23 kwietnia 2007

Kłamstwa i złudzenia odcinek 302

Sell, and I'll sell your memories
For fifteen pounds per year
But just the good days
Muse - TSP

Znowu mi się wydawało. Znów żłopałem złudzenia. Ale czy nie wszystkim nam się czasem wydaje? Czy nie wszyscy czasem kłamią? Grunt żeby to były nasze kłamstwa i złudzenia. Bo pewna jest tylko własna śmierć.

Nic tak nie poprawia wizerunku faceta w oczach kobiety jak spuszczenie wpierdol innemu.
W niektórych związkach kobieta jest przedłużeniem penisa. O dziwo kobieta też na tym korzysta.
Jeśli o poranku naszła Cię myśl, że znasz swoją kobietę to wczoraj ożeniłeś się z wyśmienitą oszustką.
Idealni faceci nie mają szans u kobiet, bo one nie miałyby co w takich zmieniać.
W krajach europy wschodniej może chleb i wódka są tańsze, ale diamenty są drogie jak wszędzie.
Rosyjskie wesele to takie polskie wesele tyle że wszystko jest bardziej.
Po jednym dniu picia jesteś zadowolony. Po dwóch zmęczony. Po trzech masz już tylko ochotę na więcej.
Zazdrość w związkach odgrywa dla kobiet szczególną rolę => nie ma czegoś takiego jak kobieta która nie zazdrości, a zazdrość faceta jest dla kobiet niemalże afrodyzjakiem.
Facet gdy skupi uwagę na kobiecie może dokonać dla niej wielu rzeczy. Problem polega na tym że faceci mają podzielną uwagę.
Czas w którym para ma ochotę wszędzie się całować to jeden z najpiękniejszych okresów związku. Niestety to również jeden z tych okresów kiedy najłatwiej związek zakończyć albo pomylić partnera.
Nie rozumiem kobiet na okrągło noszących ciemne okulary. To tak jakby nosić pierścionek z brylantem kamieniem do dołu. Może takie kobiety są smutne.
Jeśli kobieta się prawie w ogóle nie uśmiecha znaczy że jest nieszczęśliwa ze swoim facetem. Jeśli się śmieje cały czas jest stuknięta.
Dzieci są dla kobiet jak biżuteria. Dodają im blasku.
Jeśli matkę Polkę nazwiemy lwicą to matkę Rosjankę trzeba nazwać smoczycą.
Faceci mordują z dwóch powodów. Jednym z nich są kobiety. Drugiego ludzkość nie zna.
Pomiędzy kobiecą fryzurą a jej związkami z mężczyznami jest jakaś zależność. Einstein też nie wiedział jaka. Jedno jest pewne kobiety nie zmieniają fryzur tylko dla swojego faceta. Może kobieta często zmieniająca fryzury manifestuje tym chęć zmian w swoim związku. A może to modelka.
Faceci z zarostem są cienkimi kochankami. Z drugiej strony ci zawsze idealnie ogoleni to mogą być maminsynki i/lub pantoflarze.
W zachodach słońca dla kobiet ważny jest facet obok.
Istnieją kobiety potrafiące autentycznie włączyć się w hobby swojego faceta. Gdzieś... podobno... Tak samo jak istnieją faceci którzy byliby z tego zadowoleni.
Jeśli kobieta myśli że po ślubie facetowi spada zainteresowanie innymi kobietami to znaczy że jest głupia i/lub naiwna.
Jeśli facet ma sztywne zasady i dla nikogo ich nie zmienia jest 100% pewne że kiedyś pozna kobietę która tą zasadę w nim zmieni.
Małe rzeczy mogą znaczyć dla kobiet dużo. Rzeczy wielkie znaczą dla nich jeszcze więcej.
Za porównanie kobiety do pięknej znanej aktorki obrywa się tak samo jak za porównanie jej do szafy czterodrzwiowej.
Nigdy nie należy odmawiać sobie widoku pięknej kobiety. No chyba że w tym samym kadrze mieści się jej facet w którym rozpoznajesz szefa miejscowego gangu.
Każda kobieta ma supermoc zsyłania na faceta huraganu.
Trochę alkoholu zmniejsza trzęsienie rąk i uspokaja oddech. Duża ilość też.
Jeśli wstałeś rano i przy porannej kawie naszła cię myśl że znasz życie, umarłeś tydzień temu.
Nic tak nie ściąga uwagi ludzi jak policjanci kręcący się przy lesie. Nic poza nagą kobietą kręcącą się przy lesie.
Siatka zardzewiała to taki sam problem jak nie zardzewiała. Dziwne ale prawdziwe.
Przeszkody terenowe typu rów, jezioro, drzewa są dwa razy trudniejsze do pokonania w nocy. Bo ich nie widać.
Pijący facet doskonale wie gdzie leży granica jego wytrzymałości. I bacznie się jej przygląda we wstecznym lusterku. Ale tylko przez chwilę.
Nawet stado lwów musi się natrudzić żeby zabić słonia. To co dopiero stado ludzi.
Są kobiety które kochają łajdaków. Są mężczyźni którzy kochają dziwki.
"Najlepsze rzeczy są za darmo" - kobiety są tak zbudowane genetycznie że nie potrafią przekonująco wymówić tego zdania.
W grupie facetów pojawiają się myśli że mogliby zatrzymać tramwaj. W grupie pijanych facetów pojawiają się inicjatywy by to zrobić.
Wielka sztuką jest nauczyć się czytać kobiece spojrzenia. Nauczyć się czytać kobiece uśmiechy jest rzeczą niemożliwą.
Im bliżej przysuniesz nos do brudnych pieniędzy tym mniej śmierdzą.
Jeśli myślisz że żałosny jest widok zalanego bełkoczącego zataczającego się faceta to jeszcze nie widziałeś zalanej kobiety.
Prawdziwa miłość zaczyna się tam gdzie kończą się oczekiwania.

Jest taka choroba która powoduje że organizm starzeje się w bardzo szybkim tempie. Takie życie na fast forward.
I gdy stoję pośrodku niczego, długo nikogo dookoła, niczyjej myśli, gdy patrze w wielkie niebo i czuje jaką drobiną w tej ogromnej zimnej pustce kosmosu jestem, mam wrażenie, lodowate ukłucie, taka ciężkość, że może moja dusza cierpi na taką chorobę. Ale może to tylko cisza przytłacza.
A gdy wracam do, mam nadzieję że zastanę tam już inną osobę. Ale to zawsze jest ta sama morda. I kocham ją, bo to moja morda. Wiem że gdy przyjdzie mi kiedyś zdechnąć pośród tej hałaśliwej pustki i jej miliona spojrzeń, będę miał szansę trafić do nieba, bo śmierć nie pomyli mnie z kimś innym i moich grzechów z czyimiś.
I kiedy mknę lekko odurzony do czy poza, tak jak to mknąć od zawsze lubiliśmy razem, jedno pytanie stale szaleńczo w myślach mi się kołacze: kim jesteś?
Nigdy nie dostanę odpowiedzi, bo może żywi nie mogą jej poznać lub zrozumieć, albo może zwyczajnie boje się ją usłyszeć. Ale kiedyś Ona przyjdzie do mnie czy będę chcieć jej czy nie i otuli sobą. Wtedy zasnę tam. Nareszcie.
Chciałbym w życiu wieczności podprowadzić parę sekund by na chwilę przed kurtyną rzucić w publiczność: wy mnie też pocałujcie w dupę. Twice.

dedykuję tę notkę Natalii

ps: bogom dzięki że wystarczy odrobina chemii by wywołać uśmiech :)

20 marca 2007

leżeć w trawie, patrzeć w chmury, wierzyć w bogów

greetings devils leading us to chaos and evil tyranny. Anyway, I need some advice on how i can dynamically load the images from a database

Notka "trochę o niczym" toteż nie wiedziałem jak zacząć. Cytat, jeden z moich ulubionych, pochodzi z forum community Flash Devils. Trochę branżowy, ale co ja poradzę że taki nieelokwentny jestem..
So czytałem dziś dzisiaj artykuł na o2 Sekta czy religia? traktujący o ruchach? religii? neopogan. I już dygresja. Wkurwiają mnie ludzie którzy są nieświadomi swoich działań. Bo jak inaczej nazwać człowieka który wchodzi na portal horyzontalny i oczekuje jakiś naukowych artykułów z bibliografią dłuższą od tekstu właściwego. Przecież to oczywiste, że artykuł będzie ogólny, ba że będą uproszczenia czy pewne aspekty spłycone. Jego rola przecież jest raczej informacyjna niż naukowa. Jak ktoś się tematem zainteresuje to google w dłoń i dalej jazda. Tyle o idiotach w tym akapicie.
Co do samego tekstu to IMHO jest ok. Nie mam szalonej wiedzy a ten temat. Teraz choćby liznąłem. I to jest plus. Spodobało mi się jedno zdanie:

Ostatecznym celem wędrówki słowiańskiej duszy, czyli weli, jest mityczna kraina wiecznej szczęśliwości Nawia.

Fajnie że mamy swoje własne słowiańskie ("polskie też" znaczy niejako) niebo ;)
O samej religii też nie ma co pisać. Na pewno jest luźniejsza i em... dobrego słowa chyba i tak nie znajdę... zgodniejsza z naturą ludzką w porównaniu taką chrześcijańską. Tyle że tak czy siak to religia i jako takiej używać jej zamiaru nie mam. Religie są nieużyteczne i nie user friendly. Nie ludzkie są. Ale to osobny temat rzeka.

To co natomiast warte jest wspomnienia to komentarz pierwszy pod artykułem popełniony przez niejakiego polihistora (że się niby zna na historii wszelakiej? musi jakiś 100dent). Wiem że jest prawdopodobnie napisany dla hecy, ale i przecież nie poszedłem do komentarzy po nic innego :)

Sekta. Organizacje, które promują "neopogaństwo", "religie naturalne", powrót do wierzeń dawnych ludów zamieszkujących Europę jest sekciarska: robią ludziom wodę z mózgu twierdząc, że to takie "naturalne", "niewymuszone" i nawet (sic!) zgodne z doktryną kościoła katolickiego (jak sugeruje się w artykule).

To brednia! Dla tych, co nie wiedzą: jeżeli będziecie uczestniczyli w takich praktykach, to wyłączacie się z kościoła katolickiego.

Uuua i co należy się bać? Aż dziw że nie pojawiło się "herezja!". Pomijam już kwestie tego że zawsze się można nawrócić. No chyba że mamy do czynienia z "prawdziwym polskim katolikiem"(tm) którzy to się objawiają czasem pełni miłosierdzia słowami "kto nie uznaje słów Pisma Świętego ten nie jest godny aby żyć" Tak jakby samo uczestnictwo w kościele dawało zbawienie.

Going to church doesn't make you a Christian any more than standing in a garage makes you a car.

No ale jedziemy dalej...

Poza tym, nie można powiedzieć, że każdy człowiek może sam ustalać sobie moralność, zasady postępowania. To nonsens i utopia.

No tak zdecydowanie lepiej jest jak ktoś za nas to wszystko ustali. Nie ważne jakie. Nie zrozumcie mnie źle (chodź ponoć ciężko nie ulec tej pokusie) nie jestem za jakąś anarchią czy coś. Ale stado to dla mnie może być owiec, nie ludzi. Chodź z drugiej strony wśród tych drugich baranów nie brakuje...

Bardzo niedobre jest też mieszanie kultury z religią. To są dwie różne rzeczy.

Właściwie to chyba bez komentarza. Dla mnie realnie przykre jest że niektórzy widzą religię jako wiarę. Inną kwestią jest np. mój podziw dla ortodoksyjnych Żydów, ale to temat na kiedy indziej.

Zacieranie tej różnicy to typowe pranie mózgu.

Nie wiem czy nie odpowiada się cytatem na cytat ale jak nawet...

Religia to opium dla mas.


Wstyd, że w kraju, w którym większość populacji identyfikuje się z chrześcijaństwem, pisuje się takie niedoinformowane i stronnicze artykuły, które osobom nie obznajomionym z dziedziną robią wodę z mózgu.

Inna sprawa to się identyfikować inna sprawa być. Inna sprawa to 90+% polaków deklarujących się jako katolicy, a inna to frekwencja na poziomie 60%. I mówimy tutaj o religii nie o wierze.

Bardzo nieładnie. Przydałoby się więcej dziennikarskiej rzetelności.

To już w ogóle żenada. Szkoda że nie napisał/ła "nie ładny pancio dziennikarzyk, trzeba w pupkę zbić".

Trzeba by kiedyś naskrobać jakiś dłuższy i dadzą bogowie głębszy tekst o religii, wierze i tych sprawach widzianych czy raczej podglądanych z mojej perspektywy. Tyle że to dosyć grząski temat nawet jak na moje świńskie kopyta.

Dla tych co jakimś cudem dobrnęli aż tutaj wyjaśniam że tekst był kolejnym upływem frustracji na komentarze "ala onet". Chodź może nie frustracji co rozbawienia.
Inny sampel. Jak niektórzy wiedzą jestem wiernym czytelnikiem Pudelka od samego jego początku i będę bezapelacyjnie do samego końca... Powiem więcej "Czytam pudelka bo lubię". Może i Freud by miał coś do powiedzenai na ten temat, ale kurde zmarło mu się, a nawet gdyby to who cares. Perełka pochodzi z artykułu/notki Fergie w Polsce, traktującym o wizycie wokalistki Black Eyed Peas w Polsce/programie Jak Oni Śpiewają. Oczywiście jest tam zdjęcie Kasi Cichopek (dla niewtajemniczonych to właścicielka tych wielkich cycków, które są dodatkiem dla prowadzącego Krzysztofa Ibisza, mogliście nie zauważyć bo widać jej zazwyczaj tylko połowę) które to delikatnie rzecz ujmując wyszło dziwnie łamane na śmiesznie. Nie wdając się w dywagacje z profesorem Bethe'm nt fizyki kwantowej powiem krótko że świat już jest tak zbudowany że bez echa w komentarzach ów fakt istnieć długo nie mógł:

cichopkowa to świniaaa nie lubie jej !! za przeproszeniem

Ja wiem że może to nie każdego śmieszy, ale uwierzcie mi ze po kilku takich postach, jak się wczujecie w ten klimat newsów z życia celebrities jest to rozbrajające. Nawet kurwa bardzo ;] za przeproszeniem. Tak przy okazji to trzeba powiedzieć że Kasia jednak się nie bardzo nadaje na twarz do telewizji. Coś jest w niej takiego, że za długo patrzeć na nią nie można. Może jest za słodka? Zawsze uśmiechnięta, zawsze z błyszczącymi oczkami, no i jeszcze inne atuty. Aż się człowiek zastanawia"coś jest z nią nie teges". A przecież najwyraźniej bogowie przeznaczyli ją do innych rzeczy.
Tak. Komentarze to jedna z tych moich małych codziennych radości. Takich może i bardzo moich, ale przynajmniej zaczynam dzień z podwyższonym poziomem radości w żyłach.

Że notka jest o niczym?! Przeczytaj nazwę bloga... jeszcze jakieś pytania? No to cytat na koniec

maciej@...: (01:48)
ayt?
dxOne: (01:49)
si
maciej@...: (01:49)
wkurwiają mnie ludzie...
dxOne: (01:49)
nuke'em
maciej@...: (01:49)
przewaznie tacy, ktorzy nie maja nic do powiedzenia.
dxOne: (01:50)
no i...
maciej@...: (01:50)
nic
(01:50)
:)
(01:50)
tak sobie chcialem sie wygadac

I tak sobie postanowiłem, że ugnę się pod presją blogoszmery i będę szedł w stronę so called bloga tematycznego, a właściwie blogaska tematycznego. Toteż będę się starał żeby w notkach było więcej cycków oraz "śmiesznych" cytatów.

PS: i tak, powinnobyc jakieś zdjęcie do notki ale ciężko było znaleźć coś co mieszałoby bogów, cycki i Katarzynę Cichopek - niewiarygodne ale prawdziwe.

09 marca 2007

to sie w kopytach nie mieści

Jeśli myślicie że Cannibal Ferox było krwawe, zaprawdę powiadam wam nie widzieliście jeszcze nic.
Jeśli myślcie że Saw 3 był straszny, zaprawdę powiadam wam nie widzieliście jeszcze nic.
Jeśli turlaliście się podłodze w spazmach śmiechu oglądając kolejna część Troll, zaprawdę powiadam wam wasze trzustki i przepony jeszcze nic nie czuły.(btw pamiętam że oglądałem tego 3 część, ale wygląda na to że istnieją tylko dwie, well późno było [swoją drogą miło wspominam te nieprzespane nocki z horrorami na TV4])
Jeśli myślicie że film Mamut to był niezwykle głupi pomysł na horror, zaprawde powiadam wam sami jesteście głupi ;)

Oto daje wam horror Black Sheep [w tle demoniczne beczenie] Nie omieszkajcie zobaczyć galerię i jeszcze oficjalną stronę (ten screamer/game mnie rozwalił XD) poczytajcie sobie też tam dowcipy, ale po obejrzeniu trailera.
Tak tytuł plus genre są self explanatory. Oto na odludziu(a jakże, w alternatywie mieli amerykański akademik opustoszały na czas wakacji) jakiś eksperyment wymyka się spod kontroli. no i... Sheeps are revolting! Get redy for the violence of the lambs. Tak moi drodzy państwo horror opowiadający o human eating ofcach. Prosimy się strasznie baa-a-aać. Gdyby tylko aktorzy byli jacyś znani spokojnie można by(możnaby?) było zaocznie przed premierą wciągnąć ten film na listę najzabawniejszych filmów wszech czasów. Choćby za pomysł.
Muszę zdobyć ten film! Muszę zabić swoją przeponę...
And you? Do you wanna meeeeess with us?
Aha i kliknijcie w plakat żeby zobaczyć rozwalający tagline. Meeaha jeszcze tutaj trailer w quicktime(z reztą w czym miałby być na stronach appla) na YT jak ktoś woli == gorsza jakość
Czekam na Black Sheep 2: Zombie Fur

ps: kiedyś wpadłem na pomysł gry - jakiegoś miksu lemingsów/cannon fodder/jump'n'bum/kill bunny opowiadający o krwawym konflikcie ofiec z mamutami. niestety zatoneło w mrokach niepamięci. a jak już jesteśmy przy pomysłach na gierki orbital sheep launcher. only on this planet. jakiś rip off "Orbital Sniper"a mogłby z tego być.

KURWA disklajmer
ja nie wiem kto jest i po czyjej stronie odpowiedzialny za to iż te grające/video banery na różnych serwisach (like filmweb.pl) startują same z włączonym dźwiękiem(i mimo że wyłaczysz next time jest to samo), ale to musi być jakiś skończony popierdoleniec i wzywam tutaj Ministra Obrony czy kogoś władnego o przymusową prewencyjną kastrację tego osobnika coby się pokurwienie mentalne nie szerzyło w narodzie, geez!
to jest most irritating internet thing ever.
podpisano o 2:15AM: ja i niezwykle wkurwieni mieszkańcy kamienicy w której czasowo zamieszkuję

18 lutego 2007

a mnie się podoba

To nie żart. Księżniczka popu, Britney Spears ogoliła się na łyso. Dosłownie gdyż obsługa zakładu fryzjerskiego jej tego odmówiła. To nie mogło być jednak przeszkodą. Wzięła maszynkę i sama pozbyła się, od jakiegoś czasu czarnych, włosów. Nazwanie reakcji ludzi falą krytyki to mało powiedziane. Tsunami również. Niektórzy popadają nawet w takie zidiocenie że dorzucają to jako kolejny argument na to iż Britney jest złą matką. A ja mówię jebać ich. Moim zdaniem wygląda świetnie, szczególnie z mocnym ciemnym makijażem oczu. Sinead O'Connor wygląda w porównaniu po prostu paskudnie. Kurcze BS ma bardzo ładny profil głowy, i jakkolwiek by to głupio nie brzmiało, pasujące do niego oczy i nos (w sensie kształtu). Wideo do obejrzenia. Historia na naszych oczach, historia.
Dodatkowo nie uważam aby wyglądała na tych zdjęciach na zdezorientowaną czy w jakimś dziwny stanie. Tyle że presja robi swoje.


Poza tym pomyślałem że zabawnie by było jak teraz Britney poszła z muzką w kierunkach punk/rock czy lżejszy metal ala Evanescence. Co by nie mówić głos ma dobry a i działo by się oj działo. Zgodnie z dewizą Cezara Borgii Aut Caesar aut nihil [łac. (być) Cezarem albo nikim]

//EDIT
Myślę jeszcze sobie że może i ja się "opierdolę na łyso" tak na znak wsparcia ;) Chodź chyba zostawię sobie to na jakieś bardziej osobiste deklaracje...

16 lutego 2007

jesteś głupi i masz wszy, czyli w internecie też w gówno można wdepnąć

Oczywiście możecie pójść na joemonster czy kiedyś funiaste (nie linkuje - trzeba się zalogować więc niech się szanowni cmokną gdzie kaczka pierza nie ma) lub co bardziej kosmopolityczni na Break.com. Jednak nic nie zastąpi starych dobry komenatarzy w stylu onet, do znalezienia pod newsami na portalach albo na blogach popularnych platform [dodam na szelki że to rozrywka w stylu pierdnięcie czy amerykańskie komedie dla nastolatków - żadne kurwa ambitne kino].
Pod ostatnim wpisiem na blogu Piotra Tymochowicza* natknąłem się randomicznie na taką śmiesznostkę[*]:

DO Internauty: A TY ZŁAMASIE DO KTÓREJ KATEGORII BYŚ SIĘ ZALICZYŁ? DO PARCHATYCH ZAPLUTYCH PRZYGŁUPÓW, SEKCIARSKICH PO*EBÓW Pieniaczy? SPIERDA*AJ ŁACHUDRO Z BLOGOSFERY I LUDZI NIE OBRAŻAJ sekciarska CYBERMENDO.

Tylko NIE pogryź klawiatury Po*ebańcu

~Koń, 2007-02-15 12:50

*ten co Leppera na ludzi wyprowadził i co film nawet zrobił o tego typu akcjach pt. Jak się to robi śmieszny czy? nie wiem bo nie widziałem, anyone?
A znalazłem na pardon.pl z gównej o2, tam z kolei zaglądam bo trafiają się ciekawe artykuły z podserwisu Doza Kultury[pstryk] oraz artykuły Tomasza Zająca[pik] (nie ma niestety stałej sekcji- pojawiają się ramce Hotspot, na samej górze), które to bardzo lubię (tematyka wojskowa... około wojskowa... "dowcipnych zgadywanek słownych" [tak tak Jachim Presents - Wspomnienia o majorze, do znalezienie kabarety.fani.pl]).
Samego artykułu nie oceniam. Śmieszny nie jest, pouczający(kto by pomyślał że w tym wyrazie jest i 'o' i 'u') tym bardziej. Plus że się tyle mu udało wymyślić (a wyrazu wymyśleć nie ma - kto by pomyślał). Nic nowego z tych co znają się na sporcie, czyli w tym wypadku "starszych" bywalców internetu. Po prostu "tak się to TUTAJ robi", czy tam dzieje. Ignorem to, ignorem.
Heh powinna być taka przyprawa czy inny pitus "Ignor" - coś jak ketchup, ale zupełnie bez smaku, bo ma za zadanie właśnie smak zabić. Do zrobienia chyba? Po czym tam się smak traci? Wazelina?

A tak jeszcze ps szwendając się po o2 nadziałem mój organ myślowy na fajny/zabawny/ciekawy artykuł o Jimmy'im? Hoffie.

14 lutego 2007

Wyślij się internetem

Wyobraźcie sobie rozmowę dwóch osób.

- To w pizdu daleko. Z półtorej godziny będę zapierdalał. I to w dodatku kawał piechotą, mógłby mnie ktoś kurwa podrzucić...
- Oj tam - jeb się.
- Sam się jeb.
Wiadomo o co chodzi. Dwóch się umawia im nie wychodzi ;] Wszyscy rozumieją. Jasność sytuacji. Ale nieee, tak nie można - trzeba ubrać to w ładne słówka :]
- Jesli piatek, to jestem ~17.30 wolny, czyli kolo 19. bym dotarl pewnie (512 do oporu a potem z buta... chyba ze mozna jakos latwie?). W kazdym razie okolice 19.
- Wyślij się przez internet:D
- Wyslij sie poczta, do abudabi.

To tyle wyjaśnienia tytułu który nijak się nie ma do meritum, ale tak to już tutaj się rzeczy działają.

Do tej pory napewno natkeliście się na Futureme.org Na tej stronie możecie napisać maila. No big deal. Tyle że maila piszecie do np. do siebie a precyzyjniej do siebie... w przyszłości. Podajecie maila, wiadomość i datę dostarczenia. Pamiętam że jak kiedyś pokazałem to znajomemu stwierdził że to fajnie dostać za powiedzmy 30 lat maila od siebie samego o treści "A nie mówiłem."
Jak to bywa z iperytem czy internetem rzeczy mutują. Tak oto mamy usługę Call to Future. Podajemy numer, tekst, datę, wybieramy głos i wio. Proponowane przez twórców przypadki uzycia:
  • proste przypomnienie - waaay more fancy than sticky notes :]
  • dowcip dla znajomych - "Witam dzwonię aby potwierdzić pańską rezerwacje na koniec świata. Czy życzy pan sobie dostarczenie butelki Chardone na mniejsce w dniu imprezy?"
  • wymówka by wyjść z niechcianej randki czy spotkania - a potem prosto do budki telefonicznej założyć peleryne i majtki na pończochy
Działa tylko z 10 cyfrowymi numerami. Tak nie dość że chujową mamy tu pogodę to jeszcze nas zabawa czasem omija. Żebyśmy chociaż miss mieli ładną...

05 lutego 2007

Wszystkiego najlepszego!

Z okazji Dnia Symulanta!

Według brytyjskich sondaży pierwszy poniedziałek lutego jest dniem, w którym najwięcej ludzi chce "chorować" w domu. Urząd ds. Prawa Pracy i Zatrudnienia w Wielkiej Brytanii obliczył, że z powodu symulantów przemysł brytyjski może dziś stracić 27 mln funtów.
[źródło]

A w ubiegły piątek był Dzień... Świstaka. I nie chodzi o znaną komedię z Bill'em Murray'em.

Według legendy pochodzącej z Niemiec, jeżeli świstak w święto Ofiarowania Pańskiego (Matki Boskiej Gromnicznej, obchodzone 2 lutego) wyjrzy z nory i ujrzy swój cień, będzie jeszcze co najmniej sześć tygodni zimy; jeżeli cienia nie będzie - wkrótce nadejdzie wiosna. Świstaki z Punxsutawney po raz pierwszy zaczęto obserwować w roku 1886.
[źródło] [na Wiki]

Only on this planet :)

04 lutego 2007

Cows with guns

Cows with guns to zabawna flashowa animacja + piosenka o krowach które postanowiły walczyć o wolność. Że z przesłaniem?
[źródło] - są tam też lyrics oraz nuty czy jak to się tam nazywa.

28 stycznia 2007

LOL miesiąca?

Garderoba gwiazdy rocka:

Zostań stylistką gwiazdy rocka i ubierz ją na czadowy koncert! Zobacz najnowszą, odjazdową "ubierankę" - Dla Dzieci

To panie i panowie obstawiamy: Za ile lat pojawi się dla dzieci "rąbanka" w ktorej będziemy mogli wzorem Dr. Lecter'a lub Jigsaw'a torturować i rozczłonkować... pluszowego misia.

26 stycznia 2007

Głową o podłogę bo się odbija.

Obudziłem się po szóstej. To było trzy godziny snu. Nie mogłem już zasnąć. Słyszałem samochody i tramwaje ludzi śpieszących do pracy. Przed siódmą usłyszałem świergolenie jakiegoś ptaka. Był koniec stycznia, a od dwóch dni padał obfity śnieg. Poczułem się bardzo zaniepokojony.

Przyszły mi do głowy takie cosie jeszcze:

You don't have to be snowflake to be orginal.

There's no such a thing as snowflake's déjà vu.

Snowfake
Snowflakes snowflakes were falling from heaven
When I woke up at six and eleven
Snowflakes snowflakes were passing trough
And I could only think about you.

Oh and don't bother wypomnieć mi błędy, just don't you dare. I'm a poet and you are not. And if you are poet you will understand.

23 stycznia 2007

C For Cookie

Know what this letter is? It's the letter C! Let's think of things that start with the letter C Cookie starts with a C! Let's think of other things.
Ah, who cares about other things?
C is for cookie, and that's good enough for me
C is for cookie, and that's good enough for me
C is for cookie, and that's good enough for me
Oh, cookie, cookie, cookie starts with C!
C is for cookie (orginal)

C For Cookie (not so orginal, but still, parody of V For Vendetta)

//UPDATE
Byłbym zapomniał. Śmiech śmiechem ale ciasteczka to poważny problem społeczny, gdyż nadmierne spożycie prowadzi do uzależnienia.

22 stycznia 2007

Posłuchajcie jak cisza na was krzyczy

Gdzieś kiedyś nadziałem się na linka do serwisu Jamendo. Nie bardzo chce mi się opisywać szczegółowo serwisu. To takie myspace dla muzyki czy coś. Dużo legalnego stuffu do posłuchania na CC lub CC-podobnych licencjach.

Jamendo to nowy sposób dla artystów na promocję, publikację i czerpanie dochodu ze swojej twórczości.

Na jamendo twórczość udostępniana jest na licencjach Creative Commons, które - mówiąc w skrócie - zezwalają na pobieranie, remiksowanie i dzielenie się utworami. To umowa oparta na zasadzie "pewne prawa zastrzeżone", idealnie pasująca do nowego stulecia.
(...)
Użytkownicy jamendo mogą odkrywać i dzielić się albumami, a także opiniować je lub dyskutować o nich na forum. Albumy oceniane są demokratycznie, na podstawie opinii odwiedzających. Jeśli spodoba im się twórczość jakiegoś artysty, mogą wpłacić dla niego pieniądze. via

Tam też można znaleźć dwie płyty zespołu Silence, które "bardzo mnie sie podobają". Nie ma co się rozpisywać, w końcu to muzyka. Idźcie już posłuchać i ewentualnie zassać. Wszystko legalnie :) i i nawte jest interface po polsku if u care.

Hej ho i... pare cd-romów

Nie przyznajemy się do tego. A przyłapani może nawet wyprzemy. Nie jest to coś o czym się chwali głośno. Prywatnie i owszem. W każdym z nas tkwi ta potrzeba czy żądza by... dostać wszystko za darmo.

Piractwo było jest i będzie. Nie ma się co rozpisywać dlaczego, że koncerny, że dusza artysty, że ku chwale ojczyzny. Mało kto sobie może pozwolić aby kupować wszystko nigdy nie pytając o cenę. Na szczęście jak wiemy "w internecie jest notorycznie wszytko i to za darmo" ;]

  • Digg Torrents zwane dawniej Google Torrents co wyjaśniało zastosowanie tego narzędzia. Wyszukiwarka torrentów zbudowana w oparciu o Google Custom Search Engine.
  • Rapidshared.org to z kolei baza indeksująca linki do rzeczy wrzuconych na serwisy rapidshare.com i tym podobne. Dużo muzyki można taki sposobem... nabyć.
  • 4shared .com to usługa[napisałem za pierwszym razem usłucha] hostingu plików. Posiada wyszukiwarkę więc się cieszymy.
A propos piratów może nie każdy słyszał o pomyśle serwisu z torrentami The Pirate Bay. Otóż by uniknąć ścigania za liczne gwałty na prawie autorskim chcą wyemigrować na jakąś wyspę na wodach eksterytorialnych i tam założyć państwo. Na celowniku mają Sealandię. Zaczęli już zbiórkę pieniędzy - buysealand.com. W ogóle to pomysłowa gromadka. Ostatnio wpadli na pomysł jak zarobić pieniądze świetnie się przy tym bawiąc. Postanowili sprzedać... siebie wystawiając się na aukcji. Za noc picia piwa i "upośledzonej" zabawy z załogą ktoś był gotów zapłacić $15 000. eBay interweniował. Jednak nie może być to przecież przeszkoda dla naszej wesołej gromadki. Wpadli na kolejny pomysł - more.

Btw. tytułu nie próbujcie być dowcipni odpowiadając "ho" gdy dziewczyna rzuci "hi". It's just not polite.

18 stycznia 2007

To już rok

Dziś pierdoły obchodzą pierwsze urodziny! Rok temu pojawiła się pierwsza notka. Przemówień ani podsumowań nie będzie, bo i nie ma czego - w końcu to tylko pierdoły.

Życzenia za to będą. Życzę zatem pierdołom więc i sobie abym miał więcej tematów do opisywania, więcej chęci do ich opisywania oraz bym pisał o pierdołach ciekawiej.
Jednakże z tych co znają się na sporcie, no a na pewno z tych co znają mnie, wiedzą że ja jakoś nie celebruje urodzin swoich czy swoich em podmiotów. Główną motywacją notki są urodziny Asi, które zupełnie nie zamierzenie przypadają na dzisiejszy dzień.
Zatem wszystkiego najlepsiejszego Asiu, samych sukcesów, obrzydliwie dużej ilości pieniędzy oraz niegasnącego uśmiechu.

17 stycznia 2007

Hahaha

Nic do powiedzenie. Just laugh.

Podkradziejowane od Pauliny.

Jeszcze Rzecz o zmęczeniu oraz klasyka polskiego kabaretu czyli Kabaret Moralnego Niepokoju w skeczu Wujek i Ciotka - Listonosz, ta kobieta ma tak fantastyczny i zaraźliwy śmiech że powinni go uznać za antydepresant. Panie listonoszu... fajnie jest!

16 stycznia 2007

Zbiorczo czyli o niczym?

czyli pierdoły

Koncertum
Było świetnie. Chłopaki dali czadu, basista się momentami nawet demonizował. Zdjęcia nie wyszły niestety. Ale te sambistki... ze Szkoły Tańców Karaibskich SHO (SalsaHall Orthodox). Miodzio, czego wyrazem były wyjątkowo zapełnione trybuny. Chodź oczywiście przywiało również kogoś śpiącego... czy tam zawiało. Z drugiej strony to kiepski pomysł organizować taki koncert gdzieś gdzie są miejsca siedzące, bo inaczej to może by się ludzie jakoś bardziej ruszali.
A tak już serio i nie o dupeczkach: koncert mimo małych zgrzytów technicznych był bardzo udany. Mimo iż przed czasem (organizatorzy ucięli dwa tracki bo im się śpieszyło - no pie for them) grande finale w postaci Hands tied wyszło rewelacyjnie. Możecie posłuchać wersji poddaszowej na stronie, ale to tylko pół rewelki. A sam kawałek ponoć z "nowych materiałów", które jeśli będą tak dobre to z pewnością zagrają w was i zakodują się w muskownicy. No i jeszcze: w pewnym momencie nie pomne której piosenki gdy wokalista(Fixor) miał chwilę przerwy, nieskrępowanie wyjął telefon komórczakowy by sprawdzić czy aby przypadkiem nie dzwonią do niego z magazynu Rolling Stones - "Akcja typu Fixor".
Należy też wspomnieć o ekipie poprzedzającej "przyszłe gwiazdy rocka" jak to ktoś puścił, czyli o bandzie Jedyny Sensowny Wybór (w głowie cały czas mi chodzi "jedyny słuszny wybór", ale to pewnie przez anty rządową propagandę). Dwa czy trzy tracki mi się podobały a to ewenement bo generalnie nie lubię piosenek po polsku, a już na pewno w klimatach "się drę". Jednym z nich jest "Los kavaleros" do zassania ze strony zespołu. Niby tekst o dupie maryni a jakoś chodzi po głowie (chodź do Focus'a by FF to mu dużo brakuje).
W moim wypadku "koncerty" Fugu Fish są dodatkowo fajne ze względu na taką jedną co jakoś zawsze się wtedy pojawia w okolicy. A dlatego jest to fajne że zawsze się można z nią pośmiać i wogóle ona się dużo uśmiecha... przypomniało mi się z wystąpienia Robina Williamsa na Broadway'u "even Freud would say >>he has issues<<" Zwróciło to moją uwagę i piszę o tym bo jest to cholernie pozytywne wśród morza marazmu, ujemnego optymizmu, ogólnie pojętej beznadzieji feelingowej czy innej zimowej deprechy, którą obserwuje od jakiegoś czasu wśród ludzi. Smile is good pie.

Ładna wiosna tej zimy
Haha ha jakże płynne przejście do następnego tematu. Każdy zauważył kto te ostatnie 2-3 miesiące jest w kraju że zimy nie ma. Śnieg padał w dotychczasowym "okresie zimowym" dwa, no góra trzy razy. Mrozów chyba nie było at all. Krótko bo krótko żyję, znaczy 21lat, ale sytuacji że w grudniu nie ma ani śniegu ani mrozów to ja nie pamiętam. Tylko że właśnie jakoś nikt się tym za bardzo nie przejmuje. No może ja telewizji nie oglądam i dlatego nie wiem. No bo (i pierdolić stylistykę) nie bójmy się tego powiedzieć głośno i nazwać po imieniu: coś się tego roku konkretnie spierdoliło w temacie. Trawa zielono na nas zerka w parkach, w których to też zatrzęsienie matek z wózkami(zimowa pora nie słynie z tego że jest najlepsza dla niemowlaków na specery, no chyba że ja o czymś nie wiem). Normalnie aż brakuje śpiewu ptaków! Tymczasem ludzie nic. Chodzą sobie nieszczególnie przejęci brakiem białego puchu udając chyba że to element walki z narkotykami. Nic nie piszą o niezadowolonych dzieciach a przecież ferie tuż tuż. I tylko w kółko słyszymy "od przyszłego tygodnia mają być mrozy". Czy ten kraj jest już tak nieatrakcyjny że nawet Pani Zima nie chce u nas mieszkać?! Czy tak będzie co roku?! No i w końcu najważniejsze: kto zabił Laurę Palmer?

00...0
O nowym Bondzie mógłbym po prostu napisać że jest do dupyi oddawałby to najlepiej moje odczucia. Już początek mnie zawiódł. Raz piosenką zupełnie nie w randze bondowych piosenek i zwyczajnie nieciekawą (abstrahując zupełnie od bondowości). Dwa animacją początkowa czy jak to się tam profeszonalnie nazywa. Co to ma być?! Jakaś wektorowa animacyjka, zupełnie bez polotu, zupełnie nieefektowna. Takie wydaje mi się zagranie pod młodszego "trendy web dwazerowego" widza. Pomijając formę. Krótkie pytanie: Jak zaczyna się film o bondzie? Odpowiedz w cztery słowa ala Pamela Anderson: Du...pe...czka...mi. Są laseczki: skaczą leżą siedzą idą fruwaja spadają. Laseczki. Bond też jest, ale jako dodatek. Bo na początku są laseczki. A tu się Bond z jakimś gania i animuje wektorowo. Dalej jest gorzej: kreowanie jakiegoś drinka, nachalny product placement(bo jak nazwać to że w minutowej scenie aktor patrzy cztery razy na telefon?!), brak Q, brak pościgów samochodem i idiotyczny wsadzenie defibrylatora do schowka. I to tyle, zero gadgetów, zero szaleńców chcących przejąć władzę nad światem. Tylko Bond brudzi w kółko koszule i jest mało bonowski. Zniknął prawie do reszty słynny humor. Niby próbowano ratować jakimś tekstem o martini, ale kosztem owego elementu (bo kolejna cecha po dupeczkach to "martinii wstrząśnięte nie mieszane" a nie "martini, mam to w dupie"). Komputera w stoliku nocnym M nie wspomnę. OK wyszedł jakiś tam film akcji, jako fanowi gatunku mi się nie spodobał, ale główny problem że IMHO zabito w nim bondowski klimat, to nonszalanckie samcze coś co chciałby miec w sobie każdy facet. Jeśli w przyszłym odcinku spełnią się czarne pogłoski , ja więcej bonda nie obejrzę. Komercjalizacja komercjalizacji wyjść na dobre nie może.

11 stycznia 2007

Spuchnięta rypcia hałasuje

//UPDATED
14 stycznia br. (najbliższa niedziela) zespół Fugu Fish zagra w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w domu kultury Świt na Zaciszu. Wstęp wolny! [darmocha alert]
Adres : ul. Wysockiego 11
Godzina rozpoczęcia : 17:00 17:30

Chłopaki będą grali koło 30 minut ( 10 songów!!!). Z tego co mi się wydaje to będzie ich debiut tak dla szerszego grona. Chodź możliwe, że jak zwykle o czymś nie wiem.
Feel free by przyprowadzić towarzyszące baloniki czy inne zwierzęta domowe typu łoś.

Będą "taż tem" inne talenty wcześniej i później but who cares ;)
Znaczy należy być wcześniej, czyli na tą jednak 17:00 by zaliczyć jeszcze te sambistki. Tak Fixor zeznaje przynajmniej, nie że coś.

05 stycznia 2007

Ślinimy się

O tym że zdarzają się genialne homo sapiens'y nikogo nie trzeba przekonywać. Jednym z nich jest Enki Bilal, jak się domyślacie genialny, twórca komiksów. Tego specyficznego i pięknego stylu nie da się opisać słowami. Chodź można naśladować. Jakiś czas temu ukazał się film przez niego współtworzony oparty o kilka jego komiksów - Immortel. Nadzieje miałem duże ale generalnie to się zawiodłem. Dla kogoś kto czytał komiksy historia nie jest powalająca, a wykonanie, cóż co najwyżej poprawne. Dodam na wszelki że niedawno ukazała się w Polsce trzecia część Tetralogii Potwora - Spotkanie w Paryżu. Nie o zawiedzionych nadziejach ta notka jednak. Faktem jednak pozostaje że wielka szkoda iż Bilal w swoim czasie nie spiknął się ze studiem Axis Animations. Wtedy to bowiem Nieśmiertelny byłby prawdziwie bilalowy. Ich produksja Code Hunters powala na kolana i długo trzyma nas w tej niewygodnej pozycji, jednak z uśmiechem na ustach. Poniżej kilka skrinów. Do zassania wersja QT 147MB lub MPEG2 550MB HD DVD. No pełny ślinotok, no.

18 grudnia 2006

Wielkanoc idzie

Elmo and Patsy - Grandma Got Run Over By A Reindeer[lyrics]... bo kto powiedział że kolędy muszą być nudne

13 grudnia 2006

Lepsze widoki na przeszłość

disclaimer: porządkuje zeszyt-szufladę. nic powalającego, ale może uda mi się nauczyć pisać bezwzrokowo. a jak już są bajty to szkoda by nimi nie zaśmiecić internetu. niestety dla jakości pierdół - będzie więcej.

Dzień zaczął się normalnie.
Bieg po parku i ćwiczenia w nim. Potem prysznic: najpierw gorący, na koniec szybko, lodowaty. Podobno taka mieszanka poprawia krążenie oraz rozbudza mózg. No przynajmniej ja się po niej dobrze czuje. Śniadanie to jajecznica z grzybami. Czekoladowy jogurt. Pamiętam że Ty lubisz śliwkowy, którego ja nie znoszę. Przypalony jogurt - też coś.
Praca, praca, praca.
Pewne rzeczy się zmieniają, a pewne nie. Tak. Oczywiście, że zostałem do późna, w końcu nie byłem umówiony, a dzień to była środa. Co dzień. Z całą pewnością sprawa miała by się inaczej, gdybym wiedział co czeka na mnie w domu, a raczej w skrzynce na listy.
Pocztówka z Madrytu.
Pocztówka od Ciebie.
Jakiś kościół, rynek. Kilka budowli. Żaglówka. Bardziej standardowe pocztówki nie istnieją. Ta jest wręcz wykonana z zachowaniem zasad pocztówkowego feng shui. Piszesz, że jest gorąco, że chyba widziałeś Lucyfera w jednym z ogródków kawiarnianych popijającego frappé. Trochę się nudzisz, dużo spacerujesz wieczorami i w nocy, gdyż to jedyne pory ze znośną temperaturą. Wspominasz, że te ich muzea są jakieś zwyczajne, nie warte uwagi. Nudne. W końcu to nie Memfis.
Przypomina mi się nasze kilkudniowe porankowanie na tej wysepce koło Nowej Zelandii. Wydawało się, że można usłyszeć muzykę, którą były dźwięki budzącej się przyrody. Te "ochy i achy", patrz tam, to kolibry? Popijaliśmy tak kawę, aż dzień się do końca nie rozpostarł, a niebo wybłękitniało. Szkoda, że trwało to tylko pięć dni.
Szkoda że w Madrycie nie ma żaglówek.