27 września 2008

Kobieto! Cycki w górę - mówi się.

No bo takie kobiety. Co one sobie myślą. Że można tak facetów oblewać czym popadnie.
Jak tak można?! Ja rozumiem wzburzenie gdy trafi się ordynus niebywały, ale przecież można inaczej. Zwyzywać. Do matki zadenuncjować. Z liścia dać po twarzy. No nawet pazurą po politurze. Ale żeby wylewać? Ja już nie mówię, że to szkoda drinka, no ale też odrobinę zrozumienia dla drugiej osoby jaka by nie była. Przecież mogła nastąpić pomyłka, niekompatybilność na poziomie lingwistyczno-kognitywistycznym. A może to droga koszula była? Tudzież marynarka czy pulower. Jakby to było jakby facet spłukał kobiecie fryzurę, albo kieckę z Paryża?
Albo taki krokodyl. Przypląsają sobie zeberki czy inne sarenki do wodopoju. Teges śmeges, śmichy hihy, gorące ploteczki z (po)życia znajomych. Nadobnie wodę pija, a tutaj taki podpłynie i CAP! za dupę. No jak tak można się wpierdalać na imprezę. I to jeszcze za dupę. Co to za wychowanie? Się zapytacie, ale co ma zrobić jak głodny? No mógłby podpłynąć, kłapnąć gdzieś na bok paszczą, oznajmić że będzie sajgon, zeberki czy inne sarenki by się spłoszyły i podjęły ucieczkę pieszą, a krokodyl wtedy wyciągnął by swojego szmajsera i pociągnął serią po organizmie. Nie ładniej?

Także kieruję ten apel do kobiet i krokodyli: trochę wyczucia gady!

19 września 2008

się sprzeda, się sprzedam

Tyle się pisze, że w szkołach dzieci się niczego nie uczą, że "ta dzisiejsza młodzież" durna się robi. Ale dorośli, trzeba dodać kurwa, bo inaczej przejść obok tego nie można, również niczego się nie uczą. Ludzie są sprzedajni. Dla pieniędzy i sławy zrobią wszystko. Będą cieli w chuja niczym Kasparow w szachy. A potem będą cieli jeszcze trochę.

Miałem pisać o tym po pierwszym artykule. W nim autor wylewał swoje święte oburzenie na komentarze "słitaśna focia" pod zdjęciem bramy obozu Auschwitz. Zero zastanowienia, zero kontekstu. Skąd kurwa 11 letnie dziecko ma kojarzyć metalową bramę z napisem w niezrozumiałym języku z tragedią milionów ludzi?! Ale trzeba nakręcić skandal, bo sezon ogórkowy jeszcze dogasa.

Teraz dowiadujemy się, że artykułem "wysłali" dziecko(właśnie to zauważyli) do poprawczaka. Oczywiście w typowym stylu "ura bura", sprawa dopiero w toku ale oni(MY! TO MY! CZYTAJCIE NAS!) już wysłali. "...byleby o nas mówili". Oczywiście musi być "To Pardon opublikował jako pierwszy" (swoją drogą jakieś kompleksy zauważam w serwisach o2 "my pierwsi" "tylko u nas"). I jeszcze to "Ma 9 lat. DZIEWIĘĆ.". A ile lat mają autorzy? NO ILE? Stare konie, a zero pomyślunku. Artykuł który to ma wybielić Pardon:

Tak - szwankuje szkoła, wychowanie, informacja. Nie młodzież.
[W domyśle: Nie my.]
kończy się świeżyzną: nowym skandalicznym zdjęciem. Tylko tym razem ze starszym osobnikiem. No temu to już dojebiemy bez reszty. Się dopiero sprzeda.
Dziwny to pomysł zasłaniać kupę jeszcze większą kupą.

PS: Komentowania akapitu "młodzież płacze" się nie podejmuje, bo zakrawa on na taką żenadę, że zbiera mi się na wymioty.

16 września 2008

Papierosy o smaku zimy

I widzicie sami jak to się na świecie pieprzy. Środek nocy(8:30!), a ja już na nogach.
Tym razem gazownik, który przypominał mi jakiegoś aktora. Niestety powiedział, że zdarza mu się to pierwszy raz[ekhm że go ktoś z aktorem kojarzy, zboczuchy] więc nie potrafi pomóc.

Ostro pojebane sny dziś miałem. Taki mały kawałek.
Więc zaczynamy na lekcji historii na której to pani mówi, że arystokracja w którymś tam wieku się nudziła, więc poszła[dosłownie bo pieszo] do lasów i na wschód polować na ludzi. Przytoczyła przykład rzezi noteckiej czy jakiejś.
I nagle za pościgiem policyjnym trafiamy do jakiegoś burdelu/meliny/motelu w Nowym Orleanie. Kilka pieter, białe ściany. Z zewnątrz siding. Budynek na kształt studni - tzn w środku pusty. Dookoła pokoje i emmm no że korytarze po jednej stronie są otwarte do środka. A tam Dyrektor ukrywa przed policją, że przeprowadza samobójstwa. Na zlecenie. No i właśnie pozbywszy się policji wraca do pokoju i razem z drugim gościem przygotowują jednego do samobójstwa. Znaczy golą go, bo na tym polega przygotowanie. Jakbyście nie wiedzieli. Nic nie mówią, są całkowicie poważni. Bo o czym można rozmawiać z człowiekiem którego się przygotowuje do samobójstwa? I ten gość w pewnym momencie argumentuje swoją decyzję:
- Bo mówią że zapieprzam jak dziki parowóz! - patrzy w oczy Dyrektora, szukając jakby zrozumienia. - A może ja nie lubię zapieprzać jak dziki parowóz?!
Wtem ten drugi co przygotowuje, nazwijmy go Frank, wychodzi do pokoju obok przez jedyne drzwi w pomszczeniu[poprzednio wchodził nimi Dyrektor, ale z klatki]. Jest tam ciemno, jedynie lampka na biurku. Mały pokoik - kanciapa strażników czy coś. Bo oto Frank jest jakimś strażnikiem/milicjantem. Odwiedza go kumpel z wojska. Frank pyta z przekąsem jakimś:
- A ty zostałeś w wojsku?
Tamten prężąc się lekko.
- Tak. Mam stopień [nie pamiętam], więc można mi salutować. Ale jestem kierowcą.
I Frank salutuje, ale wtedy ten kumpel zauważa, że Frank ma czapkę jakiegoś generała czy coś. Wtem do pokoju z chuj wie skąd wchodzi jeszcze ważniejsza wojskowa/milicyjna figura, nazwijmy go Swołow, zwierzchnik Franka i jak się okazuje dawny dowódca kumpla. Kumpel mówi, że od całej kompanii flaszkę w dowód uznania przyniósł. Swołow nie odrzuca prezentu, ale jest jakiś surowy. Wtem zauważa na stole wielki[metrowy] kawał kaszanki[nie ma to jak nagły zwrot akcji z kaszanką]. Kumpel podnosi kaszankę i mówi, że to bardzo dobra kaszanka, więc "można przyjąć". Swołow ni to się zgadza ni to nie. Frank lekko spuszcza wzrok. Nagle znajdujemy się z powrotem w pokoju przygotowań. Dyrektor i Frank dalej przygotowują gościa do samobójstwa. Otwierają się drzwi w których stoi naga dziewczyna z czarnym telefonem komórkowym przy uchu, nazwijmy ją Nika. Jest dziwką. Dzwoni klientka, która zna Nikę z dawnych lat kiedy to Nika zaczynała jako modelka dla fotografów. Chce by Nika do niej przyjechała do domu. Nika pyta dyrektora ile to będzie[kosztować]. Że normalnie 100. Nika jest tym bardzo znudzona. W końcu ustalają cenę 500. Nika mówi do słuchawki:
- Proszę się przygotować do recyklingu.

She Wants Revenge - These Things

05 września 2008

Survivor115, czyli jeszcze jeden raz i kończę

Niech będą przeklęte wielkie lasery oraz chciwość!

Gra nazywa się Survivor115

Zadanie jest "bajecznie proste": zbieraj zielone kwadraciki, unikaj całej reszty. Wykrzykniki dają extra punkty ALE dokładają jakiś przeciwników ponad tych którzy i tak się pojawiają z czasem. I teraz jeden z ciekawszych aspektów gry: trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść. Gdy stwierdzimy, że nasz czas już bliski naduszamy spację i schodzimy w błysku fleszy. Jeśli zostaniemy ubici - nie dostaniemy żadnych punktów. Null, nada, nicziego.
Pojawianie się przeciwników(nie licząc tych extra z !) oraz kwadracików jest powtarzalne tzn. że możemy opracowywać sobie jakąś strategię.

Mój max to ~$9000 byłem w trakcie trzech dużych laserów. Pamiętam połowę zachowań do tego czasu.

UWAGA! To jest cholernie wciągające!

Jeszcze cytat z jednej recenzji genialnie oddający nastrój podczas grania:

(...) every death comes with the knowledge that you could have saved yourself, if you weren't such a greedy, grasping magpie.


Perfekt - Niepokonani ;]

31 sierpnia 2008

tu bi or not tu bi

Jest takie powiedzenie:

Dajcie milionowi małp maszyny do pisania, a w milion lat napiszą dzieła zebrane Szekspira.

Portale najwyraźniej postanowiły sprawdzić tą teorię.

http://www.wp.pl/r/UW159
Pomijając już formę czyli 12 stron z czego 6 to puzzle i dopiero na 7 dowiadujemy się o kogo chodzi.

Na rynku muzycznym pojawiła się właśnie nowa gwiazda. Jest młoda, śliczna i już niedługo będzie na większości list przebojów.
Myślałem, że gwiazdą się zostaje, a nie pojawia. Poza tym "młoda, śliczna" jakby to miało największe znaczenie.

Przyszła gwiazda ma już pewną znaną sobę w rodzinie.
Ma sobie sobę, bo co mam nie mieć.

Dziewczyna rozpoczyna własną właśnie karierę.
Yyy no właśnie.

Ale pamiętajmy, że mając kogoś takiego jak Beyonce u boku, showbiznes nie stanowi już jakiejś szczególnej zagadki.
Sherlock byłby gwiazdą show biznesu, w końcu lubił zagadki.

Poza tym wystarczy na nią spojrzeć, żeby stwierdzić, że z mikrofonem jej do twarzy.
A tutaj mamy mały przebłysk drugiego zajęcia osoby która to pisała - recenzowanie gwiazdek porno.


http://film.wp.pl/idGallery,3591,idPhoto,122800,galeria.html
Dzieckiem jej pierwszego dziecka jest Tito Ortiz, mistrz mieszanych sztuk walki.
Ta dzisiejsza młodzież tak szybko dojrzewa.

A tutaj dowód że tekst newsów jest pisany na gorąco i nie jest chociaż raz powtórnie przeczytany:
http://wiadomosci.o2.pl/?s=257&t=526227
gedia rozegrała się tuż przy schodach prowadzących z hali głównej na perony. Świadkowie mówią, że Tragedia rozegrała się tuż przy schodach prowadzących z hali głównej Dworca Centralnego na perony. Świadkowie mówią, że samobójca oblał się benzyną.
taki megamix: gedia gedia, tra tra, tragedia, świadkowie, gedia, mówią mówią, gedia gedia tra

Niestety, kiedy przyjechał ambulans, było już jednak za późno. Niedługo po przyjeździe ratowników, człowiek zmarł.
A co miał człowiek zrobić jak było już jednak za późno, bo było jednak nie za wcześnie, było?

Czepiam się? No pewnie, ale jednak kiedyś było takich błędów mniej.

07 sierpnia 2008

pakowanie: droga przez mękę

Od razu uprzedzam, że będą bluzgi, narzekanie i whatnot, czyli ogólnie byłem na zakupach. Kurwa.
(tak jestem beznadziejny w tym temacie, nienawidzę tego i dlatego w swej naiwności liczę na przyjazność całej procedury)

Mentalność typu: w gazetę śledzie
Idę do chyba największej księgarni/whateverowni w mieście(Empik przy DC). Nabywam prezent drogą kupna. Chciałbym go zapakować. No i chuj od tego momentu bierze mnie na cel i zaczyna strzelać. Kupiłem na 3cim piętrze, punkt pakowania jest na drugim, wstążeczki o których zaraz są gdzieś tam w sklepie - se poszukaj. A potem kobieta jeszcze ceny nie może wklepać więc się pyta skąd mam tą wstążkę... Stamtąd.
Do wyboru mam trzy papiery. Chujowy, chujowy oraz chujowy. Nie wiem czy to przyczyna czy skutek, ale są darmowe. Żadnych innych nie ma, żadane pieniądze ci tu ich nie kupią, bo ich kurwa nie ma. Wspomniane wstążeczki są wykonane z jakiejś utwardzanej pończochy. No wygląda to tragicznie. Przyznaje się mogłem najpierw sprawdzić, bo tak na szpulce wyglądała niby ok, ale byłem już podkurwiony. Wybieram papier srebrny, bo on się jeszcze jako tako nadaje(chociaż tak naprawdę się nie nadaje). Tak się przynajmniej wydaje, ale on ma napisy i w połączeniu z gównianą wstążka wygląda jak estetyczny ładunek rażący.
I co za ludzie tam pracują. Skoro już znalazłem tą wstążkę, przyniosłem, zapłaciłem za nią to po chuj się mnie kobieta pyta czy wstążka też? Nie, kurwa, wstążkę sobie dookoła wacka zawiążę.
Zapakowany prezent wygląda delikatnie rzecz ujmując źle. W chwili przebłysku myślę, że może w dużym "zajebistym" centrum handlowym(w tej roli Złote Tarasy) będzie coś gdzie można zapakować.

Dream on sucker.
Sklepy oznaczone jako te w których kupujemy potencjalnie prezenty są trzy. W jednym można kupić otwieracz do piwa za 50PLN wykonany przez dzieci na plastyce w jakiejś zapomnianej przez Shivę indyjskiej(hinduskiej?) wiosce(mówcie co chcecie może jestem niedzisiejszy ale jak zobaczyłem cenę coś się we mnie pogięło). W drugim można kupić śpiochy dla dzieci. Do trzeciego nie trafiłem przez jebane schody, ale nawinął się Empik z "działem papierniczym".
Przybory dla artystów itd(chodź wątpię aby ktoś poważny tam kupował tego typu rzeczy). Są tasiemki. Lepsze. Zielone. Jasne, ciemne, chude, grube, ale tylko kurwa zielone. Co za debil o tym zadecydował?! Chyba każdy jak sobie imaginuje przedmiot zapakowany ze wstążką to jest ona czerwona. No a nawet jeśli faktycznie spora(bo nie podejrzewam naprawdę że większa) cześć ma w wyobraźni zieloną to powinien być, uwaga słowo klucz, wybór. No nic zielona, dobierze się jakiś pasujący papier i będzie.
Znaleźliśmy pojemnik z papierem. Tematyka: wzorki z doopy - w sensie co to jest, bo wygląda jak te strony internetowe na których ktoś zwymiotował gify i kolory. O tam jest kolejny pojemnik. Tematyka: jakości szarego papieru do doopy. W taki to można flaszkę zawinąć, bo zapakować cokolwiek będzie trudno - na 100% się podrze. Idziemy w inne miejsce sklepu, bo ktoś właśnie tak fajnie pomyślał żeby te papiery po sklepie rozjebać cobyś musiał pozwiedzać zanim do ciebie dotrze że i tak będzie chujowo. Tematyka kolejnego pojemnika: kwiatki(nie wiem czy wcześniej były w doopie, nie pytam) - dobre ale na bombonierkę dla cioci na imieniny. W jeszcze innym miejscu mamy papier z bolidami formuły 1 - cały jebany pojemnik takich. Kto na kolana Posejdona to wymyślił? Już widzę armie ludzi pakujących najnowszą książkę Grocholi, biografie Marylin Monroe albo dyskografie Radioheada w samochodziki. A papieru w cycki nie ma. W końcu znajduję papier zdaje się że w miarę przyzwoity(wydaje się). Do wyboru do koloru! A dokładniej do czterech kolorów. 3 są z doopy(jak ciężko jest dać zwykłe kolory?) i granatowy. Granatowy z zielonym - zajekurwabiście. Niestety jestem już wkurwiony, nie wiem czy to pot leje mi się po tyłku czy kiszki wykonują dowcip sytuacyjny pt wodospad. Biorę, wychodzę. Będę musiał zapakować sam. I wiadomo jak wyjdzie. I tak - jest mi z tym źle.

Było dobrze, przyszły zmiany
Co komu przeszkadzał poprzedni punkt pakowania w empiku, gdzie wszystko było na miejscu, wybór był duży i dobry, a kobiety które się tym zajmowały wiedziały co robią. Dziś pozostały wspomnienia. Babce obok pakował chłopak(jakkolwiek by to nie brzmiało). Wiecie jak wyglądają bawełniane spodnie po wyjęciu z pralki - no to macie już pojęcie jak wyglądał efekt. Że też to wzięła...

A kto stoi pod latarnią ten dziwka
I wszędzie bierz te jebane paragony. Bo w momencie jak przekraczasz próg sklepu zostajesz automagicznie złodziejem, który akurat nie zdążył jeszcze nic ukraść.
I te bramki piszczą w kółko wkurwiając ludzi. A robią to losowo nie ma chuja. Zawsze tak to wygląda że jest pisk, małe zamieszanie bo nie wiadomo na kogo to piszczało, człowiekowi się robi głupio, gestapowiec podejdzie, przejrzy torbę i paragon po czym puści wolno. Miłego kurwa dnia.

Schody do nieba bram
Poza tym wchodzę głównym wejściem na schody ruchome, które jadą prosto na drugie piętro. WTF?! Normalne są głębiej. Mój błąd - po wejściu powinienem się rozkraczyć i szukać tych właściwych analizując skąd i dokąd biegną, bo przecież nie mogłyby być tam gdzie by się wydawało że powinny.

Empik Cafe
Kawa mrożona(podła swoją droga) za 9pln. Duża za 11. Kto do chuja wacława to ustala?! I to "proszę się zgłosić za 2 minuty". No więc siedzisz jak ten debil, ze słuchawkami wyjętymi bo... nie usłyszysz "proszę!" prosze prosze prosze. Skąd kurwa ja mam wiedzieć czy to już moja kolej czy to może ona będzie miała małe świnki. I skąd oni biorą te słomki. Tną z metra na zapleczu?! Może i jestem za delikutaśny, ale denerwuje mnie taka postrzępiona końcówka. I tu już może się przypieprzam ale po chuj się pyta czy chcę ciastko do kawy. Jakbym chciał to chyba bym zamówił?

Podkurwasumowanie
Nienawidzę zakupów. I to nie chodzi o pieniądze. Co prawda nimi nie sram, ale też kupuję raczej "w zasięgu cenowym". Problem polega na tym, że chcę kupować rzeczy, a nie łazić po sklepach. Jak będę chciał pozwiedzać to pójdę do muzeum lotnictwa kurwa jego mać. Idziesz kupić buty - nie będzie rozmiaru, idzesz kupić spodnie - to się okarze że zapanowała moda na jajościski wytarte na kolanach i ubrudzone gównem z tyłu, zapomnij o zwykłych sztruksowych spodniach, chcesz kupić koszulkę to nie dostaniesz zwykłej, każda musi mieć jakąś kretyńską grafikę albo wstawki w kolorach z doopy, pół sklepu oczywiście musi być zawalone swetrami, którymi ja bym podłogi nie umył, dostępne w jednym chujowym kroju i milionie wzorków z doopy.

Masz paragon?

08 kwietnia 2008

więcej, częściej, głupiej

nie bójcie żaby - jeszcze dycham.
a gdzie się podziewam ostatnimi czasy zaniedbując kolejnego bloga? na innym blogu oczywiście!



ja wiem ja wiem ale "co poradzisz takie miasto". pozdrawiam i zapraszam wszystkich czytelników. głos z sali: wszystkich pięciu?!
przydałby się tu jeszcze jakieś cycki a że mi się szukać nie chce to:

z podziękowaniami dla PiotreX'a

15 marca 2008

+5 do Poprawy Nastroju

sponsorowane by Artur Andrus

Jak dobrze być barankiem
i wstawać sobie rankiem,
i biegać na polankę,
i śpiewać sobie tak:
be be be, kopytka niosą mnie,
be be be, kopytka niosą mnie.
Jak dobrze być barankiem


Gazete lub berecik na ryjek mu dasz
I już się go dzieci przestają bać,
Paskundy Wiolonczelista

Pamiętasz jakeś pasła gąski w parku
I jak rozbiegły Ci się po Lidzbarku
I jak nad ranem
Wróciły same, skubane
Zabierzcie mi Gitare


//upd
Mnie do szczęścia nie potrzeba,
ani igrzysk ani chleba
Piłem w Spale, spałem w Pile

04 lutego 2008

Kwiaty były a kompociku nie ma

No więc stoję w umówionym miejscu. Dokoła sporo ludzi. Każdy na coś lub kogoś czeka, bo to takie właśnie charakterystyczne miejsce do spotkań. I trzymam te tulipany w ręku. Z kwiatami to jest problem, bo człowiek by chciał je dać tak po prostu z samego faktu że jest facetem, a tu oto jest kobieta. A kwiaty pasują do kobiety, toteż. Nie da się tak jednak. Trzeba obliczać gatunki, kolory, okazje. Ale nie o tym. Stoję tak już którąśnastą minutę po czasie i trochę mi się nudzi. Niecierpliwość mam dużą od małego. Żeby jednak jakoś czas zabić to tak dla żartu zaczynam gadać do tych kwiatów, że niby one odpowiadają: "aha, rozumiem. no tak tak. no proszę. o, nawet? yhym. i kompocik był?" W tym miejscu unoszę brwi w geście teatralnego zdziwienia. Wypisz wymaluj emotka. Orientuje się, że co bliżej stojący ludzie na mnie zerkają z minami nietrudnymi do wyobrażenia. Jednym z obserwatorów jest mały chłopczyk, na oko ze 4 lata. Stoi razem z matką, bo kobieta ma już ze 30+ lat, która patrzy się na mnie jakbym co najmniej stał tam nagi z gumowym kurczakiem w ręku. No i ten szkrabol pyta matkę: "A dlaczego ten pan mówi do kwiatków" Kobieta z pełną powagą odpowiada: "Bo ten pan Michaś, jest lekko szurnięty." Mały dalej mi się przygląda to tylko się uśmiecham i wzruszam ramionami. Na szurniętego nie mam rady. Po chwili pojawia się wyczekiwana przeze mnie dziewczyna. Podchodzi szybkim krokiem. Ja uśmiech jak po brzytwie i PLASK! Dostaję z liścia w twarz. Po czym dziewczyna kwiaty bierze i tym samym energicznym krokiem z zaciętą miną odchodzi. Przez chwilkę nie wiem co się stało. Rozmasowuję policzek. Głupio mi jest jakbym faktycznie stał tam, nagi z kurczakiem w ręku. Ludzie się na mnie gapią, coś tam między sobą szepczą. Matka Michasia to już w ogóle patrzy na mnie z taką dezaprobatą, że chyba uznała mnie w myślach za największą świnie, dewianta i alkoholika w jednym. No bo kto dostaje na ulicy w twarz?! Co miałem zrobić. Patrzę na malucha i mówię: "Widzisz Michaś i bądź tu mądry z kobietami. Kwiaty były, a obiadu nie będzie" Puszczam oko i udaje się na najbliższy przystanek.

26 stycznia 2008

Z cyklu "Wszystko po 5 złotych": Tragedie

Tragedia tożsamości
Tak sobie czytam http://tnij.org/appa

Katastrofa samolotu wojskowego w Mirosławcu, w której zginęło 20 lotników - oficerów Wojska Polskiego - głęboko poruszyła wszystkich Polaków - podkreślił Sekretariat Episkopatu Polski w liście kondolencyjnym przesłanym na ręce biskupa polowego WP gen. dyw. Tadeusza Płoskiego.

Wynika z tego że ja, moja rodzina, znajomi i spora cześć internautów nie jesteśmy Polakami. to kim jesteśmy?

Tragedia oczywistości

W liście biskupi napisali, że >>tragedia ta w szczególny i bezpośredni sposób dotknęła rodziny ofiar<<.

Powinni im odesłać ten fragment z dopiskiem "taaa, serio?! no bez jaj"

Tragedia obłudy
Dalej przy temacie http://tnij.org/appc

W związku z katastrofą samolotu wojskowego,(...) stacje telewizyjne i radiowe zmieniły swoje ramówki, ograniczając liczbę programów o charakterze rozrywkowym, komediowym i satyrycznym.

Reklamy na szczęście pozostały.

Tragikomedia

TVN nie wyemituje seriali: "Niania" i "Hela w opałach" oraz programów: "Taniec z gwiazdami", "Szymon Majewski Show", "You can dance - Po prostu tańcz!" i 'Telesklep".

To co oni tam będą puszczać?!
Czytając komentarze przyszło mi jeszcze do głowy, że całą sprawą powinno się zająć ArchiwumX, bo te decyzje dt ramówki podjęły osoby na pewno nie mieszkające w tym kraju, a moim zdaniem w ogóle na tej planecie.

Tragedia zaklęta w liczby
2+2=5 dla odpowiednio dużych wartości dwójki http://tnij.org/appd
Jak dla mnie z ankiety wynika że 80% nie sprząta po swoich pupilach, a te 48% po prostu ma głupi powód.
Żeby nie było - lubię psy. Tyle że moja sympatia kończy się w momencie gdy muszę przejść parę metrów ul.Wilczą czy gdzieś w okolicy, albo gdy jadę do kumpla i nie mogę wysiąść przy osiedlu Zielone Zacisze ze względu na zaminowane chodniki i trawniki, w końcu zupełny brak sympatii obserwuję u siebie na wiosnę gdy przechodzę koło polanki i atakuje mnie stamtąd taki smród że mógłbym zgłosić na policji pobicie. I jeszcze się tam dzieciaki bawią.
Od razu odpowiadam na pytanie "to co my właściciele psów mamy zrobić?" : mogę wam pożyczyć sznur od żelazka, taki gruby.

Jakaśtam tragedia
Tak na deser http://tnij.org/appf

(w USA) Nauczycielka uprawiała seks z 14-letnią uczennicą
Za sam gwałt grozi jej do 10 lat więzienia.

Została oskarżona jeszcze z innych paragrafów i to w dwóch stanach - wyrok będzie pewnie wysoki.
U nas żeby dostać taki to po wszystkim musiałaby ją pokroić, zjeść, a następnie ponownie zgwałcić i to ze szczególnym okrucieństwem.

Podsumować mogę tylko cytatem ze skeczu KMN - Listonosz:

Ten kraj zdycha w oczach

19 stycznia 2008

Do przodu mknij

Kabaret Moralnego Niepokoju - Bee Gees



I możemy w takim stanie opierając się o ścianę, wszędzie dojść, wszędzie zajść.

Nie oglądaj się za siebie bo Ci z przodu ktoś przyjebie, tak mawiał mój z Radomia wuj.

Więc się ucieczką ratujmy prędko w przód, ratujmy w przóóóóód.

No kurwa Ciebie mać

03 stycznia 2008

Jestem liberałem ;) ...And Justice for All

Zgodnie z wynikami najszybszego quizu politycznego (określającego przynależność polityczną(do politycznych ideologi?)) jestem liberałem.
Będąc wielki nieznawcą tematu domyślam się że pytania są tendencyjne.

A druga sprawa o której chciałem napomknąć to idea bookrossingu reprezentowana m.in. przez serwis bookcrossing.pl czy podaj.net. W skrócie ludzie wymieniają się książkami ewentualnie zostawiają je w umówionych miejscach gdzie każdy może sobie przyjść, książkę wziąć i dokonać intelektualnej konsumpcji. Dłuższy opis. Fajność pierwszego serwisu polega na tym że możemy śledzić losy naszej książki. Ludzie co prawda straszliwie omójtyboże zabiegani i na nic czasu nie mają, a co dopiero na jakieś tam książki noale. Język ubożeje. Komunikacja ubożeje. Niektórzy nawet nie mają czasu powiedzieć narazie. Społeczeństwa upadają. Cywilizacja upada. !.
Pójdę pooglądać królika bugsa(kurwa że go tak namiętnie wycinają z netu, jakby im to realną szkodę robiło, banda kretynów w krawatach).

I jeszcze na koniec looknijcie cover Running Up the Hill w wykonaniu Within Temptation

cya, na pohybel skórwysynom.

//edit
link do quiz'u

21 grudnia 2007

Jeff Dunham Achmed's "Jingle Bombs"

Ahmed ulubiony terrorysta internetu(czy raczej Achmed) śpiewa swoją wersje kolędy Jingle Bells.

10 grudnia 2007

Mam i ja

Pokolenia są różne. Na PokolenieX Coupland'a się nie łapie, pokolenie Dżej Pi Tfu nigdy nie istniało, pokolenie łysych - no dzieli mnie od nich jakieś 30?cm[...]. Ale ale. Podczas rozmowy z sis ostatnio doznałem lingwistycznego/semantycznego/pfff objawienia(again!): należę do Pokolenie Pierdolenie. Każdy kogoś pierdoli, albo o czymś albo coś. Pierdolą znajomi, rodzina, para w autobusie, w tv pierdolą i w radio. Że w reklamach pierdolą to wiedza powszechna. Każdy coś kiedyś spierdolił. Takie z nas? porno pokolenie. Tylko właśnie porno w tym pokoleniu cienkie. Za dużo silikonu, za mało seksu.

A tak w ogóle to w ramach filantropijnej/altruistycznej/no_że_nie_płatnej niestety reklamy polecam wszystkim miłośnikom czekolady z miętowym nadzieniem czekoladki After Eight. A teraz oddam się jedzeniu jednej... no może dwóch. (Bo jakbyście nie wiedzieli moja najnowsza teoria z zakresu psychologii wymyślanej mówi: czekolada zbawieniem ludzkości)

...i do zobaczenia w notce o tym że "to se ne vrati pane havranek" czy jak wolicie "Nigdy nie bedzie takiego lata"

08 grudnia 2007

Objawienie

Warning! so called post z dupy
"Po długim i dogłębnym procesie tentegowania w głowie..." Ma 1:14:45-47
Dokonałem pewnego odkrycia i w związku z tym mam dla was dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra wiadomość to taka, że wiem gdzie są klucze do raju, tego takiego wiecie Eden, drzewka i unlimited klocki Lego. Zła jest taka, że te klucze znajdują się w niebie. Do biegu, gotowi, kurwa mać.

Sidenote: Google nie ma nic ciekawego dla zapytania 'tits revelation'. Czemu pojąć nie mogę, przecież cycki są rewelacyjne... Cóż widać otarłem się o granice poznania.

04 grudnia 2007

Odkrycie w kroku

Tak szybko tylko i króciutko chciałem się z wami podzielić moim najnowszym odkryciem językowym. Wierzcie lub nie ale istnieje w polskim słowniku takie coś jak:

majtadały

Pochodna majtasów i gaci.

03 grudnia 2007

Byle do wiosny

Za oknem szaro buro to sobie chociaż posłuchajcie, się pouśmiechajcie.



A tak w ogóle to jest cała masa mp3 kabaretu Potem na ich stronie, które oczywiście polecam. Jest min klasyka - Muchom Nie

02 grudnia 2007

Śniadanko z Marsjanina na ostro

Do przygoowania Marsjanina na ostro potrzebne będą:

  • 2 jajka
  • 1-2 łyżeczki estragonu
  • 1-2 łyżeczki słodkiej papryki
  • 8 sucharów (takich wiecie)
  • 1 opakowanie Hirtenkäse Chili firmy DANGOLD (czy inne podobne==feta w kosteczkach+drobno pokrojona ostra papryczka+czerwona oleisto-przyprawowa maź)
  • 1 duża sałata pekińska

Pekińską pokroić do jakiejs sporej miski. Kosteczki fety(w opakowaniu) rozdrobnić widelcem do uzyskania takiej +- papki(bo tam olej jest to się taka zrobi). Wymieszać powyższe razem i zakrzyknąć: uhoo mamy sałątkę! Uwaga: Sałatka będzie ostra. Że nawet bardzo. Jedynym pomysłem na złagodzenie tego tak na szybko co mi do łba przychodzi to pomidory. Jeśli podczas konsumpcji zaczną wam się rozpuszczać gałki oczne sytuacje można ratować mlekiem bądź ssaniem chleba białego.
Jajka umyć. Jak ktoś ma cycki też może. Rozbełtać w jakimś głębokim talerzu czy innej miseczce o +- płaskim dnie. Dodać estragon i paprykę. Dokładnie wymieszać. Na patelni rozgrzać olej. Następnie każdego sucharka z lewa i prawa miziamy w jajku i na patelnie siup. To się będzie szybko smażyć więc miejcie baczenie. Jak tylko się lekko zrobi miękki to na drugą stronę bydlaka. Można zrobić je na blado, można mocniej zbrązowić(deko inny smak - też pysznie). Dalej następuje konsumpcja, palenie w gębie oraz zadowolenie z postępującym najedzeniem.

Alternatywa sałatki ala wiosenny nagusek: kilka pomidorów pokrojonych w ćwiartki czy tam ósemki(nie plasterki czy jakieś takie bo się rozciapcia), główka sałaty, kilka ząbków czosnku(to jest istotny składnik - nie żałować, sugeruje raczej rozgnieść niż pokroić). Bez przypraw i sosów/dodatków, bo to w końcu nudysta, ale gwarantuje wam że to się świetnie komponuje z tymi sucharami.

I ten tego smacznego.

29 listopada 2007

Lęk Pierwotny

uwaga uwaga nadchodzi szuflada!
tylko dla ludzi zainteresowanych pisarzeniem


Blinded by the Light
Originally uploaded by Thomas Hawk.



Stoimy na balkonie. W rękach kieliszki z szampanem odbijają światło z pokoju. Gasnące złote lampiony.
Jest taka piękna. Burza czarnych loków spływa na jej ramiona. Idealna wieczorowa suknia otula ją jak tajemnica i tak jak ona kusi. Uwielbiam w niej to że śmieją się jej oczy kiedy usta się śmieją. Rzadkość. Wygląda wtedy zniewalająco uroczo. Od dawna muszę się starać by szaleńczo się w niej nie zakochać, bo jest dla mnie bosko niedostępna.
- Na wystawie zwróciłam uwagę na Twoje oczy.
Miasto pod nami rozświetlone milionami drobinek i wstęg światła. Gorączkowo żarzący się punkt na płótnie czerni. Biel jest nudna.
- Na moje oczy? Co z nimi?
- Znaczy zwróciłam uwagę już wcześniej, ale teraz był dobry kontrast. Uśmiechałeś się, rozmawiałeś a jednak...
- A jednak... - uśmiech. Patrze w te jej nieskończenie głębokie oczy i boję się oskarżeń których nazwać jeszcze nie umiem, ale które zaraz napłyną. Głupie.
- Mimo całego tego blasku w oczach był smutek. Znaczy nie cały czas. Taki przebłysk czy raczej przemykający cień.
- Wszyscy mamy swoje zmartwienia. Przygotowania były męczące.
- Nie mam prawa Cię o to prosić bo to osobista rzecz. Mocno osobista. - unikam jej wzroku patrząc na miasto. Milion oczu bacznie mi się przygląda. - Powiedz mi o czymś co jest tu w środku, w Tobie. O czymś czego nie można zobaczyć na Twoich zdjęciach, czego nie pokazujesz a ukrywasz.
Zuchwała prośba od właściwie obcej osoby. Ale ona dobrze wie że nie odmówię. Policzmy to jako średniej wielkości grzeszek.
- Lęk pierwotny. - rzucam w miasto i spoglądam na nią. Chcę by odwróciła wzrok. - Panicznie boję się nie istnieć. Przeraża mnie idea, iż nie mógłbym wydobyć z siebie żadnej myśli. Od dawana chodzi mi po głowie, że może po śmierci jest tak jakby ktoś wyciągnął wtyczkę z kontaktu. Pstryk i nie ma cię. I już nigdy nie będzie. - Mimo całej tej emitowanej w nocne niebo energii miasto po zmroku jest zimne. Z ludźmi czy bez. - I wszystko co robię, całe to moje tworzenie jest naiwną próbą pozyskania wieczności. Wymyśliłem sobie że może jeśli wystarczająco dużo osób mnie zapamięta i będzie wspominać przetrwam jakoś. Mój duch zawiśnie i nie rozmyje się w pustce jak farba plakatowa. Że moje istnienie nie wyblaknie i że, choćby może, powrócę w ciele swojego wnuka czy jakiejkolwiek innej osoby której rodzice o mnie pamiętali. I znów będę.
Spoglądam na nią. Patrzy na mnie z lekko rozchylonymi ustami. Żadnych mrocznych sekretów. Czy jest zawiedziona? Opuszczam wzrok na kieliszek.
- Wybacz że to taki banał. Nic takiego. Ot chłopiec który w ciepłą sierpniową noc spojrzał w czyste bezchmurne niebo usiane gwiazdami i przeraził się tym ogromem. Ledwie próba wyobrażenia sobie tego, ogarnięcia sprowadziła na mózg burze ognia. Chciałbym aby ktoś przyszedł pogładził chłodną dłonią rozpalone neurony i powiedział że wszystko będzie dobrze. Żebym tej osobie uwierzył. Ale nie ma takich dłoni ani takich słów. I to właśnie mnie czasem smuci. Smuci tak bardzo iż cień tego przysłania blask pijanych radością oczu. Myślę że bóg też tak czasem ma. To jedyne, chodź marne, pocieszenie jakie mam.
- Przepraszam nie powinnam. Pójdę już.
Gdzieś pod nami policyjny radiowóz przejeżdża na sygnale. Jestem jej wdzięczny za taką odpowiedź.
- Nie wygłupiaj się. Chodź, puszczę Claptona i zatańczymy.
Nie może odmówić. Doliczcie mi to do rachunku.

27 listopada 2007

Filmowy koniec roku

American Gangster
Historia śledztwa dotyczącego przemytu heroiny oraz postaci która z nałogu zrobiła pełnoprawny biznes.
Oczekiwania miałem duże, a to ze względu na osobę grającą główną postać - Denzel'a Washington'a, którego od czasu Stanu Oblężenia uwielbiam. Film miał być chyba mieszanką Blow, Donnie Brasco oraz Scarface. Niestety daleko mu do tych hitów. Jest trochę drętwo. Postać prowadzącego śledztwo agenta jest jakaś sztuczna. Próby dodania jej głębi poprzez problemy rodzinne czy kumplowanie się z drobnymi przestępcami wyszły zupełnie nieautentycznie. Czuć że zostały doklejone na siłę. Jakoś nie widać tego zatracenia się w pracy które to świetnie można zobaczyć w Dzień Próby czy Twardy Glina. Główna postać też nie jest szczególnie jaskrawa. Mało się z nią dzieje. Denzel się starał ale scenarzyści nie dali mu możliwości zbudowania ciekawej kreacji. "Coś się dzieje" gdy Denzel się wkurza i spuszcza komuś lanie. To nie ma być film akcji ale jednak jest tego za mało. Akcje są co prawda dosyć ostre ale przeplecione z niemal senną atmosferą śledztwa czy życia Franka Lucasa.
W sumie film nie jest zły. Co prawa wizyta w kinie jest na granicy opłacalności i bardzo pomaga jeśli ktoś lubi Washingtona oraz tego typu klimaty. Stosując skale do 5 dałbym temu filmowi 3 może 3.5 gwiazdki.


Wpadka
Gdy zderzają się dwa światy różne rzeczy dziać się mogą. Ludzie się zakochują i takie tam. Historia pewnej łóżkowej wpadki a właściwie jej konsekwencji. Dziewięciomiesięcznej konsekwencji.
Wpadka to zabawna komedia z morałem? Z jednej strony romantycznie z drugiej american pie. Parę śmiesznych momentów oraz jakoś tak przeciągnięta końcówka. Bo przecież wiadomo jaki będzie finał więc po co zwlekać? Moim zdaniem jest to dobry film w swojej kategorii w sam raz na jakieś leniwe popołudnie. Niech będzie że dam 3.5 gwiazdki.





Resident Evil 3: Extinction
Oj czekałem na ten film. Jedynka jest jednym z moich ulubionych all time. Milla kopiąca tyłki zombiakom. Czego człowiek może chcieć więcej od kina akcji. Jeśli idzie o najnowszą(ostatnią?) cześć to jest bardzo dobrze. W ogóle jeśli idzie o trylogie to imho jest to najlepsza trzecia część. A ciężko zrobić już sequel
aby nie wiało komercją. Zagłada sprawdza się świetnie jako zamknięcie cyklu oraz jako osobny film. Co prawda spotyka się tu kilka wątków, więc momentami można odnieść lekkie wrażenie przeciągania, ale z drugiej strony film nie mógłby się składać tylko ze scen w których Alice(główna postać) kopie, obcina albo odstrzeliwuje czyjś łeb. No dobrze - mógłby ale nie wszyscy by to zrozumieli :) Fabularnie całość trzyma się kupy, chodź końcówka wyszła trochę śmiesznie. No ale ciężko wybrnąć z totalnej zagłady świata nie popadając w banał, right? Jeśli widzieliście Armageddon, Dzień zagłady czy Dzień Niepodległości to przyznacie mi racje. Co do scen akcji zarzutów nie mam. Może trochę za mało strzelania seriami do czego cykl jak i gatunek nas przyzwyczaił ;) Milla sporo skacze, walczy maczetami i robi wkurzone miny. Nawet hakuje satelitę na odległość. Jest kilka śmiesznych tekstów, tych co to stają się kultowe jak "J.D., we got a survivor!" z pierwszej części. Całość świetnie kompletuje bardzo dobrze dobrana ścieżka dźwiękowa, ale to już Residentowy standard.
Podsumowując jako fan serii, gatunku oraz zombiaków daje mocne 4 gwiazdki i polecam wybrać się do kina.

BloodRayne II: Deliverance
A big no no. Do kin to to raczej nie wejdzie. I dobrze. Reżyserem tak jak poprzednio jest Uwe Boll - to jest gwarancja niskiej jakości sama w sobie. Ot nasza dzielna Rayne(tym razem w tej roli ciekawsza aktorka) pojawia się na Dzikim Zachodzie aby skopać tyłki wampirzej bandzie Billy'ego The Kid'a. Niestety kopania jest mało, wampirzego klimatu w ogóle. Nie myślałem że to powiem ale w porównaniu jedynka jest bardziej miodna. Tam mimo wszystko coś się dzieje i jest jako taki klimat. Tutaj jest naprawdę sennie i nudno. Aczkolwiek mogło być gorzej. Aktorzy mogli to zagrać lepiej, scenariusz od bidy mógłby oblecieć. Niestety reżyseria i zdjęcia leżą po całości. Nie ma jednej ciekawie skręconej sceny.
Dam 2 gwiazdki bo widziałem gorsze rzeczy.
Tak na boku czy wampirze kino się już skończyło? Czy nie zobaczymy już niczego w klasie Wywiadu z Wampirem, Underworld'a czy
Zagadki nieśmiertelności? (niby pojawiają się ciekawe pomysły jak w Nienasyceni czy Istota Doskonała ale wykonanie marniutkie)


Motel
Co prawda trochę spóźnione noale. Film z serii boimy się bardzo. Ot straszak jakich wiele. Tyle że całkiem dobrze zrobiony. Właściwie nie wieje nudą i jest nawet bardziej strasznie niż śmiesznie. Niestety fabuła jest raczej banalna. Ot rozwodzącej się parze nawalił samochód po środku zadupia. Zatrzymują się w motelu który jest przyjazny inaczej. Bez drugiego dna z przewidywalnym zakończeniem. Jednak nie usypiamy więc jako straszak w jakimś nockowym ciągu może być i daje mu 3 gwiazdki. Na boku dodam iż podszedłem z dystansem do Luke'a Wilson'a(główny bohater) i pewnie filmu bym nie obejrzał gdyby nie Kate Beckinsale którą to bardzo bardzo lubię. Obiekcje okazały się nie słusznie bo z Luka całkiem do rzeczy aktor.


War
Wojna azjatyckich mafii. Tajemniczy zabójca oraz agent FBI który chce pomścić śmierć swojego przyjaciela. Film akcji momentami nieco zbyt wolny ale nadrabiający scenami walki itp. Całość ogląda się w miarę płynnie. Dwóch dobrych aktorów Jet Li oraz
Jason Statham(jeden z moich ulubionych - dlaczego to on nie zagrał w ekranizacji Hitmana?!?!). Fabuła nawet wciąga. Kultowych scen czy tekstów nie stwierdzono. Czasem dialogi czy sceny są lekko sztampowe, przekoloryzowane. Szkoda że właśnie nie wybrano komiksowej konwencji, bo myślę że zrobiło by to dla filmu dobrze. Generalnie do obejrzenia, ale raczej na dvd niż w kinie. Daje 3.5 gwiazdki.



1408
Jest sobie hotel a w nim taki pokój do którego lepiej nie wchodzić. Ale filmu by nie było gdyby bohater nie postanowił sprawdzić wszystkiego na własnej skórze. I sprawdził na skórze i umyśle. John'a Cusack'a lubię i myślę że byłby to świetny aktor gdyby tylko dostawał odpowiednie role. W roli Mike'a Enslin'a pisarzyny ze smutną przeszłością John się sprawdza. Tyle że film troszeczkę nie wyrabia. Oczywiście jest to dobry, fajnie zakręcony straszak. Jednak za mało się w nim dzieje a samym osobistym piekłem imho filmu się wypełnić nie da. Skręcone to jest właściwie bez zrzutu chodź jak mówię przydałaby się większa... różnorodność. Oczywiście napięcie jest budowane, są niby jakieś delikatne zwroty i całość się jakoś toczy ale to za mało. I mimo że generalnie strasznie, momentami może być nie tyle nudno co monotonnie. W sumie film nie jest zły. Przyznaje że ja nie jestem jakimś szalonym zwolennikiem filmów w których bohater skrada się przez pokój przy narastającej smyczkowej muzyce by wypadł na niego jakiś trup z szafy albo w ostatniej chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Nie ziewałem, czasu za stracony nie uważam ale do kina to bym chyba na to nie poszedł. Dałbym 3 ale za nieoczywiste zakończenie i tych parę podskoków na krześle daje 3.5 gwiazdki czy jakby to powiedział głównych bohater 3.5 czaszki.

To by było tyle na tą chwilę. Na co czekam/zamierzam soon zobaczyć:


przydałaby się usługa w której możnaby szybciej trzaskać takie listy, a filmweb śpi...