20 marca 2007

leżeć w trawie, patrzeć w chmury, wierzyć w bogów

greetings devils leading us to chaos and evil tyranny. Anyway, I need some advice on how i can dynamically load the images from a database

Notka "trochę o niczym" toteż nie wiedziałem jak zacząć. Cytat, jeden z moich ulubionych, pochodzi z forum community Flash Devils. Trochę branżowy, ale co ja poradzę że taki nieelokwentny jestem..
So czytałem dziś dzisiaj artykuł na o2 Sekta czy religia? traktujący o ruchach? religii? neopogan. I już dygresja. Wkurwiają mnie ludzie którzy są nieświadomi swoich działań. Bo jak inaczej nazwać człowieka który wchodzi na portal horyzontalny i oczekuje jakiś naukowych artykułów z bibliografią dłuższą od tekstu właściwego. Przecież to oczywiste, że artykuł będzie ogólny, ba że będą uproszczenia czy pewne aspekty spłycone. Jego rola przecież jest raczej informacyjna niż naukowa. Jak ktoś się tematem zainteresuje to google w dłoń i dalej jazda. Tyle o idiotach w tym akapicie.
Co do samego tekstu to IMHO jest ok. Nie mam szalonej wiedzy a ten temat. Teraz choćby liznąłem. I to jest plus. Spodobało mi się jedno zdanie:

Ostatecznym celem wędrówki słowiańskiej duszy, czyli weli, jest mityczna kraina wiecznej szczęśliwości Nawia.

Fajnie że mamy swoje własne słowiańskie ("polskie też" znaczy niejako) niebo ;)
O samej religii też nie ma co pisać. Na pewno jest luźniejsza i em... dobrego słowa chyba i tak nie znajdę... zgodniejsza z naturą ludzką w porównaniu taką chrześcijańską. Tyle że tak czy siak to religia i jako takiej używać jej zamiaru nie mam. Religie są nieużyteczne i nie user friendly. Nie ludzkie są. Ale to osobny temat rzeka.

To co natomiast warte jest wspomnienia to komentarz pierwszy pod artykułem popełniony przez niejakiego polihistora (że się niby zna na historii wszelakiej? musi jakiś 100dent). Wiem że jest prawdopodobnie napisany dla hecy, ale i przecież nie poszedłem do komentarzy po nic innego :)

Sekta. Organizacje, które promują "neopogaństwo", "religie naturalne", powrót do wierzeń dawnych ludów zamieszkujących Europę jest sekciarska: robią ludziom wodę z mózgu twierdząc, że to takie "naturalne", "niewymuszone" i nawet (sic!) zgodne z doktryną kościoła katolickiego (jak sugeruje się w artykule).

To brednia! Dla tych, co nie wiedzą: jeżeli będziecie uczestniczyli w takich praktykach, to wyłączacie się z kościoła katolickiego.

Uuua i co należy się bać? Aż dziw że nie pojawiło się "herezja!". Pomijam już kwestie tego że zawsze się można nawrócić. No chyba że mamy do czynienia z "prawdziwym polskim katolikiem"(tm) którzy to się objawiają czasem pełni miłosierdzia słowami "kto nie uznaje słów Pisma Świętego ten nie jest godny aby żyć" Tak jakby samo uczestnictwo w kościele dawało zbawienie.

Going to church doesn't make you a Christian any more than standing in a garage makes you a car.

No ale jedziemy dalej...

Poza tym, nie można powiedzieć, że każdy człowiek może sam ustalać sobie moralność, zasady postępowania. To nonsens i utopia.

No tak zdecydowanie lepiej jest jak ktoś za nas to wszystko ustali. Nie ważne jakie. Nie zrozumcie mnie źle (chodź ponoć ciężko nie ulec tej pokusie) nie jestem za jakąś anarchią czy coś. Ale stado to dla mnie może być owiec, nie ludzi. Chodź z drugiej strony wśród tych drugich baranów nie brakuje...

Bardzo niedobre jest też mieszanie kultury z religią. To są dwie różne rzeczy.

Właściwie to chyba bez komentarza. Dla mnie realnie przykre jest że niektórzy widzą religię jako wiarę. Inną kwestią jest np. mój podziw dla ortodoksyjnych Żydów, ale to temat na kiedy indziej.

Zacieranie tej różnicy to typowe pranie mózgu.

Nie wiem czy nie odpowiada się cytatem na cytat ale jak nawet...

Religia to opium dla mas.


Wstyd, że w kraju, w którym większość populacji identyfikuje się z chrześcijaństwem, pisuje się takie niedoinformowane i stronnicze artykuły, które osobom nie obznajomionym z dziedziną robią wodę z mózgu.

Inna sprawa to się identyfikować inna sprawa być. Inna sprawa to 90+% polaków deklarujących się jako katolicy, a inna to frekwencja na poziomie 60%. I mówimy tutaj o religii nie o wierze.

Bardzo nieładnie. Przydałoby się więcej dziennikarskiej rzetelności.

To już w ogóle żenada. Szkoda że nie napisał/ła "nie ładny pancio dziennikarzyk, trzeba w pupkę zbić".

Trzeba by kiedyś naskrobać jakiś dłuższy i dadzą bogowie głębszy tekst o religii, wierze i tych sprawach widzianych czy raczej podglądanych z mojej perspektywy. Tyle że to dosyć grząski temat nawet jak na moje świńskie kopyta.

Dla tych co jakimś cudem dobrnęli aż tutaj wyjaśniam że tekst był kolejnym upływem frustracji na komentarze "ala onet". Chodź może nie frustracji co rozbawienia.
Inny sampel. Jak niektórzy wiedzą jestem wiernym czytelnikiem Pudelka od samego jego początku i będę bezapelacyjnie do samego końca... Powiem więcej "Czytam pudelka bo lubię". Może i Freud by miał coś do powiedzenai na ten temat, ale kurde zmarło mu się, a nawet gdyby to who cares. Perełka pochodzi z artykułu/notki Fergie w Polsce, traktującym o wizycie wokalistki Black Eyed Peas w Polsce/programie Jak Oni Śpiewają. Oczywiście jest tam zdjęcie Kasi Cichopek (dla niewtajemniczonych to właścicielka tych wielkich cycków, które są dodatkiem dla prowadzącego Krzysztofa Ibisza, mogliście nie zauważyć bo widać jej zazwyczaj tylko połowę) które to delikatnie rzecz ujmując wyszło dziwnie łamane na śmiesznie. Nie wdając się w dywagacje z profesorem Bethe'm nt fizyki kwantowej powiem krótko że świat już jest tak zbudowany że bez echa w komentarzach ów fakt istnieć długo nie mógł:

cichopkowa to świniaaa nie lubie jej !! za przeproszeniem

Ja wiem że może to nie każdego śmieszy, ale uwierzcie mi ze po kilku takich postach, jak się wczujecie w ten klimat newsów z życia celebrities jest to rozbrajające. Nawet kurwa bardzo ;] za przeproszeniem. Tak przy okazji to trzeba powiedzieć że Kasia jednak się nie bardzo nadaje na twarz do telewizji. Coś jest w niej takiego, że za długo patrzeć na nią nie można. Może jest za słodka? Zawsze uśmiechnięta, zawsze z błyszczącymi oczkami, no i jeszcze inne atuty. Aż się człowiek zastanawia"coś jest z nią nie teges". A przecież najwyraźniej bogowie przeznaczyli ją do innych rzeczy.
Tak. Komentarze to jedna z tych moich małych codziennych radości. Takich może i bardzo moich, ale przynajmniej zaczynam dzień z podwyższonym poziomem radości w żyłach.

Że notka jest o niczym?! Przeczytaj nazwę bloga... jeszcze jakieś pytania? No to cytat na koniec

maciej@...: (01:48)
ayt?
dxOne: (01:49)
si
maciej@...: (01:49)
wkurwiają mnie ludzie...
dxOne: (01:49)
nuke'em
maciej@...: (01:49)
przewaznie tacy, ktorzy nie maja nic do powiedzenia.
dxOne: (01:50)
no i...
maciej@...: (01:50)
nic
(01:50)
:)
(01:50)
tak sobie chcialem sie wygadac

I tak sobie postanowiłem, że ugnę się pod presją blogoszmery i będę szedł w stronę so called bloga tematycznego, a właściwie blogaska tematycznego. Toteż będę się starał żeby w notkach było więcej cycków oraz "śmiesznych" cytatów.

PS: i tak, powinnobyc jakieś zdjęcie do notki ale ciężko było znaleźć coś co mieszałoby bogów, cycki i Katarzynę Cichopek - niewiarygodne ale prawdziwe.

09 marca 2007

to sie w kopytach nie mieści

Jeśli myślicie że Cannibal Ferox było krwawe, zaprawdę powiadam wam nie widzieliście jeszcze nic.
Jeśli myślcie że Saw 3 był straszny, zaprawdę powiadam wam nie widzieliście jeszcze nic.
Jeśli turlaliście się podłodze w spazmach śmiechu oglądając kolejna część Troll, zaprawdę powiadam wam wasze trzustki i przepony jeszcze nic nie czuły.(btw pamiętam że oglądałem tego 3 część, ale wygląda na to że istnieją tylko dwie, well późno było [swoją drogą miło wspominam te nieprzespane nocki z horrorami na TV4])
Jeśli myślicie że film Mamut to był niezwykle głupi pomysł na horror, zaprawde powiadam wam sami jesteście głupi ;)

Oto daje wam horror Black Sheep [w tle demoniczne beczenie] Nie omieszkajcie zobaczyć galerię i jeszcze oficjalną stronę (ten screamer/game mnie rozwalił XD) poczytajcie sobie też tam dowcipy, ale po obejrzeniu trailera.
Tak tytuł plus genre są self explanatory. Oto na odludziu(a jakże, w alternatywie mieli amerykański akademik opustoszały na czas wakacji) jakiś eksperyment wymyka się spod kontroli. no i... Sheeps are revolting! Get redy for the violence of the lambs. Tak moi drodzy państwo horror opowiadający o human eating ofcach. Prosimy się strasznie baa-a-aać. Gdyby tylko aktorzy byli jacyś znani spokojnie można by(możnaby?) było zaocznie przed premierą wciągnąć ten film na listę najzabawniejszych filmów wszech czasów. Choćby za pomysł.
Muszę zdobyć ten film! Muszę zabić swoją przeponę...
And you? Do you wanna meeeeess with us?
Aha i kliknijcie w plakat żeby zobaczyć rozwalający tagline. Meeaha jeszcze tutaj trailer w quicktime(z reztą w czym miałby być na stronach appla) na YT jak ktoś woli == gorsza jakość
Czekam na Black Sheep 2: Zombie Fur

ps: kiedyś wpadłem na pomysł gry - jakiegoś miksu lemingsów/cannon fodder/jump'n'bum/kill bunny opowiadający o krwawym konflikcie ofiec z mamutami. niestety zatoneło w mrokach niepamięci. a jak już jesteśmy przy pomysłach na gierki orbital sheep launcher. only on this planet. jakiś rip off "Orbital Sniper"a mogłby z tego być.

KURWA disklajmer
ja nie wiem kto jest i po czyjej stronie odpowiedzialny za to iż te grające/video banery na różnych serwisach (like filmweb.pl) startują same z włączonym dźwiękiem(i mimo że wyłaczysz next time jest to samo), ale to musi być jakiś skończony popierdoleniec i wzywam tutaj Ministra Obrony czy kogoś władnego o przymusową prewencyjną kastrację tego osobnika coby się pokurwienie mentalne nie szerzyło w narodzie, geez!
to jest most irritating internet thing ever.
podpisano o 2:15AM: ja i niezwykle wkurwieni mieszkańcy kamienicy w której czasowo zamieszkuję

18 lutego 2007

a mnie się podoba

To nie żart. Księżniczka popu, Britney Spears ogoliła się na łyso. Dosłownie gdyż obsługa zakładu fryzjerskiego jej tego odmówiła. To nie mogło być jednak przeszkodą. Wzięła maszynkę i sama pozbyła się, od jakiegoś czasu czarnych, włosów. Nazwanie reakcji ludzi falą krytyki to mało powiedziane. Tsunami również. Niektórzy popadają nawet w takie zidiocenie że dorzucają to jako kolejny argument na to iż Britney jest złą matką. A ja mówię jebać ich. Moim zdaniem wygląda świetnie, szczególnie z mocnym ciemnym makijażem oczu. Sinead O'Connor wygląda w porównaniu po prostu paskudnie. Kurcze BS ma bardzo ładny profil głowy, i jakkolwiek by to głupio nie brzmiało, pasujące do niego oczy i nos (w sensie kształtu). Wideo do obejrzenia. Historia na naszych oczach, historia.
Dodatkowo nie uważam aby wyglądała na tych zdjęciach na zdezorientowaną czy w jakimś dziwny stanie. Tyle że presja robi swoje.


Poza tym pomyślałem że zabawnie by było jak teraz Britney poszła z muzką w kierunkach punk/rock czy lżejszy metal ala Evanescence. Co by nie mówić głos ma dobry a i działo by się oj działo. Zgodnie z dewizą Cezara Borgii Aut Caesar aut nihil [łac. (być) Cezarem albo nikim]

//EDIT
Myślę jeszcze sobie że może i ja się "opierdolę na łyso" tak na znak wsparcia ;) Chodź chyba zostawię sobie to na jakieś bardziej osobiste deklaracje...

16 lutego 2007

jesteś głupi i masz wszy, czyli w internecie też w gówno można wdepnąć

Oczywiście możecie pójść na joemonster czy kiedyś funiaste (nie linkuje - trzeba się zalogować więc niech się szanowni cmokną gdzie kaczka pierza nie ma) lub co bardziej kosmopolityczni na Break.com. Jednak nic nie zastąpi starych dobry komenatarzy w stylu onet, do znalezienia pod newsami na portalach albo na blogach popularnych platform [dodam na szelki że to rozrywka w stylu pierdnięcie czy amerykańskie komedie dla nastolatków - żadne kurwa ambitne kino].
Pod ostatnim wpisiem na blogu Piotra Tymochowicza* natknąłem się randomicznie na taką śmiesznostkę[*]:

DO Internauty: A TY ZŁAMASIE DO KTÓREJ KATEGORII BYŚ SIĘ ZALICZYŁ? DO PARCHATYCH ZAPLUTYCH PRZYGŁUPÓW, SEKCIARSKICH PO*EBÓW Pieniaczy? SPIERDA*AJ ŁACHUDRO Z BLOGOSFERY I LUDZI NIE OBRAŻAJ sekciarska CYBERMENDO.

Tylko NIE pogryź klawiatury Po*ebańcu

~Koń, 2007-02-15 12:50

*ten co Leppera na ludzi wyprowadził i co film nawet zrobił o tego typu akcjach pt. Jak się to robi śmieszny czy? nie wiem bo nie widziałem, anyone?
A znalazłem na pardon.pl z gównej o2, tam z kolei zaglądam bo trafiają się ciekawe artykuły z podserwisu Doza Kultury[pstryk] oraz artykuły Tomasza Zająca[pik] (nie ma niestety stałej sekcji- pojawiają się ramce Hotspot, na samej górze), które to bardzo lubię (tematyka wojskowa... około wojskowa... "dowcipnych zgadywanek słownych" [tak tak Jachim Presents - Wspomnienia o majorze, do znalezienie kabarety.fani.pl]).
Samego artykułu nie oceniam. Śmieszny nie jest, pouczający(kto by pomyślał że w tym wyrazie jest i 'o' i 'u') tym bardziej. Plus że się tyle mu udało wymyślić (a wyrazu wymyśleć nie ma - kto by pomyślał). Nic nowego z tych co znają się na sporcie, czyli w tym wypadku "starszych" bywalców internetu. Po prostu "tak się to TUTAJ robi", czy tam dzieje. Ignorem to, ignorem.
Heh powinna być taka przyprawa czy inny pitus "Ignor" - coś jak ketchup, ale zupełnie bez smaku, bo ma za zadanie właśnie smak zabić. Do zrobienia chyba? Po czym tam się smak traci? Wazelina?

A tak jeszcze ps szwendając się po o2 nadziałem mój organ myślowy na fajny/zabawny/ciekawy artykuł o Jimmy'im? Hoffie.

14 lutego 2007

Wyślij się internetem

Wyobraźcie sobie rozmowę dwóch osób.

- To w pizdu daleko. Z półtorej godziny będę zapierdalał. I to w dodatku kawał piechotą, mógłby mnie ktoś kurwa podrzucić...
- Oj tam - jeb się.
- Sam się jeb.
Wiadomo o co chodzi. Dwóch się umawia im nie wychodzi ;] Wszyscy rozumieją. Jasność sytuacji. Ale nieee, tak nie można - trzeba ubrać to w ładne słówka :]
- Jesli piatek, to jestem ~17.30 wolny, czyli kolo 19. bym dotarl pewnie (512 do oporu a potem z buta... chyba ze mozna jakos latwie?). W kazdym razie okolice 19.
- Wyślij się przez internet:D
- Wyslij sie poczta, do abudabi.

To tyle wyjaśnienia tytułu który nijak się nie ma do meritum, ale tak to już tutaj się rzeczy działają.

Do tej pory napewno natkeliście się na Futureme.org Na tej stronie możecie napisać maila. No big deal. Tyle że maila piszecie do np. do siebie a precyzyjniej do siebie... w przyszłości. Podajecie maila, wiadomość i datę dostarczenia. Pamiętam że jak kiedyś pokazałem to znajomemu stwierdził że to fajnie dostać za powiedzmy 30 lat maila od siebie samego o treści "A nie mówiłem."
Jak to bywa z iperytem czy internetem rzeczy mutują. Tak oto mamy usługę Call to Future. Podajemy numer, tekst, datę, wybieramy głos i wio. Proponowane przez twórców przypadki uzycia:
  • proste przypomnienie - waaay more fancy than sticky notes :]
  • dowcip dla znajomych - "Witam dzwonię aby potwierdzić pańską rezerwacje na koniec świata. Czy życzy pan sobie dostarczenie butelki Chardone na mniejsce w dniu imprezy?"
  • wymówka by wyjść z niechcianej randki czy spotkania - a potem prosto do budki telefonicznej założyć peleryne i majtki na pończochy
Działa tylko z 10 cyfrowymi numerami. Tak nie dość że chujową mamy tu pogodę to jeszcze nas zabawa czasem omija. Żebyśmy chociaż miss mieli ładną...

05 lutego 2007

Wszystkiego najlepszego!

Z okazji Dnia Symulanta!

Według brytyjskich sondaży pierwszy poniedziałek lutego jest dniem, w którym najwięcej ludzi chce "chorować" w domu. Urząd ds. Prawa Pracy i Zatrudnienia w Wielkiej Brytanii obliczył, że z powodu symulantów przemysł brytyjski może dziś stracić 27 mln funtów.
[źródło]

A w ubiegły piątek był Dzień... Świstaka. I nie chodzi o znaną komedię z Bill'em Murray'em.

Według legendy pochodzącej z Niemiec, jeżeli świstak w święto Ofiarowania Pańskiego (Matki Boskiej Gromnicznej, obchodzone 2 lutego) wyjrzy z nory i ujrzy swój cień, będzie jeszcze co najmniej sześć tygodni zimy; jeżeli cienia nie będzie - wkrótce nadejdzie wiosna. Świstaki z Punxsutawney po raz pierwszy zaczęto obserwować w roku 1886.
[źródło] [na Wiki]

Only on this planet :)

04 lutego 2007

Cows with guns

Cows with guns to zabawna flashowa animacja + piosenka o krowach które postanowiły walczyć o wolność. Że z przesłaniem?
[źródło] - są tam też lyrics oraz nuty czy jak to się tam nazywa.

28 stycznia 2007

LOL miesiąca?

Garderoba gwiazdy rocka:

Zostań stylistką gwiazdy rocka i ubierz ją na czadowy koncert! Zobacz najnowszą, odjazdową "ubierankę" - Dla Dzieci

To panie i panowie obstawiamy: Za ile lat pojawi się dla dzieci "rąbanka" w ktorej będziemy mogli wzorem Dr. Lecter'a lub Jigsaw'a torturować i rozczłonkować... pluszowego misia.

26 stycznia 2007

Głową o podłogę bo się odbija.

Obudziłem się po szóstej. To było trzy godziny snu. Nie mogłem już zasnąć. Słyszałem samochody i tramwaje ludzi śpieszących do pracy. Przed siódmą usłyszałem świergolenie jakiegoś ptaka. Był koniec stycznia, a od dwóch dni padał obfity śnieg. Poczułem się bardzo zaniepokojony.

Przyszły mi do głowy takie cosie jeszcze:

You don't have to be snowflake to be orginal.

There's no such a thing as snowflake's déjà vu.

Snowfake
Snowflakes snowflakes were falling from heaven
When I woke up at six and eleven
Snowflakes snowflakes were passing trough
And I could only think about you.

Oh and don't bother wypomnieć mi błędy, just don't you dare. I'm a poet and you are not. And if you are poet you will understand.

23 stycznia 2007

C For Cookie

Know what this letter is? It's the letter C! Let's think of things that start with the letter C Cookie starts with a C! Let's think of other things.
Ah, who cares about other things?
C is for cookie, and that's good enough for me
C is for cookie, and that's good enough for me
C is for cookie, and that's good enough for me
Oh, cookie, cookie, cookie starts with C!
C is for cookie (orginal)

C For Cookie (not so orginal, but still, parody of V For Vendetta)

//UPDATE
Byłbym zapomniał. Śmiech śmiechem ale ciasteczka to poważny problem społeczny, gdyż nadmierne spożycie prowadzi do uzależnienia.

22 stycznia 2007

Posłuchajcie jak cisza na was krzyczy

Gdzieś kiedyś nadziałem się na linka do serwisu Jamendo. Nie bardzo chce mi się opisywać szczegółowo serwisu. To takie myspace dla muzyki czy coś. Dużo legalnego stuffu do posłuchania na CC lub CC-podobnych licencjach.

Jamendo to nowy sposób dla artystów na promocję, publikację i czerpanie dochodu ze swojej twórczości.

Na jamendo twórczość udostępniana jest na licencjach Creative Commons, które - mówiąc w skrócie - zezwalają na pobieranie, remiksowanie i dzielenie się utworami. To umowa oparta na zasadzie "pewne prawa zastrzeżone", idealnie pasująca do nowego stulecia.
(...)
Użytkownicy jamendo mogą odkrywać i dzielić się albumami, a także opiniować je lub dyskutować o nich na forum. Albumy oceniane są demokratycznie, na podstawie opinii odwiedzających. Jeśli spodoba im się twórczość jakiegoś artysty, mogą wpłacić dla niego pieniądze. via

Tam też można znaleźć dwie płyty zespołu Silence, które "bardzo mnie sie podobają". Nie ma co się rozpisywać, w końcu to muzyka. Idźcie już posłuchać i ewentualnie zassać. Wszystko legalnie :) i i nawte jest interface po polsku if u care.

Hej ho i... pare cd-romów

Nie przyznajemy się do tego. A przyłapani może nawet wyprzemy. Nie jest to coś o czym się chwali głośno. Prywatnie i owszem. W każdym z nas tkwi ta potrzeba czy żądza by... dostać wszystko za darmo.

Piractwo było jest i będzie. Nie ma się co rozpisywać dlaczego, że koncerny, że dusza artysty, że ku chwale ojczyzny. Mało kto sobie może pozwolić aby kupować wszystko nigdy nie pytając o cenę. Na szczęście jak wiemy "w internecie jest notorycznie wszytko i to za darmo" ;]

  • Digg Torrents zwane dawniej Google Torrents co wyjaśniało zastosowanie tego narzędzia. Wyszukiwarka torrentów zbudowana w oparciu o Google Custom Search Engine.
  • Rapidshared.org to z kolei baza indeksująca linki do rzeczy wrzuconych na serwisy rapidshare.com i tym podobne. Dużo muzyki można taki sposobem... nabyć.
  • 4shared .com to usługa[napisałem za pierwszym razem usłucha] hostingu plików. Posiada wyszukiwarkę więc się cieszymy.
A propos piratów może nie każdy słyszał o pomyśle serwisu z torrentami The Pirate Bay. Otóż by uniknąć ścigania za liczne gwałty na prawie autorskim chcą wyemigrować na jakąś wyspę na wodach eksterytorialnych i tam założyć państwo. Na celowniku mają Sealandię. Zaczęli już zbiórkę pieniędzy - buysealand.com. W ogóle to pomysłowa gromadka. Ostatnio wpadli na pomysł jak zarobić pieniądze świetnie się przy tym bawiąc. Postanowili sprzedać... siebie wystawiając się na aukcji. Za noc picia piwa i "upośledzonej" zabawy z załogą ktoś był gotów zapłacić $15 000. eBay interweniował. Jednak nie może być to przecież przeszkoda dla naszej wesołej gromadki. Wpadli na kolejny pomysł - more.

Btw. tytułu nie próbujcie być dowcipni odpowiadając "ho" gdy dziewczyna rzuci "hi". It's just not polite.

18 stycznia 2007

To już rok

Dziś pierdoły obchodzą pierwsze urodziny! Rok temu pojawiła się pierwsza notka. Przemówień ani podsumowań nie będzie, bo i nie ma czego - w końcu to tylko pierdoły.

Życzenia za to będą. Życzę zatem pierdołom więc i sobie abym miał więcej tematów do opisywania, więcej chęci do ich opisywania oraz bym pisał o pierdołach ciekawiej.
Jednakże z tych co znają się na sporcie, no a na pewno z tych co znają mnie, wiedzą że ja jakoś nie celebruje urodzin swoich czy swoich em podmiotów. Główną motywacją notki są urodziny Asi, które zupełnie nie zamierzenie przypadają na dzisiejszy dzień.
Zatem wszystkiego najlepsiejszego Asiu, samych sukcesów, obrzydliwie dużej ilości pieniędzy oraz niegasnącego uśmiechu.

17 stycznia 2007

Hahaha

Nic do powiedzenie. Just laugh.

Podkradziejowane od Pauliny.

Jeszcze Rzecz o zmęczeniu oraz klasyka polskiego kabaretu czyli Kabaret Moralnego Niepokoju w skeczu Wujek i Ciotka - Listonosz, ta kobieta ma tak fantastyczny i zaraźliwy śmiech że powinni go uznać za antydepresant. Panie listonoszu... fajnie jest!

16 stycznia 2007

Zbiorczo czyli o niczym?

czyli pierdoły

Koncertum
Było świetnie. Chłopaki dali czadu, basista się momentami nawet demonizował. Zdjęcia nie wyszły niestety. Ale te sambistki... ze Szkoły Tańców Karaibskich SHO (SalsaHall Orthodox). Miodzio, czego wyrazem były wyjątkowo zapełnione trybuny. Chodź oczywiście przywiało również kogoś śpiącego... czy tam zawiało. Z drugiej strony to kiepski pomysł organizować taki koncert gdzieś gdzie są miejsca siedzące, bo inaczej to może by się ludzie jakoś bardziej ruszali.
A tak już serio i nie o dupeczkach: koncert mimo małych zgrzytów technicznych był bardzo udany. Mimo iż przed czasem (organizatorzy ucięli dwa tracki bo im się śpieszyło - no pie for them) grande finale w postaci Hands tied wyszło rewelacyjnie. Możecie posłuchać wersji poddaszowej na stronie, ale to tylko pół rewelki. A sam kawałek ponoć z "nowych materiałów", które jeśli będą tak dobre to z pewnością zagrają w was i zakodują się w muskownicy. No i jeszcze: w pewnym momencie nie pomne której piosenki gdy wokalista(Fixor) miał chwilę przerwy, nieskrępowanie wyjął telefon komórczakowy by sprawdzić czy aby przypadkiem nie dzwonią do niego z magazynu Rolling Stones - "Akcja typu Fixor".
Należy też wspomnieć o ekipie poprzedzającej "przyszłe gwiazdy rocka" jak to ktoś puścił, czyli o bandzie Jedyny Sensowny Wybór (w głowie cały czas mi chodzi "jedyny słuszny wybór", ale to pewnie przez anty rządową propagandę). Dwa czy trzy tracki mi się podobały a to ewenement bo generalnie nie lubię piosenek po polsku, a już na pewno w klimatach "się drę". Jednym z nich jest "Los kavaleros" do zassania ze strony zespołu. Niby tekst o dupie maryni a jakoś chodzi po głowie (chodź do Focus'a by FF to mu dużo brakuje).
W moim wypadku "koncerty" Fugu Fish są dodatkowo fajne ze względu na taką jedną co jakoś zawsze się wtedy pojawia w okolicy. A dlatego jest to fajne że zawsze się można z nią pośmiać i wogóle ona się dużo uśmiecha... przypomniało mi się z wystąpienia Robina Williamsa na Broadway'u "even Freud would say >>he has issues<<" Zwróciło to moją uwagę i piszę o tym bo jest to cholernie pozytywne wśród morza marazmu, ujemnego optymizmu, ogólnie pojętej beznadzieji feelingowej czy innej zimowej deprechy, którą obserwuje od jakiegoś czasu wśród ludzi. Smile is good pie.

Ładna wiosna tej zimy
Haha ha jakże płynne przejście do następnego tematu. Każdy zauważył kto te ostatnie 2-3 miesiące jest w kraju że zimy nie ma. Śnieg padał w dotychczasowym "okresie zimowym" dwa, no góra trzy razy. Mrozów chyba nie było at all. Krótko bo krótko żyję, znaczy 21lat, ale sytuacji że w grudniu nie ma ani śniegu ani mrozów to ja nie pamiętam. Tylko że właśnie jakoś nikt się tym za bardzo nie przejmuje. No może ja telewizji nie oglądam i dlatego nie wiem. No bo (i pierdolić stylistykę) nie bójmy się tego powiedzieć głośno i nazwać po imieniu: coś się tego roku konkretnie spierdoliło w temacie. Trawa zielono na nas zerka w parkach, w których to też zatrzęsienie matek z wózkami(zimowa pora nie słynie z tego że jest najlepsza dla niemowlaków na specery, no chyba że ja o czymś nie wiem). Normalnie aż brakuje śpiewu ptaków! Tymczasem ludzie nic. Chodzą sobie nieszczególnie przejęci brakiem białego puchu udając chyba że to element walki z narkotykami. Nic nie piszą o niezadowolonych dzieciach a przecież ferie tuż tuż. I tylko w kółko słyszymy "od przyszłego tygodnia mają być mrozy". Czy ten kraj jest już tak nieatrakcyjny że nawet Pani Zima nie chce u nas mieszkać?! Czy tak będzie co roku?! No i w końcu najważniejsze: kto zabił Laurę Palmer?

00...0
O nowym Bondzie mógłbym po prostu napisać że jest do dupyi oddawałby to najlepiej moje odczucia. Już początek mnie zawiódł. Raz piosenką zupełnie nie w randze bondowych piosenek i zwyczajnie nieciekawą (abstrahując zupełnie od bondowości). Dwa animacją początkowa czy jak to się tam profeszonalnie nazywa. Co to ma być?! Jakaś wektorowa animacyjka, zupełnie bez polotu, zupełnie nieefektowna. Takie wydaje mi się zagranie pod młodszego "trendy web dwazerowego" widza. Pomijając formę. Krótkie pytanie: Jak zaczyna się film o bondzie? Odpowiedz w cztery słowa ala Pamela Anderson: Du...pe...czka...mi. Są laseczki: skaczą leżą siedzą idą fruwaja spadają. Laseczki. Bond też jest, ale jako dodatek. Bo na początku są laseczki. A tu się Bond z jakimś gania i animuje wektorowo. Dalej jest gorzej: kreowanie jakiegoś drinka, nachalny product placement(bo jak nazwać to że w minutowej scenie aktor patrzy cztery razy na telefon?!), brak Q, brak pościgów samochodem i idiotyczny wsadzenie defibrylatora do schowka. I to tyle, zero gadgetów, zero szaleńców chcących przejąć władzę nad światem. Tylko Bond brudzi w kółko koszule i jest mało bonowski. Zniknął prawie do reszty słynny humor. Niby próbowano ratować jakimś tekstem o martini, ale kosztem owego elementu (bo kolejna cecha po dupeczkach to "martinii wstrząśnięte nie mieszane" a nie "martini, mam to w dupie"). Komputera w stoliku nocnym M nie wspomnę. OK wyszedł jakiś tam film akcji, jako fanowi gatunku mi się nie spodobał, ale główny problem że IMHO zabito w nim bondowski klimat, to nonszalanckie samcze coś co chciałby miec w sobie każdy facet. Jeśli w przyszłym odcinku spełnią się czarne pogłoski , ja więcej bonda nie obejrzę. Komercjalizacja komercjalizacji wyjść na dobre nie może.

11 stycznia 2007

Spuchnięta rypcia hałasuje

//UPDATED
14 stycznia br. (najbliższa niedziela) zespół Fugu Fish zagra w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w domu kultury Świt na Zaciszu. Wstęp wolny! [darmocha alert]
Adres : ul. Wysockiego 11
Godzina rozpoczęcia : 17:00 17:30

Chłopaki będą grali koło 30 minut ( 10 songów!!!). Z tego co mi się wydaje to będzie ich debiut tak dla szerszego grona. Chodź możliwe, że jak zwykle o czymś nie wiem.
Feel free by przyprowadzić towarzyszące baloniki czy inne zwierzęta domowe typu łoś.

Będą "taż tem" inne talenty wcześniej i później but who cares ;)
Znaczy należy być wcześniej, czyli na tą jednak 17:00 by zaliczyć jeszcze te sambistki. Tak Fixor zeznaje przynajmniej, nie że coś.

05 stycznia 2007

Ślinimy się

O tym że zdarzają się genialne homo sapiens'y nikogo nie trzeba przekonywać. Jednym z nich jest Enki Bilal, jak się domyślacie genialny, twórca komiksów. Tego specyficznego i pięknego stylu nie da się opisać słowami. Chodź można naśladować. Jakiś czas temu ukazał się film przez niego współtworzony oparty o kilka jego komiksów - Immortel. Nadzieje miałem duże ale generalnie to się zawiodłem. Dla kogoś kto czytał komiksy historia nie jest powalająca, a wykonanie, cóż co najwyżej poprawne. Dodam na wszelki że niedawno ukazała się w Polsce trzecia część Tetralogii Potwora - Spotkanie w Paryżu. Nie o zawiedzionych nadziejach ta notka jednak. Faktem jednak pozostaje że wielka szkoda iż Bilal w swoim czasie nie spiknął się ze studiem Axis Animations. Wtedy to bowiem Nieśmiertelny byłby prawdziwie bilalowy. Ich produksja Code Hunters powala na kolana i długo trzyma nas w tej niewygodnej pozycji, jednak z uśmiechem na ustach. Poniżej kilka skrinów. Do zassania wersja QT 147MB lub MPEG2 550MB HD DVD. No pełny ślinotok, no.

18 grudnia 2006

Wielkanoc idzie

Elmo and Patsy - Grandma Got Run Over By A Reindeer[lyrics]... bo kto powiedział że kolędy muszą być nudne

13 grudnia 2006

Lepsze widoki na przeszłość

disclaimer: porządkuje zeszyt-szufladę. nic powalającego, ale może uda mi się nauczyć pisać bezwzrokowo. a jak już są bajty to szkoda by nimi nie zaśmiecić internetu. niestety dla jakości pierdół - będzie więcej.

Dzień zaczął się normalnie.
Bieg po parku i ćwiczenia w nim. Potem prysznic: najpierw gorący, na koniec szybko, lodowaty. Podobno taka mieszanka poprawia krążenie oraz rozbudza mózg. No przynajmniej ja się po niej dobrze czuje. Śniadanie to jajecznica z grzybami. Czekoladowy jogurt. Pamiętam że Ty lubisz śliwkowy, którego ja nie znoszę. Przypalony jogurt - też coś.
Praca, praca, praca.
Pewne rzeczy się zmieniają, a pewne nie. Tak. Oczywiście, że zostałem do późna, w końcu nie byłem umówiony, a dzień to była środa. Co dzień. Z całą pewnością sprawa miała by się inaczej, gdybym wiedział co czeka na mnie w domu, a raczej w skrzynce na listy.
Pocztówka z Madrytu.
Pocztówka od Ciebie.
Jakiś kościół, rynek. Kilka budowli. Żaglówka. Bardziej standardowe pocztówki nie istnieją. Ta jest wręcz wykonana z zachowaniem zasad pocztówkowego feng shui. Piszesz, że jest gorąco, że chyba widziałeś Lucyfera w jednym z ogródków kawiarnianych popijającego frappé. Trochę się nudzisz, dużo spacerujesz wieczorami i w nocy, gdyż to jedyne pory ze znośną temperaturą. Wspominasz, że te ich muzea są jakieś zwyczajne, nie warte uwagi. Nudne. W końcu to nie Memfis.
Przypomina mi się nasze kilkudniowe porankowanie na tej wysepce koło Nowej Zelandii. Wydawało się, że można usłyszeć muzykę, którą były dźwięki budzącej się przyrody. Te "ochy i achy", patrz tam, to kolibry? Popijaliśmy tak kawę, aż dzień się do końca nie rozpostarł, a niebo wybłękitniało. Szkoda, że trwało to tylko pięć dni.
Szkoda że w Madrycie nie ma żaglówek.

09 grudnia 2006

Pogadajmy o cyberpunku


Ech leń jestem i tyle. Widziałem jako jeden z pierwszych a informuje jako jeden z ostatnich (no a przynajmniej tutaj).

W poniedziałek 11 grudnia Rafał Ziemkiewicz będzie gościem klubu technologie@społeczeństwo.pl w REDakcji Krytki Politycznej.Jest to jeden z nielicznych polskich autorów piszących prozę z gatunku cyberpunk. Porozmawiamy o tym, czym cyberpunk był wczoraj, a czym jest dzisiaj. W czasach PRLu w Polsce na bardzo wysokim poziomie stała socjologiczna science-fiction. Czym różnią się od siebie oba gatunki? Cyberpunk to gatunek patrzący krytycznie na społeczeństwo, więc co i jak krytykuje jego polska wersja? "Pieprzony los kataryniarza" i "Walc stulecia" pokazują trochę inną twarz cyberpunka - bliską political-fiction lub poddaną wpływowi romantycznego fantasy. Ziemkiewicz proponuje, by przed spotkaniem odświeżyć sobie jeszcze jedną pozycję: "Irrehare" Jacka Dukaja[1]. Sam zaś swego czasu powiedział: W ogóle mnie nie obchodzi ten nieszczęsny punk, margines społeczny, cyber-żule i inne takie. Uważam, że to co się dzieje interesującego w społeczeństwie, dzieje się wśród elity, a nie mętów.[2]

Spotkanie poprowadzą Albert Hupa i Jarosław Lipszyc.

Poniedziałek 11 grudnia, godz 17.30, REDakcja KP, ul. Chmielna 26 m. 19 (domofon 319, klatka w podwórku) wstęp wolny, mapka

Jakby ktoś się chciał niejako przygotować do rozmowy.
  • oczywiście im więcej Gibsona przeczytaliście tym lepiej

  • to samo tyczy się twórczości Neal'a Stephenson'a

  • wiadomo hasło cyberpunk w Wikipedii

  • oczywiście A Cyberpunk Manifesto[en], lub w wersji [pl]

  • można również poszlajać się po grupie alt.cyberpunk[en]

  • bliżej nasze dyskusji proponuje przeczytać wątki Cyberpunk now - czego brakuje by móc nasze czasy nazwać cyberpunkiem (o ile można mówić że to również nazwa czasu), Stopień powszechności subkultury CP - czy istnieje ruch cyberpunka? jak wygląda cyberpunk w sensie człowieka, Czy jestesmy gotowi na nowy świat? - wielu dorosłych ludzi nie odnajduje się w dzisiejszym świecie powszechnej technologii (czy jak kto woli technologizacji), czy gdy ten podręcznikowy cyberpunk nastanie my nie zareagujemy podobnie? czy dałbyś sobie zainstalować chip w mózgu? czy miałbyś opory przed uprawianiem seksu z kimś kto ma sztuczne kończyny?

  • w grze rpg Cyberpunk 2020 jednym z elementów wprowadzająych jest kalendarium zmyślonych wydarzeń (wojny, odkrycia technologiczne). ostatnie kilka lat pokazują że może nie koniecznie były zupełnie irracjonalne

05 grudnia 2006

Firefox 2: Dodatkowe słowniki

Jedną z nowych funkcji Firefoksa jest sprawdzanie pisowni w formularzach oraz możliwość jej poprawienia. Osobiście używam wersji angielskiej owej przeglądarki i taki też jest domyślny słownik. Może przeoczyłem, jeśli tak to niech mnie ktoś poprawi, ale opcji doinstalowania dodatkowych słowników nie znalazłem. Taka możliwość oczywiście istnieje. Na tej stronie mamy do niej dostęp. Dodatkowe słowniki instalują się jako rozszerzenia. Pod prawym klikiem mamy menu z możliwością ustawienia aktualnie używanego. Tak więc jeśli ktoś pandą przegląda internet nie musi już korzystać z zewnętrznych metod jak Gmail czy Orangoo Spellcheck. Ekstremalnie przydatne.

30 listopada 2006

Przychodzi Internet do polityka

Ziomki i poziomki słuchajcie bo o dobrym będzie.

Waldemar Pawlak (prezes PSL), Edwin Bendyk (Polityka) i Igor Janke (salon24.pl) będą gośćmi Krytyki Politycznej w poniedziałek 4 grudnia w ramach cyklu spotkań technologie@społeczeństwo.pl [wiki]. Czy internet jest nową jakością w kontaktach polityków z elektoratem? W jaki sposób media wielokierunkowe zmieniają układ sił na politycznej scenie? Czy istotą internetu jest możliwość zaistnienia debaty dopuszczającej poglądy spoza głównego nurtu, czy raczej fenomen Kononowicza? Podczas dyskusji będziemy nawiązywać do idei z książki Dana Gillmora "We, the media" (dostępna w całości w sieci). Moderatorami dyskusji będą Jarosław Lipszyc i Albert Hupa.

Poniedziałek 4 grudnia, godz 17.30, REDakcja KP, ul. Chmielna 26 m. 19 (domofon 319) wstęp wolny

Poniżej załączam mapkę[link bezpośredni].

28 listopada 2006

Wynurzenie

Tak postanowiłem w końcu to zrobić - ogłosić światu jaki naprawde jestem w środku, w co wierzę. Chciałbym uciać tym wszelkie plotki. Ani zaratustranizm, ani kabała, ani ewangelia św. Tomasza. This is official: moją biblią jest Ponurnik Kłapouchego.

Kiedy spytają cię, jak się masz, odpowiedz po prostu, że wcale.

Jeżeli wbryknieto cię do rzeki, daj szybko nura i przypłyń do brzegu, zanim ktoś spróbuje cię wychlupać, upuszczając spory kamień na twoja klatkę piersiowa.

Mały Spacer zdecydowanie lepiej nadaje się do odbycia przyjacielskiej pogawędki niż Wyprawa Całą Bandą.

Jeżeli posiliłeś już swego gościa, a on wciąż spogląda tęsknie w stronę spiżarni, prawdopodobnie chce ci powiedzieć, że mógłby się posilić jeszcze bardziej. Objaśnij mu, że to nieprawda.

Gdy do Lasu przyjdzie Bardzo Rozbrykane Zwierze i ktoś ci w ogóle powie, że przyszło, powinieneś zapytać, kiedy sobie pójdzie.

Przychodzą tu rozmaici do tego Lasu i mówią: “To jest tylko Kłapouchy i to się nie liczy”.

Więcej się ruszaj. Więcej bywaj. Wpadaj do innych. A jeśli ktokolwiek powie od progu: “Do licha!”, zawsze możesz wypaść z powrotem.

Ten śnieg i to i owo na mojej łączce, nie mówiąc już o soplach lodu, wszystko to nie sprawia, aby o trzeciej nad ranem było tam tak Ciepło, jak to się niektórym zdaje. Słowem, niech-to-zostanie-między-nami-i-nie-mów-o-tym-nikomu: tam jest Zimno.

Trochę Względów, trochę Troski o Innych. W tym cala rzecz. Tak przynajmniej mówią.

Jeżeli zaproszono cię na przyjęcie, to z pewnością przez nieporozumienie. Tylko żeby nie mieli do ciebie żalu, jeżeli będzie padał deszcz.

Oto są przyjaciele

Jak byłem mały wierzyłem w takie oto przysłowie: Prawdziwych przyjaciół poznaje się w obiedzie. Fakt faktem lubie gotować dla innych.

Znalezione na Aurea Dicta.

26 listopada 2006

tu tu tu

Uwaga uwaga będzie troche blogaskowo. Jazda:

  1. Gdyby ktoś miał chęć odwiedzić zajebistą kawiarenkę (jakże osławione miejsce) może ją znaleźć na mapie o tu.

  2. Odwołuje poprzednią notkę. Prosze nie grać w Bobo Violent 2 którego instalkę dostaniecie tu. PRODUKT SILNIE UZALEŻNIAJĄCY!!!

  3. Polecam wszystkim opowiadanie/nowelkę/krótki tekst (acha acha Joachim Presents, do znalenienia tu, polecam "Wieje grozą...") Gabriel'a Garcíí Márquez'a "Nie ma kto pisać do pułkownika". Krótki opisik tu, chodź radzę go nie czytać, bo może się komuś mylnie wydać że opowiadanie jest be. A dziełko to jest genialne w swojej prostocie (zwanej przez znawców stylem owego Márquez'a). Różne emocje wywołuje podczas króciutkiej lektury. Po przeczytaniu śmiałem się do łez.

    Zawsze ci mówie, że Bóg należy do mojej partii.

  4. Obserwacja: nic tak nie ćwiczy celności i taktyki jak Team Deathmatch z włączonym Friendly Fire.

  5. Gorąco polecam wszystkim soundtracki z filmów Brat i Brat 2, filmów jeszcze nie polecam bo ich nie widziałem. Ale soundtrack genialny!
PS: skecz Macieja Sthura którego wcześniej nie widziałem(czyli duże prawdopodobieństwo że wy także dodam nieskromnie), a powiązanie jest z tym Márquez'em, oglądać _po przecztaniu_ o tu

22 listopada 2006

Niech sie leje krew!

Wcale nie trzeba wystawać w kolejkach po XBoxa, Wii, czy PS3. Nie trzeba również wydawać kupy pieniędzy czy płacić abonamentu. Krew można przelać za darmo. Całą rzekę krwi.

Mistrzowie krwi
Pierwszą z gier, bo o nich mowa, która oferuje nam krwawą rozrywkę za darmo jest dzieło grupy CodeImp o dużo mówiącym tytule Bloodmasters. Jest to multiplayerowa rozwałka z widokiem top-down. Mimo zastosowanego widoku gra nie toczy się jednie na płaskiej powierzchni. Teren po którym się poruszamy może mieć kilka poziomów połączonych schodami i uskokami. Jeśli trzymamy kursor nad poziomem położonym np. niżej aktualnej pozycji, nasz bohater nie będzie strzelał w powietrze, ale spruje podłogę poniżej. Jeśli już o strzelaniu mowa do naszej dyspozycji oddano 7 rodzajów broni:

  • SMG
  • Minigun
  • Działko plazmowe
  • Wyrzutnia rakiet
  • Granatnik
  • Miotacz ognia
  • Działo Jonowe [Garfield's fav ;)]
Przed ogniem przeciwnika moga nas chronić dwa rodzaje pancerza. Gdy jednak oponentom się poszczęści możemy podleczyć się jednym z trzech rodzajów apteczek. Na tym nie koniec. Twórcy postanowili wzbogacić rozgrykę kilkoma power-up'ami:
  • Killer - podwajający zadawane obrażenia
  • Ghost - ukrywający naszą postać przed oczami przeciwników
  • Shield - zmniejsza otrzymywane obrażenia
  • Static - razimy prądem pechowców znjadujących sie w pobliżu
  • Avenger - dostajemy obrażenia, ale ten kto je zdał również
  • Sprinter - dokładnie to
  • Nuke - możemy zdetonować ładunek nuklearny, w wyniku czego giniemy my oraz wszyscy delikwęci w zasięgu. Allach akbar!
Gra oferuje standardowe tryby rozgrywki:
  • Deathmatch
  • Team Deathmatch
  • Capture the Flag
oraz nowe:
  • Scavenger
  • Team Scavenger
Dwa ostatnie polegają na zbieraniu specjalnych przedmiotów rozrzuconych po planszy za co dostaje się punkty.
Maksymalnie dziesięciu graczy może uczestniczyć w rozgrywce, której koniec następuje po zdobyciu zadanej liczby punktów lub upływie określonego czasu.
Grafika obecna w grze nie jest co prawda powalająca, ale z pewnością poprawna, wystarczająca by cieszyć oko z krwawej jatki. Warstwa dzwiękowa również zadowalajaca, szczególnie jeśli idze o muzyke nadająca tempo grze.
Na stronie jest dostępnych kilka mirrorów, ja proponuje zassać instalkę stąd.



To się kręci i strzela
Kolejna ociekająca krwią propozycja to Babo Violent 2. Tytuł może nie jest zbyt krwiożerczy, ale zapewniam was, że podczas gry może się w was obudzić prawdziwa bestia. Konwencja gry jest inna niż w wypadku Bloodmasters. Oto naszym bezwględnym bohaterem jest... kula. Dosłownie. Nibieska bądź czerwona, pokryta liniami siatki. Toczy się i strzela. Jej poczynania obserwujemy równiez z góry. Arsenał zawiera następujące pozycje:
  • SMG
  • Shotgun
  • Sniper Rifle
  • Dual Machine Gun
  • Chain Gun
  • Bazooka
  • Granaty
  • Koktail Molotov'a
Zaleznie od broni strzał powoduje różnej mocy odrzut, w skrajnych przypadkach uniemożliwiający poruszanie sie zgodnie z nasza myślą. Jest to jeden z istotnych elementów szalonej rozpierduchy.
Mapy, których jest czternaście, niestety nie są bogate w detale. Formują je jedynie różnej wysokości kamienne ściany. Rekompensuje to możliwości gry aż 32 osób.
Dostepne tryby gry:
  • Team Deathmach
  • Capture the Flag
  • Free for All, czyli wszyscy mogą wszystko zrobić wszystkim
Zabawe kończą następujące warunki:
  • Upływa czas
  • Osiągnięcie pewnej ilośc zwycięstw
  • Zdobycie zadanej ilośic fragów
Dźwięk jest na zadowalającym poziomie. Wszystkiemu dodaje klimatu dynamiczna i ostra muzyka zespołu Lamb of God.
Bezpośredni link do instalki.


Teraz proponuje skontaktować się ze znajomymi. Nic tak nie odpręża jak możliwośc strzelenia komuś w twarz z bazooki.
Lock&Load. Let's roll!

21 listopada 2006

Mnie sie czasem wydaje

Aż musiałem napisać. Może to tylko ja, bo jak wiemy ja się kwalifikuję - znaczy jestem"odpowiednio normalny", może to sprawa dobrego humoru, ale niemal się nie położyłem ze śmiechu gdy natrafiłem na coś takiego:

Ulubiona muzyka:
pop, techno, trance, no i piosenki powolne:):*:*,

Ulubione filmy:
fantastyczne, najbardziej romantyczne, smutne uczace zycia:):*

20 listopada 2006

Stara zabawa blogowo-książkowa

1. Złap najbliższą książkę.
2. Otwórz ją na 123 stronie.
3. Znajdź piąte zdanie.
4. Opublikuj je na swoim blogu razem z tą instrukcją.
!. Nie szukaj najfajniejszej książki jaką można znaleźć. Użyj tej, która faktycznie leży najbliżej Ciebie.

"Co chwila stawaliśmy w korku." - Przewodnik KGB po stolicach świata. pod redakcją płk. Lwa Bausina

Inna idea mi wpadła: zaczynając od/ nawiązując do tego zdania napisz krótkie opowiadanie. Ale to innym razem bo głodny jestem.

Cze jakiego nie znacie

Che Guevara jest jednym z popularniejszych symboli w popkulturze. Jednak większość ludzi tak naprawdę nie ma zielonego pojęcia symbol czego nosi na swojej supermodnej koszulce. Co prawda koszulki nie posiadam, ale nie wiedziałem że Che aż tak bardzo bohaterem nie był. Szczególy w artykule.
Podejrzane u reod'a.

18 listopada 2006

A nie mówiłem


DSC_3805.jpg
Originally uploaded by dogseat.
Cytując za zwycięzcą komunizmu Lechem W.: A ja mówiłem. A ja ostrzegałem.
Co trzeci to pedofil, co dziesiąty to zabójca - prawie tyle samo ma na swoim koncie gwałty. Co dwudziesty siada za kierownicę po wypiciu alkoholu, co czwarty jest złodziejem internetowym, dziewięciu na dziesięciu para się piractwem komputerowym. Co dwudziesty "dorabia" sobie jako handlarz narkotykami.
Nic do dać nic ująć: studenci.

Feedy w Firefox 2

Jeśli dużo czytacie treści z sieci, często odwiedzacie jakieś strony/blogi z pewnością jest wam znana technologia feedów. Do obsługi tychże mamy zarówno czytniki offline(jak choćby ten wbudowany w Operę czy Thunderbirda) jak też online (i.e., Google Reader, News Alloy). Najnowasza wersja Firefoxa wprowadza małe udogodnienie na polu dodawania feedów do naszego agregatora. W opcjach można ustawić gdzie ma powędrować nasza subskrypcja (poprzednio było to tylko bezużyteczne Live Bookmarks). Wszystko widać na obrazku poniżej. Lista webowych czytników jest co prawda uboga ale nie od razu Kraków zbudowano.

16 listopada 2006

Szukajcie a znajdziecie

Jakiś czas temu znajomy potrzebował papier milimetrowy, a że była niedziela czy inny "shop offline day"... W głowie zaświtał mi link pod którym można było zassać papier w formie PDF'a. Wydrukować i już. Niestety po powrocie do domu i przekopaniu moich linków nie znalazłem pomocnego URL'a. Oczywiście nie byłbym sobą, więc pogooglałem i znalazłem inne źródło rzeczonego zasobu. Jednak internet niczym przyroda rządzi się podobnymi prawami. tak jak chodząc po pastwisku można wdepnąć w gówno tak szwendając się po Sieci można natknąć się na zagubionego linka. Dlaczego ów link jest tak istotny? Bo to "wszystko mający" link. Oprócz wspomnianego papieru można znaleźć tam różne generatory:

Mam nadzieje że komuś się przyda.

Pocałuj mnie

Na imie było jej Emily. Pamiętam jak szliśmy wieczorem po mieście. Światła, neony, magia jednym słowem. Mijane kałuże tak inne od tych widywanych za dnia, ukazujące inny błyszczący świat. Zatrzymaliśmy się. Ona zaciągnęła się mocno papierosem po czym go wyrzuciła. Popatrzyła mi w oczy. Ah te jej oczy głębokie jak ocean. Niczym ciemna tafla jeziora, która jednocześnie przyciąga nasze spojrzenia swym pięknem oraz zasiewa w nas delikatny lęk przed mrokiem kryjącym się pod nią. I jej oczy były tym wszystkim. Topiel w którą każdy z chęcią się rzuca. Jej krwiste usta przybierały miliony wyrazów. W każdym z nich możnaby się zakochać. Wypuściła powoli dym. Usta słodko ułożyły się w uśmiech. Przyciągnęła mnie do siebie i nasze wargi się spotały.
Pierwszy raz w życiu całowałem popielniczkę.

Akcja Washington State Department of Health ma co prawda już parę miesięcy, ale dopiero teraz przypomniałem sobie o niej porządkując linki(god i hate this). Kampania "Tytoń pali Ciebie", skierowana głownie do młodzieży, a skupiająca się na problemie palenia, przyniosła ponoć spodziewany rezultat. Mniejsza o to :) To co interesuje nas to twórczość agencji Sedgwick Rd. odpowiedzialnej za medialną część projektu. Efekty to spot1 - W parku oraz spot2 - Pokój. Dodatkowo seria plakatów 1 2 3 4.
Mamy również stronkę we flashu, na której jest np. gra oraz em interakcja :)

Jeszcze trzy spoty równiez z tej akcji bardziej skierowane na bierne palenie. Ten stawia sprawę jasno - czuje się przekonany. Następny oczywiście rację ma, ale z drugiej strony inni muszą pracować w otoczeniu idiotów i jakoś halo nikt z tego nie robi. Taka praca i tyle. Może gdyby ludzie otwarcie reagowali w ten sposób palaczom łatwiej byłoby rzucić.

PS: znajomych proszę o darowanie sobie komentarzy "przyganiał kocioł garnkowi" :]

11 listopada 2006

Plug it in, Plug it out

Gdyby sporządzono dziś listę symboli obecnej popkultury zapewno w pierwszej piątce znalazłby się iPod, przenośny odtwarzacz muzyki(oraz txt'ków i zdjęć póki co) stworzony przez "some kinda fruit company". Jedną z właściwości popkultury, a co za tym idze jej smboli, jest rozszerzalność. Chodzi tutaj zarówno o to iż symbole rosną w siłę, tworzą kolejne symbole itd jak również iż z czasem zaczynają wywierać wpływ na inne dzidziny naszego życia, nie związane na pierwszy rzut mózgu z danym symbolem. "Odtwarzacz z kółkiem" nie jest oczywiście wyjątkiem. Istnieje cała masa rozszerzeń do iPod'ów. Ostatnio jest głośno o dość specyficznym. Jak twerdzi jedna z moich teorii "Cycki to podstawa showbiznesu". Jednak na polu popkultury należy to rozszerzyć. Tak więc powstaje proste równanie idei:

iPod + cycki + biznes = gPod
Jest to jedna z nazw omawianego dodatku, o którą oczywiście gryzą się prawnicy. Istnieje kilka podobnych produktów jednakże gPod wydaje się najtrafniejszą nazwą ze względu na dwa fakty:
  • Punk G - uważany jest za jedną z najwrażliwszych stref erogennych ciała kobiety.
  • w angielskim "g" wymawiamy jako "dżi", w języku japońskim "jii" oznacza masturbację
Osobiście uważam całość za genialny pomysł na zarobienie kupy pieniędzy. Połączenie bycia trendy oraz osiągania przyjemności. Siła symbolu.
Kwestią czasu jest pojawienie się podobnego sprzętu dla panów.

OhMiBod - "A whole new way to Plug 'N Play"

Producent twierdzi, iż chodzi poprostu o zwiększenie doznań podczas słuchania muzyki poprzez odczuwanie wibracji w jej rytm...


...ale tak głupich misów, które by w to uwierzyły nie ma nawet w Stumilowym Lesie.



iBuzz - "Which song pushes your butttons?"

W tym wypadku nie ma owijania w bawełnę. Produkt jest reklamowany jako "The music-activated orgasm machine!" Wykorzystanie iPoda przez marketing jest oczywiste chodź seks-zabawka działa z każdym odtwarzaczem.

Twórcy iBuzz'a są równiez bardzo tolerancyjni (well i mają wyobraźnię) gdyż twierdzą iż z gadżetu mogą korzystać zarówno panie jak i panowie. Z zrozumiałych względów nie dostarcze na ten temat recenzji z pierwszej... ręki?

Enjoy.

29 października 2006

Sześć słów jak powieść

Magazyn Wired zainspirowany nowelką? cytatem? tekstem? Hemingway'a "For sale: baby shoes, never worn."(Sam H. twierdził ponoć iż jest to jego najlepszy kawałek) zorganizował akcje Bardzo Krótkie Historie. Poproszono 33 pisarzy oraz 5 designerów o napisanie opowiadania science-fiction o długości... sześciu słów. Może się to wydawać irracjonalne, niewykonalne lecz okazuje się iż tak krótka forma can make you go Hmm. Oto kilka wybranych.

From torched skyscrapers, men grew wings.
- Gregory Maguire

Epitaph: Foolish humans, never escaped Earth.
- Vernor Vinge

It cost too much, staying human.
- Bruce Sterling

We kissed. She melted. Mop please!
- James Patrick Kelly

The baby’s blood type? Human, mostly.
- Orson Scott Card [jest bezkonkurencyjny]

To save humankind he died again.
- Ben Bova [historia lubi się]

TIME MACHINE REACHES FUTURE!!! … nobody there …
- Harry Harrison [mocne]

Epitaph: He shouldn't have fed it.
- Brian Herbert

Heaven falls. Details at eleven.
- Robert Jordan

Bush told the truth. Hell froze.
- William Gibson [details]

Starlet sex scandal. Giant squid involved.
- Margaret Atwood

Dorothy: "Fuck it, I'll stay here."
- Steven Meretzky

Zabawa nie byłaby pełna gdybyśmy nie zmachali i swoich tworków. Oto moje:

When last human died Martians cried.

Humans trusted machines. That was mistake.

And you? Which planet is yours?

I come from Mars. And you? [nie mogłem zdecydować które lepsze]

Więcej w komentarzach. Z ciekawszych:

Aliens came in peace. We didn't.
- GamingFox #

Remember when weeks had seven days?
- Kevin Fox #

Let's go for a holiday on earth
- Varun Mahajan [nie 6 ale dobre] #

Most survivors preferred the new climate.
- Milly #

Google Calculator announces: pi now 3.
- Phillip Lenssen #

A Ty? Z jakiej jesteś Planety?

27 października 2006

Bush: Kill peace

Philipp Lenssen, gość stojący za Google Blogoscoped, zapodał linka z Linkbloga Jeremy'ego Zawodny'ego (guru geek from Yahoo!) do so called sound table. Ty razem mamy mozliwość napisania i odsłuchania przemówienia samego prezydenta J.W.Bush'a. Have fun!

Bawiłem się tym chwilkę czego wynikiem jest ta kompozycja:

22 października 2006

Pie & fun

tak tak notka blogaskowa. czujecie ten róż?

Dzisiejszy dzień był fajny.
Właściwie tyle możnaby napisać, wszystko się w tym zawiera. Gdyż jak wiemy fajny znaczy najlepszy, najświetniejszy pod słońcem. No a przynajmije taka jest moja teoria.
Był to świetny czas jak to świetny bywa czas spędzony z ludzmi których conajmiej lubisz. Kiedy nikt nie jest poważny, kiedy każda ścieżka jest dobra, kiedy wszyscy żartują i się śmieją, kiedy gadamy o milionie spraw niepowiązanych ze sobą ale ważnych dla tej chwili, dla nas w tej chwili. Kiedy liczy się tylko "tu i teraz". Dzień z podręcznika.
MeardWstałem jak to się wstaje. Potem zostałem zmuszony do zjedzenia "śniadania". Btw jednym Monte "firmy Zott" nie można się najeść chyba że jesteś 3latkiem. Cholernie długo czekałem na autobus. A nie przyjeżdżały żadne żeby nie było. W końcu ten co trzeba się zjawił. Wiadomo: słoneczna niedziela + linia 169 == banda staruszek jadących na cmentarz Bródnowski. Były i dzieci. Jakaś dziewczynka z przedszkola nawijałą "Krzysiu czy ty wiesz że na liście jest najpierw Elwila, potem Lobelt, potem Elnest, a potem Tomek. A Tomek czy ty wiesz Krzysiu jak ma na nazwisko? Tomek ma na nazwisko Zawisza. Fajnie nie?". Im człowiek starszy tym enuzjazm do szkoły gaśnie i mijana na oko(lol) uczennica 3 klasy podstawówki rzuciła do sąsiadki na pytanie "Jak w szkole?" już tylko smętne i ciche "Fajnie". Tak więc nietrudno się domyślić że spóźniłem się 20 minut. Lite jak na nasze warunki (pozdrowienia w tym miejscu dla Wiktora). Po Pucka najpierw mieliśmy pojechać potem on miał przyjechać do nas potem znów my po niego... Suma sumarum odebraliśmy go z ulicy(znaczy on tam czekał a nie pracuje "haha ha"). Holo PeterPech dla niego że Peter postanowił mi pokazać jak się skład Metallica postarzał w ciągu ostatnich 3 lat. Perkusista wygląda jak wyciągniety z odwyku dla alkoholików, lider jak dziadzio. Czekał zatem biedak 25 minut. Aaale bym zapomniał bo wcześniej kupiliśmy ciasteczka. Dwie paczki kokosowych i jakieś jeszcze... czekoladowe? Hanowerki? Whatever grunt że ciastka. It's important bo ciastka lub czekolada (o właśnie ją tez kupiliśmy i gdzież ona, ach gdzież?!) to nieodłoczny element kawy którą to sporzywamy w KampinosieAutumn View 002, tak nam doponóż Cthulu. Bo tam właśnie żeśmy zmierzali. Korek, kurwa co nie miara. Za pare dni Święto Zmarłych (Wszystkch Świętych też panie Sobala) a że my akurat chcieliśmy zacząć od miejsca gdzie jest Cmentarz Północny... Anyway w lesie narodu również mnogo. Najbliższy wolny parking w Łomiankach... albo pod jakimś drzewem. Zrobiliśmy parę kilometrów, kilka zdjęć na siłę.Wypiliśmy kawę. Zjedliśmy cistaeczka. A słonko świciło. Idylla. No i Puck jarał się Applem (był w salonie i mu naopowiadali, a że tam się wszytko świeci to i uwierzyć łatwiej). iMac Mini jest fajny: okrągłości i szparka - to się nie może niepodobać. O i anegdota o nieobecnych bo wiadomo że się nieobecnym tyłeczki obrabia:Puck and Peter: Where Is Sweter
Peter był u Iwony(dziewczyna PiotreX'a). Oglądali film. No i potem przychodzi mama Iwony(potencjalna teściowa PiotreX'a):
- Co robiliście?
- Oglądaliśmy film "Po deszczu".
- A kto go przyniósł?
- PiotreX.
- A to pewnie nudny był.
Heh no niezły pojazd po organiźmie. A film był ponoć nudny bo o samuraju i nawet nie było wybuchów ani pościgów na motorach.
Wracamy i Puck się chcę urwać. No ale suma sumarum po naszych jakże cudownych namawiankach splita nie było. Tak też nasza wesoła trójka (he he trujka palczasta takie kurwa niewiadomo co i truje) wylądowała na obiedzie u Petera. I wtedy Puck mówi że nie wybierze się z nami na Urban Playground. Argh! You are no fun! No pie for you! krzyczałem. Jednak co się okazało. Nawarstwienie sumów było tak wielkie... okazało się że wcale demoniczna kbieta nie chce go nam porwać czy tam Puck nas nie nie lubi tylko... Puck podgrzewał atmosferę. Bo pojechał z nami na UP w końcu. Droczył się skubany. Apropo atmosfery mi się przypomniało: który z was ją tak niemożebnie zatruwał w samochodzie?! Bob?! A i jeszcze Peter wykonał myk i nie płacił za tankowanie, ale ma dziurę w klapce od baka samochoda więc właściwie jest remis.
Puck looking at angels' pantiesNa UP kupa ludzi. Ponad 100 na pewno. I był TVN i radio BIS (hail satan!.. em Sobala!) i Antyradio. Radia co ma ryja nie stwierdzono. Oczekiwaliśmy człowieka w bieli i oczywiście jakiś jegomość niewinny się napatoczył ubrany +- na jasno i pospolite ruszenie było. Skucha jednym słowem. No a potem było bieganie za właściwym białym królikiem i wyrywanie mu kart z zadaniami. Dosłownie szły strzępy momentami. Pucka o mało tłum nie stratował jak nieborak przez telefon rozmawiał z-wiadomo-kim. Zadania były trudne. Zadania były trudne? Możliwe że zadania były trudne. Na kilka wpadliśmy odrazu a potem "długo długo nic". Szkoda tylko agentki no. 8 bo się do niej jakiś dwóch "starszych panuff" przysiadło i uczyli ją jak się z warszawiakiem obchodzić. Nie wiemy co z tej pani wyniosła lekcji. Panofie bliskośc piersi, tak rzadką w ich wieku. Tylko gdzie siedzieli Ci cholerni robotnicy że mieli widok na domek na wzgórzu a my na nich wizji niet?!
O 18:00 nastąpił zabawy koniec 7 już warszawskiego UP. Czekamy na kolejne. Będziemy sabotować. Hail La Isla. A właśnie w międzyczasie uwaliliśmy mega wypaśny projekt o którym już nie długo. It's world domination fun. No pie for Google. HA! (Chodź niektórzy się przyznali że używają produktów Google'a. A Puck w końcu doszedł do wniosku że GMail ssie and no pie for him(GM ofc, not Puck)).
A że noc była młoda nie bylibyśmy sobą jakby się idea "idziemy na coffee" nie pojawiła. No to siup. A Puck się nas pytał czy Margolcia może być zaincludowana.Sleepy Margaret No... no... No wiałaśnie 'noooo'. Że może oczywiście. Puck zapodał że jest taka kawiarnia Nescafe przy placu Prostytucji. Ja obstawiałem że ona jest na Puławskiej. Miejsce Pucka okazało się puste. Najlepsze że z Margolcią się Puck umówił w tej Nescafe cafe i ona tam jechała. Jak już stwierdziliśmy 100% brak cukru w... owej kawiarni w miejscu zapodanym przez Pucka, wykonał on magiczny telefon do przyjaciółki Margolci ofc. Chodź może nie powinienem tak pisać bo to teraz wcale nie znaczy to co znaczy. Że niby kochanka. Ale oni znów są razem (pie for this!) więc może i nie dokońca było to niewłaściwe określenie. ANYWAY oczywiście Margolcia potwierdziła że oczywiśce tej Nescafe to już nie ma (do tej pory fizycy z Instytutu Cieżki Jonów i Lekkich Oddich głowią się do którego Nescafe zmierzała zatem Margolcia na początku). Zapodana została kawiarnia na Rakowieckiej. BUM! i to było to. That Great CaféMiejsce jest genilane. this place is fun. pie for this place. Jak tam dojechać "jadąc metrem z centrum wysiadasz na pola mokotowskie i idziesz rakowiecką w prawo." To jest zaraz z brzegu takie pomarańczowe. Jakby, nie Margolciu? ;) Wszyscy się napalili na "szarlotka na ciepło z lodami". Lody chyba na zimno. Oczywiście ZONK! bo ona już wyszła. Zostały tylko dwie miłe panie. No to bajaderki(śmieciowe przysmaki rulez!) i babeczki z wiśniami (chodź może i w bajaderkach były wiśnie - ciężko to stwierdzić) i czekolady na gorąco dobre z bita śmietaną (full wypas pychota i to za piątaka!). I herbaty co je można było rozlewać na Margolci spodnie. I soki też były ale lodu nie - trzeba będzie nad tym popracować. Ale sztućce do bajaderek i słomki do soków można dostać(jak się dziesięć pompek zrobi albo uda idiotę większego niż się jest). A panie się nawet nie wkurzały na nasze świrowanie. Tylko pewnie się z nas potem śmiały gdy drzwi zamknięte podmuchem kosmyk włosów odchyliły.
I to było wszystko bardzo fajne. Zajebiste i wogóle. A w kiblu mają napis że trzeba go zostawić w takim stanie w jakim by się chciało go widzieć. Puck stwierdził że nie bedzie dokładał do interesu a ja że demolował nie będę (bo ja wiemy zdemolowane(zdekomarowane?) kible mają klimat Sesji 9). A Margolcia się śmiała. Ona się wogóle dużo śmieje. I to dobrze. Tak reaguje na nasze idiotyzmy i na to że jesteśmy idiotami no a przynajmiej ja. To i tak lepiej niż to żyjątko co jak się wystarszy to wymiotuje swoje wnętrzności. To nie byłoby fun chodź możliwe że gdzieś by się w tym pie dało znaleźć. Dopiszemy do 2do. Śmiech to zdrowie chodź może nie psychiczne. I tyle. Sex, drugs and jelly! (A żółw skórzasty może zjeśc tonę galaretki dziennie).

This day was fun. People were fun. Pie for this day. Pie for you people.

Jeśli to był ostatni dzień w moim życiu to był to bardzo dobry dzień.

ps: dzięki ludzie. you are fun. pie for you.
ps2: wiem że to nudna, chaotyczna notka o niczym. chodź może nie, nie o niczym. o moim życiu(chodź może ono jest niczym?). a dziś było ono świetne jak nigdy dzięki tym świetnym ludziom. mam nadzieje że to w tych słowach chodź odrobinę widać (w sęsie że dzień był świetny i ludzie byli świetni).
ps3: a ci co nie byli niech żałują po koniec promocji w media markat (nie dla idiotów czyli w niedziele po 21 nieczynne... dla idiotów)
ps4: no nie no, musze jeszcze raz: i love you new york. i love you guys*

*guys zawierają 25% Margolci. przed użyciem skontaktuj się z lekarzem bądź grabarzem. (a widziesz, mogłem tutaj świński dowcip, ale nieee) Palenie ludzi zabija ludzi. Pie for you guys.

19 października 2006

À ma soeur

Moja siostra.
Moja siostra to temat rzeka. Tym razem chciałbym się jednak skupić na jednym jej dopływie - bestialskim szataniźmie z piekła rodem, zwanym potocznie komputerem. Puter ów jawi się mojej siostrze jako zuo wcielone i w ogóle piekielny wyziew. Robi jej na złość notorycznie. Nie chce drukować slajdów lub drukuje, przechera, nie tak jak trzeba. Ukrywa przed nią opcje formatowania tekstów lub tabel. To znów zasypuje petabajtami niezrozumiałych teksów, tych wstrętnych ironicznych, złudnych komunikatów. Moja siostra jednak dzielnie walczy o swoje. Głównie posługując się swoim nadwornym złotorękim. W tej roli ja. Niczym za dotknięciem magicznej różdżki putery naginają się do moje woli, chowają szpony i zaczynają przemawiać ludzkim językiem. No a przynajmniej tak sądzi moja siostra. Ostatnio jego demoniczność przypuścił frontalny atak i stąd ta notka.

Otóż pewnego jesiennego popołudnia siostra przybywa do mnie w te pędy i obwieszcza ze skrywanym przerażeniem:
"On się trzęsie"
... Tak ja też chwilę nie mogłem dojść do siebie, lecz siostra dalej kontynuowała złą wieść:
"Pewnie jakiś wirus"
Huh. Tu odetchnąłem z ulgą. Wirus znaczy kryjcie się aniołowie, pan ciemnej otchłani, syn marnotrawny czyni swe niecne sprawki w komnacie mej siostry. Udałem się na miejsce, a że niedaleko było to rumaka nie fatygowałem, spacer uczyniwszy krótki.
I co się okazało. Nie było ognia, powietrze siarką również nie było przesycone. Ot na pasku zadań migało otwarte okno. Zebrałem się w sobie. Muskuły naprężyłem. Plan działania błyskawicznie mój potężny umysł ułożył. Wdrożyłem procedurę i... podniosłem przyciskającą Tab księgę. Wiwat. Królestwo uratowane.
Kurtyna.

16 października 2006

Przez kibel do Polski

Desk Chaos Dirt MessNowa tożsamość [czyt. paszport] na Ukrainie kosztuje 100 baksów.
Bimber można upędzić w kilka godzin. Wystarczy wirować zacier przez 2 godziny w pralce.
Dobra księżycówka wchodzi jak woda.
Bimber można robić ze wszystkiego co fermentuje. Tak, teoretycznie z gówna też.
Ciężko skoncentrować się na grze w kosza gdy przeciwnikiem jest ładna naga brunetka.
Po około godzinie modlitw można wpaść w trans i np. płakać, zawodzić.
Leniwiec załatwia się raz na tydzień.
Leniwiec porusza się z prędkością 1 kilometra na miesiąc.
Po 1-2 godzinach można przyzwyczaić się do zapachu gówna.
Kurze gówno, zwane potocznie kurzakiem po jakimś czasie śmierdzi [pachnie?] jak płyn hamulcowy. I vice versa.
Jakiś czas temu polskie służby morskie (czy jak tam nazywają się celnicy nad morzem) zabroniły wpłynięcia do Polski transportu kurzego gówna z Chin. Jest to pierwszy znany mi przypadek próby importu gówna aczkolwiek gówno wozi się po kraju i nim handluje.
Głupota występuje pod każdą szerokością geograficzną. Podobnie jak seks.
Picie alkoholu samo w sobie może być rozrywką.
Samice komara żywią się krwią zwierzą stało cieplnych. Samce nektarem kwiatów. Oczywiście.
Niektóre gatunki komarów żywią się tylko krwią ludzką.
Gdy niebo jest szare cały świat jest cichy, cichutki.
Bóg się nie modli.
Domeną sępów jest cierpliwość.
Gdy chcesz zdobyć trochę sympatii małego chłopca - napij się z jego ojcem.
Psy chrapią. No a przynajmniej Leon does.
Księżyc potrafi być ogromny.
Istnieją spokojne niemowlaki, których obecność nie jest uciążliwa.
Uwielbiam jesień za zimne mgliste poranki i ciepłe popołudnia zakończone pięknymi zachodami słońca.
Rosyjskie kocham ['liubliu'] w wersji gruzińskiej brzmi 'łubłu'.
Gdy spadniesz na dno piekieł, lecz nie żałujesz swoich czynów - wygrałeś wieczność.

Proszę stanąć prosto, zamknąć oczy i palcem wskazującym prawej dłoni dotknąć swojego nosa. Dziękuję. Teraz proszę również z zamknietymi oczami wbić sobie nóż w lewy nadgarstek. Dziękuję. Życze przyjemnej dalszej drogi.

01 października 2006

To nie ja byłam Ewą, to nie ja zjadłam drzewo

Polska scena kabaretowa nie żartuje z polityki. Taki dziwny stan ma miejsce gdyż nasi politycy robią sobie jaja sami z siebie. Wystaczy włączyć obrady sejmu i już nasz sphincter ani externus nie wytrzymuje.
Ostatnio pełno gagów, śmiesznych scenek, tudzież delikatnie rzecz ujmując rozbrajających wypowiedzi (które często zawierają w sobie większą dawkę absurdu niż sezon Monty Python'a) dostarcza nam so called Begergate, sprawa znana u ludzi zachodu jako "Taśmy prawdy" (uuaa).
Jedną sprawą jest przypisowanie bohaterkiego tropienia politycznych szfindli dziennikarzom telewizji co jej ks.Grzybik nie ogląda. Przecież to polska showmanka Renata B. nagrała owy skecz przy użyciu wysokich technologi z tajwanu.
To co mnie jednak wpedziło w kompleks bitego misia to rekacja Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. Owo SDP w swojej publikacji skrytykowało dziennikarzy programu "Teraz my" Andrzejowi Morozowskieg i Tomasza Sekielskiego (no nie po pysku, ale tylko polityk mógłby udawać że nie wie o kogo chodzi) za udział w walce politycznej i propagandę przeciwko partii. Nie trzeba być wcale trzeźwym aby czytając ów tekst nie zainstalować sobie na twarzy miny z serii WTF. Najlepsze jednak jest przed nami. Otóż szefowa stowarzyszenia o publikacji nic nie wie, jak też jeden z jej człownków(pewnie nie jest w tej niewiedzy osamotniony). Wszyscy zgodnie uważają że nie powinno to mieć miejsca. Zenon Bosacki (członek zarządu SDP) twierdzi iż komuś zależało by ten dokument się pojawił. Komu? Oczywiście nie wiadomo. I tak dochodzimy do wnisoku że ludzie za owo stowarzyszenie niejako odpowiedzialni nie wiedzą co się w nim dzieje.
Dziwne? Nie - polskie.