem już całkiem poważnie chcą zająć sie poznawaniem naszej niezwykłej cywlizacji. Niezwykłym zrządzeniem losu, przypadkiem którego nie powstydziłaby się Słoneczna loteria, szarzy zdobywcy kosmosu już na samym początku zabierają się za nasze największe technologiczne osiągniećie ostaniego wieku - Internet. I trafiają na czat. Kroniki marsjańskie nie odnotowały czy był to system na Wp czy Onecie. Odnotowują tylko jedno - do dziś dnia, a minęło od tamtego czasu milion lat, nikt nie czuł się tak bardzo załadowany w wała. Szaraki opuściły Ziemię z tak zawrotną prędkością że nawet nie zauważyły jak wytrącają Plutona z orbity, o mało nie rozbijają się o Andromede i robią dziurę w czarnej dziurze.

Miliony lat świetlnych. Przedział wiekowy 12-25. Gdyby Chrystus dożył dzisiejszych czasów, dałby rabat faryzeuszom i sprzedał się sam.

24 sierpnia 2006

Niewiedza jest błogostanem

Ostatnio wywiązała się mała blogowo-komentarzowa dyskusja apropo Web2.0

Internet Standard.pl opublikował wywiad z Krzysztofem Urbanowiczem. Tematem było Web2.0 Podsumować tekst można krótko: pierdoły. Prowadząca zadaje jakieś tam standardowe pytania, które mógłby zadać każdy po przeczytaniu opisu hasła w wikipedii. Ekspert odpowiada zgodnie ze stanem swojej wiedzy.
Reakcja czytelników jest natychmiastowa. Wytykano nieścisłości czy wręcz błedne informacje. Przysłowiowym gwoździem do trumny była notka 40 mln ekspertów ogółem...tylko jeden od WEB 2.0 Adam Zygadlewicz punktuje w niej słowa Urbanowicza niczym na bokserskim ringu. Główny zainteresowany jak i autorka wywiadu próbowali się bronić, ale to chyba tylko pogorszyło sprawę (szczególnie widać to w wypowiedziach Magdy Górak (autorki) ).
To co szczególnie rzuciło mi się na oczy (z resztą jednemu czytelnikowi również):

Nie jestem też całkowicie przekonana do Pana mocnej tezy, że Web 2.0 powstało głównie z kalkulacji ekonomicznych
Nie trzeba być mocno zorientowanym w temacie by wiedzieć iż Web2.0 jako trend, termin powstało w głowach marketingowców. Kropka. Serwisy (nawet te które dziś są okrętami flagowymi trędu), technologie, społeczności istniały na długo przed tym jak "web" oraz "2.0" pojawiło się w jednym zdaniu. Wie to każdy kto nie zajmuje sie tematem, choćby jako tako, od wczoraj. Rzucanie marketingowymi hasłami w kontekście eksperckiej wypowiedzi jest tak samo miło przyjmowane w odbiorze jak publikacja statystyk "czy lubię reklamy" przez firmy które z nich żyją.

I to właśnie rzuca mi się na mózg ostatnimi czasy, a co podsumowałem w trzech punktach:
  1. Uniwersalizacja autorytetu

  2. "kładłem kafelki w łazience u teściowej więc wiem jak postawić dom" "moja trenerka judo ma czarny pas więc mogę cię z łatwością pobić" "pływałem kajakiem na Mazurach, więc mogę prowadzić tankowiec" Ludzie posiadający wiedzę w jednej dziedzinie, przenoszą swój autorytet w danym temacie na pola pokrewnych dziedzin, próbując tym nadrabiać brak wiedzy.

  3. Słoń też żyrafa

  4. Niektórzy wydają opinie "produkt A jest lepszy od B" podczas gdy nie mają wiedzy o produkcie B, a często i o A niewielką. To jest powodem wielu świętych wojen czy głupich wypowiedzi, często przedstawianych jako fakty stwierdzone przez wszystkich.

  5. Najmojsza racja

  6. Moja wychowawczyni w liceum hołdowała zasadzie "mam rację nawet kiedy jej nie mam". I tak zdarzają się osobniki które nie dają się przekonać ani przez głos większości, logiczne argumenty czy fakty. Racje mam ja dlatego że "ty jesteś głupi i masz wszy"
Miks powyższego daje nam "wypowiedź niezwykle ekspercką". Pozostaje mieć tylko nadzieje, że głosy takie jakim jest blog InfoGuru nie zostaną zagłuszone przez szum "krótkich tekstów mających przybliżać w telegraficznym skrócie".

Dobrym komentarzem do dyskusji może być cytat:
Revealed: The Nexus of All Horrifying Conversation

Homey #1: Yo, hold up...Jesus was a virgin?! He went from 12 to 33 with nothing?
Homey #2: Fuck that shit. He definitely got his dick sucked or buttfucked some bitches. --L Train, 8th Avenue

via Overheard in New York, Feb 14, 2005

20 sierpnia 2006

Wynotki z wywiadu

Ostatnio natknąłem się na wywiad z Leszkiem Kołakowskim w Przekrój.pl Wynotowałem kilak ciekawszych moim zdaniem fragmentów.

Geje powinni mieć prawo do kontraktów dotyczących wspólnego opodatkowania czy spadku. Ale małżeństwo homoseksualne w sensie ceremonii cywilnej jest niepotrzebne. Organizacje homoseksualistów mogą urządzać ceremonie ślubne prywatne, ale nie powinny żądać tego od państwa. Są liczne różnice między ludźmi, które pochodzą z natury, a mają skutki prawne: ludzie powyżej pewnego wieku nie mogą pracować jako strażacy czy górnicy, dzieci nie mają prawa udziału w wyborach, a niewidomi nie mogą mieć prawa jazdy. To jest ?dyskryminacja? w sensie uznania różnic, ale nie w sensie niesprawiedliwego poniżania ludzi.

To znaczy, że nie jest już pan filozofem, przynajmniej według definicji Platona. Bo filozof to ktoś, kto się dziwi.
- Ale Marek Aureliusz mówi, że filozofia uczy nas niczemu się nie dziwić. To samo mówi chyba filozofia buddyjska.

Pisze pan wciąż książki?
- Po cóż miałbym to robić? Lenistwo jest lepszym sposobem życia.

Nawet ten łatwiejszy sposób jest niemożliwy dla kogoś, kto ma więcej niż pięć lat. Zatem szczęście dla kogoś takiego jest nieosiągalne?
- Powyżej piątego roku życia zaczyna się rozumienie zła.Prawdziwym sposobem na szczęście jest być dzieckiem poniżej pięciu lat w rodzinie, w której to dziecko jest kochane i nic złego się nie dzieje. Inny sposób to być bogiem.

Są rzeczy które mnie smucą